Reklama
Reklama
Reklama

Dron wleciał z Rumunii do Bułgarii. Eksplozja niedaleko gazociągu

W sobotę rano nieznany dron wleciał w bułgarską przestrzeń powietrzną od strony Rumunii i eksplodował ok. kilometra od tłoczni Gazociągu Transbałkańskiego łączącego Turcję z Ukrainą. Premier Rumen Radew: nie ma ofiar ani zniszczeń infrastruktury.

Przejście graniczne pomiędzy Rumunią i Bułgarią
Przejście graniczne pomiędzy Rumunią i Bułgarią. (fot. Sergiy Palamarchuk / Shutterstock)
  • Nieznany dron wleciał w sobotę rano w bułgarską przestrzeń powietrzną od strony Rumunii i eksplodował niedaleko posterunku granicznego w Kardamie, kilometr od tłoczni Gazociągu Transbałkańskiego.
  • Premier Rumen Radew poinformował, że nie ma ofiar ani zniszczeń infrastruktury; dron spadł na pole słoneczników, a urządzenie nie zostało wcześniej wykryte przez radary żadnego z dwóch krajów.
  • Incydent wpisuje się w falę podobnych zdarzeń w krajach wschodniej flanki NATO wspierających Ukrainę.

W sobotę rano w bułgarską przestrzeń powietrzną wleciał niezidentyfikowany dron, który nadleciał od strony terytorium Rumunii. Bezzałogowiec eksplodował na północnym wschodzie kraju, w bezpośredniej bliskości posterunku granicznego w miejscowości Kardam, zaledwie kilometr od tłoczni gazu Gazociągu Transbałkańskiego, łączącego Turcję z Ukrainą.

Informację o zdarzeniu przekazał premier Bułgarii Rumen Radew w nagraniu opublikowanym przez rząd w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, w wyniku eksplozji nie ma ofiar ani zniszczeń infrastruktury. Dron spadł ostatecznie na pobliskie pole słoneczników.

Straż graniczna usłyszała warkot silnik

Warkot nadlatującego obiektu jako pierwsi usłyszeli funkcjonariusze rumuńskiej straży granicznej. Chwilę później bułgarska policja graniczna zgłosiła silną eksplozję, której towarzyszył gęsty, czarny dym widoczny z dużej odległości.

Reklama
Reklama

Radew przyznał, że urządzenie nie zostało wcześniej wykryte przez radary ani jednego, ani drugiego kraju. Jak zaznaczył, wykrywanie i neutralizowanie tego typu dronów pozostaje dziś jednym z najpoważniejszych wyzwań dla służb odpowiedzialnych za ochronę granic i infrastruktury krytycznej.

To nie był „dron rekreacyjny”

Jedno jest pewne: dron przenosił znaczną ilość materiałów wybuchowych, skoro dało się go usłyszeć z odległości, a eksplozja wywołała tak dużo czarnego dymu” – zauważył premier. Dodał, że nie był to sprzęt rekreacyjny, lecz znacznie większa, poważniejsza konstrukcja.

Dokładny typ drona ma zostać ustalony w toku prowadzonego postępowania. Incydent wpisuje się w narastającą w ostatnich miesiącach falę zdarzeń z udziałem bezzałogowców w krajach wschodniej flanki NATO, które wspierają Ukrainę – wcześniej podobne przypadki odnotowywano m.in. w Rumunii i Polsce.

Reklama
Reklama