– Dowódca ukraińskiej kompanii bezzałogowców lądowych, mówił mi, że transportowy dron, który dowozi zaopatrzenie na front, standardowo nie wykona więcej niż pięć misji. Po pięciu dniach albo zostanie unieszkodliwiony, albo zniszczony. Takie jest nasycenie latającymi aparatami bezzałogowymi w powietrzu. Zatem mały dron lądowy, który ma metr na metr, nie jest w stanie prześlizgnąć się przez front więcej niż pięć razy, a co dopiero każdy duży pojazd - opowiada Borys Romanko, były żołnierz Formozy, operator dronów i wiceszef Klubu Strzelających Inaczej.

Michał Bruszewski: Amerykański dziennik „New York Times” opublikował artykuł, z którego wynika że dostarczone Ukrainie czołgi są na tyłach, ponieważ są zagrożone atakami dronów. Co o tym sądzisz jako operator bezzałogowców?
Borys Romanko: Skomentuję to nawiązując do naszego zgrupowania dronowego „Kręci się”. Jeden z naszych gości, dowódca ukraińskiej kompanii bezzałogowców lądowych, opowiadał nam, że transportowy dron, który dowozi zaopatrzenie na front, standardowo nie wykona więcej niż pięć misji. Po pięciu dniach albo zostanie unieszkodliwiony, albo zniszczony. Takie jest nasycenie latającymi aparatami bezzałogowymi w powietrzu. Zatem mały dron lądowy, który ma metr na metr, nie jest w stanie prześlizgnąć się przez front więcej niż pięć razy. I mówimy nie o wyjazdach za ukraińskie linie, ale o dojechaniu na ukraińskie pozycje. Wyobraźmy sobie więc jak narażony jest każdy większy pojazd.
Są one bardzo widoczne?
Na kilometrowym odcinku frontu w powietrzu potrafi być po 15-20 zwiadowczych dronów, które streamują obraz.
A drony-kamikaze?
To zależy od zadań, ale najczęściej wylatują, kiedy cel jest widoczny. Inaczej marnowałyby niepotrzebnie baterię. Oczywiście to też nie jest takie proste, bo mamy czas dolotu, cel może się schować. Wszystko zależy, jak daleko od celu jest stanowisko wylotu dronów.
Widziałeś defiladę w Kijowie z użyciem dronów lądowych, nawodnych i latających?
Tak, super pomysł. W życiu nie widziałem defilady bez ludzi. I wiem, że lotnicza część to na pewno nie było AI bo mój kolega pilotował wtedy drona. Chwalił się, że miał rozkaz przelecieć w równym szyku bezzałogowcem. Pokazuje to skalę dronizacji armii.
To jest główna broń Ukrainy?
Dron lata i rozpoznaje cel, niszczy cel, logistyka jest na dronach. Absolutnie tak. Mało tego, obecnie na Ukrainie przerabia się auta z automatyczną skrzynią biegów na bezzałogowce. Masz gotową platformę, domontowujesz Starlinka i kamerę. Masz drona o udźwigu półtorej tony. Robią to bo brakuje właśnie tych lądowych bezzałogowców. A taki pojazd i tak jest skazany na zniszczenie po kilku misjach. Robi się tym ilość.
Wróćmy do kwestii niszczenia pojazdów. Wiele mówi się o zagłuszaniu, czyli tzw. REB-ach. Ostatnio widziałem materiał wideo, na którym ukraiński operator drona podlatuje do rosyjskiego pojazdu z charakterystycznym „grzybkiem” zagłuszacza na dachu. I to dużym. W teorii nie powinien móc nawet do niego podlecieć. Miał światłowód?
Niekoniecznie. Generalnie zagłuszarki od dwóch, trzech lat, bardziej przeszkadzają niż są skuteczne.
Aż tak?
Jest bardzo szeroka rozpiętość częstotliwości dronów FPV. One latają na szerokich zakresach. Mogą latać od 150 MHz do 1100, między 1100 a 2200, od 2000 do 3200, i pewnie są jeszcze inne zakresy, o których nie wiem. To jest ponad 3 GHz rozpiętości zakresów. Nikt nie jest w stanie zrobić taką zagłuszarkę, która zagłuszy te całe 3 GHz, to jest prawie niemożliwe. Do takiej walki trzeba mieć olbrzymie zasilanie i na polu walki dysponować dużą ilością różnych anten, także modułów wpiętych do tej zagłuszarki. Jest to bardzo trudne.
Natomiast kolejną rzeczą jest to, że załoga pojazdu - nawet z zagłuszaczem - przecież nie wie, na jakiej częstotliwości leci na nią dron. Jeżeli masz selektywną zagłuszarkę, którą chcesz strącić konkretnego drona, to przecież nie jesteś w stanie „podsłuchać” na jakiej częstotliwości leci. Dron nie nadaje na kanale sterowania. Jest wyłączona telemetria odwrotna i nie jesteś w stanie go tak łatwo „podsłuchać”. Możesz próbować, ale operatorzy przecież niedługo zmienią częstotliwość.
Pojazdy są bezbronne?
Mało tego, pojawiły się też niestandardowe częstotliwości wideo małych dronów FPV. Dzisiaj to są zakresy między 900 MHz do 1,7 GHz, 2 GHz do 3 GHz, 3 – 4,4, 4,9 do 6,1 GHz. A teraz jest nowy zakres, czyli wszystko powyżej 6 GHZ i tego nic nie zagłusza, bo dotychczasowe zagłuszarki funkcjonowały wyłącznie do 6 GHz. Nie ma takich zagłuszaczy. Zakłócenie takich dronów jest niemożliwe. Nie mówię o niczym tajnym, bo to jest wiedza dostępna dla droniarzy, nawet na rynku komercyjnym.
Dziękuję za rozmowę

