Katastrofa lekkiego samolotu w Tomblaine koło Nancy w północno-wschodniej Francji pochłonęła życie 11 osób. Maszyna rozbiła się tuż po starcie podczas lotu związanego ze szkoleniem spadochronowym. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny jednego z najtragiczniejszych wypadków lotnictwa lekkiego we Francji w ostatnich latach.

- W katastrofie lekkiego samolotu w Tomblaine pod Nancy zginęło 11 osób podczas lotu szkoleniowego.
- Maszyna typu Pilatus runęła pionowo tuż po starcie, przyczyny wypadku są nieznane.
- Na miejscu pracują służby i BEA, które badają możliwą awarię techniczną.
Do zdarzenia doszło około godziny 11 na lotnisku Nancy-Essey. Samolot typu Pilatus, wynajęty przez klub spadochronowy, miał wykonać lot szkoleniowy dla grupy osób przygotowujących się do skoku w tandemie.
Według francuskich służb na pokładzie znajdowało się łącznie 11 osób: pilot, pięciu instruktorów oraz pięciu kursantów. Wszyscy zginęli na miejscu.
Karol III ujawnił swoje podatki. Historyczny krok brytyjskiej monarchii
Samolot spadł pionowo tuż po starcie
Jak poinformowały władze, maszyna „runęła pionowo” i rozbiła się natychmiast po starcie, na terenie trawiastym w pobliżu zabudowań w miejscowości Tomblaine.
– Samolot uległ awarii i spadł niemal pionowo – przekazał prefekt regionu Meurthe-et-Moselle Yves Séguy. Na tym etapie nie potwierdzono jednak jednoznacznie przyczyny katastrofy.
Świadkowie mówią o nagłym i gwałtownym zdarzeniu. Maszyna miała utracić kontrolę zaraz po oderwaniu się od pasa startowego.
Samolot był wykorzystywany do szkolenia spadochronowego w tandemie. Na pokładzie znajdowali się kursanci – według lokalnych źródeł byli to m.in. pielęgniarze pracujący w systemie prywatnej opieki zdrowotnej – oraz instruktorzy i pilot.
Wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie poniosły śmierć. Władze podkreślają, że nie ma innych ofiar ani osób poszkodowanych na ziemi.
Polska bliżej stałej bazy USA. MON wskazuje dwie możliwe lokalizacje
Służby badają przyczyny katastrofy
Na miejscu pracują francuskie służby specjalistyczne: żandarmeria transportu lotniczego, eksperci ds. wypadków lotniczych oraz prokuratura. Do badań włączony został również francuski urząd ds. badania wypadków lotniczych (BEA).
Śledczy analizują zarówno stan techniczny samolotu, jak i możliwe awarie. Jak podkreślono, Pilatus nie był wyposażony w czarne skrzynki, co może utrudnić odtworzenie ostatnich chwil lotu.
Wstępne ustalenia wskazują na możliwą usterkę techniczną, jednak śledczy nie wykluczają innych scenariuszy.
Na miejsce skierowano około 50 strażaków oraz liczne jednostki policji i służb ratunkowych. Wprowadzono także strefę bezpieczeństwa, a mieszkańców okolicznych terenów poproszono o unikanie rejonu katastrofy.
Władze lokalne i służby medyczne uruchomiły wsparcie psychologiczne dla świadków tragedii oraz rodzin ofiar.
Na miejsce mają udać się również francuscy ministrowie spraw wewnętrznych i transportu.
Katastrofa pod Nancy jest jednym z najtragiczniejszych wypadków lotnictwa lekkiego we Francji w ostatnich latach.