Reklama
REKLAMA
Reklama

Największa kradzież w historii. Binance zdradza zadziwiające szczegóły ataku

Z kryptogiełdy Binance zniknęło 6 mld dol.
Z kryptogiełdy Binance zniknęło 6 mld dol. (fot. Shutterstock)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Największa na świecie giełda kryptowalut, Binance, padła ostatnio ofiarą największego w historii cyberataku. Według firmy skradziono aktywa o wartości około 6,3 mld dolarów. We wtorek Binance ujawniła, że hakerzy dokonali tego wszystkiego za sprawą fałszywej rozmowy rekrutacyjnej.

  • Firma Binance zdradziła, że jeden z pracowników, który poszukiwał pracy, pobrał na swój komputer „repozytorium złośliwego kodu” po odbyciu rozmowy kwalifikacyjnej z dyrektorem generalnym fikcyjnej firmy.
  • 20 października hakerzy wykorzystali zainfekowany komputer oraz wewnętrzne narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, aby przejąć kontrolę nad systemem programisty portfela oraz drugim programistą z tego zespołu. 
  • Za kradzieżą 6,3 mld dolarów stoi elitarna północnokoreańska grupa hakerska TraderTraitor. FBI oskarżyła ją o przeprowadzenie cyberataku, ale sama Korea Północna odrzuciła te zarzuty.

Atak na Binance nastąpił 29 października późnym wieczorem polskiego czasu. Firma TRM, zajmującej się analizą danych z sieci blockchain i monitorowaniem rynku kryptowalut, ustaliła, że większość podejrzanych transferów rozpoczęła się o tej samej godzinie i trwała około 20 minut. Ostatecznie wyprowadzono aktywa o wartości 6,3 mld dolarów, co już jest uznawane za największą kradzież w historii.

We wstępnym raporcie wyjaśniającym okoliczności zdarzenia największa na świecie giełda kryptowalut szczegółowo opisała operację hakerską. Atak zaczął się, gdy w czerwcu pracownik zespołu programistów zajmującego się portfelami pobrał fałszywe narzędzie oparte na sztucznej inteligencji. Giełda kryptowalut wykryła to, wymieniła narzędzie i zmieniła dane uwierzytelniające.

Czytaj także: „Największy napad na bank w historii”. Z kryptogiełdy Binance zniknęło 6 mld dol.

REKLAMA
Reklama

Problem w tym, że hakerzy mieli możliwość podejrzenia danych logowania tego pracownika oraz innych członków zespołu zajmującego się portfelami. 

Następnie we wrześniu drugi programista, poszukujący nowej pracy, pobrał na swój komputer „repozytorium złośliwego kodu” po odbyciu rozmowy kwalifikacyjnej z dyrektorem generalnym fikcyjnej firmy. 20 października hakerzy wykorzystali zainfekowany komputer oraz wewnętrzne narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, aby przejąć kontrolę nad systemem programisty portfela oraz drugim programistą z tego zespołu. 

29 października został wykorzystany komputer drugiego programisty portfela, posługując się skradzionymi danymi uwierzytelniającymi pierwszego programisty. Złodzieje uruchomili złośliwy skrypt w celu przeprowadzenia ataku. Tym samym potwierdziły się poprzednie informacje o tym, że punktem wyjścia było przejęcie komputera pracownika DevOps.

REKLAMA
Reklama

Hakerzy z Korei Północnej

Według TRM Labs, firmy zajmującej się analizą danych z sieci blockchain i monitorowaniem rynku kryptowalut, za kradzieżą stoi elitarna północnokoreańska grupa hakerska TraderTraitor. FBI oskarżyła ją o przeprowadzenie cyberataku, ale sama Korea Północna odrzuciła te zarzuty. Hakerzy z tego kraju od lat są uznawani za jednych z najgroźniejszych, jeśli chodzi o ataki na sektor kryptowalut.  Co samo w sobie jest ironiczne, bowiem mówimy o kraju, w którym mieszkańcy są odcięci od światowej sieci internetowej. Reżimowi Kim Dzong Una w cyberoszustwach ma pomagać Rosja.

Czytaj również: Spółka ukraińskiego oligarchy z kontraktami w JSW. Górnicy oburzeni, zarząd wyjaśnia

Binance oświadczyła, że zwróci środki wszystkim klientom, którzy stracili fundusze w wyniku ataku. Sytuacja z kradzieżą sprawiła, że giełda zamierza zwiększyć inwestycje w systemy wykrywania oparte na sztucznej inteligencji oraz pracuje nad utworzeniem funduszu badań nad bezpieczeństwem i ukierunkowanymi inicjatywami we współpracy z czołowymi firmami z branży sztucznej inteligencji.

Może cię zainteresować:

REKLAMA
Reklama