Masowa próba sforsowania granicy hiszpańskiej eksklawy w Afryce wywołała potężny kryzys dyplomatyczny. Rabat tłumaczy brak reakcji swoich służb na szturm tysięcy migrantów względami humanitarnymi. Jednocześnie marokański minister sprawiedliwości wprost podważył przynależność terytorialną Ceuty i Melilli.

- Marokańskie służby celowo zaniechały interwencji podczas masowego przekraczania granicy pod koniec lipca, co minister sprawiedliwości tłumaczył chęcią uniknięcia tragicznych w skutkach starć.
- Władze w Rabacie jawnie zakwestionowały hiszpańską suwerenność nad Ceutą i Melillą, na co stanowczo zareagowała dyplomacja w Madrycie.
- Ceuta nadal mierzy się ze skutkami szturmu.
Bój o zbiorniki. Stracą domy, by chronić innych przed powodzią. „To szantaż emocjonalny”
W rozmowie z telewizją Al-Arabija marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi wyjaśnił, że funkcjonariusze straży granicznej jego kraju unikali konfrontacji ze szturmującym granicę z Ceutą wielotysięcznym tłumem, aby uniknąć ofiar.
– Gdybyśmy podjęli się interwencji moglibyśmy doprowadzić do wielu ofiar – powiedział Ouahbi, przyznając, że wśród szturmujących granicę osób było wielu „młodych Marokańczyków”.
Minister utrzymywał, że wśród przekraczających granicę Ceuty byli jego rodacy, którzy działali z pobudek „patriotycznych”.
– Mówili: chcemy dostać się do Ceuty, bo Ceuta jest marokańska. Jak można było uniemożliwić to ludziom myślącym w ten sposób? – dodał marokański minister sprawiedliwości.
Kryzys dyplomatyczny
W piątek Ouahbi w rozmowie z marokańską publiczną telewizją 2M wysunął roszczenia wobec Ceuty i innej hiszpańskiej eksklawy, Melilli, mówiąc o „marokańskim prawie historycznym i geograficznym” do obu tych autonomicznych miast.
Piątkowa deklaracja przedstawiciela marokańskiego rządu spotkała się z szybką reakcją MSZ Hiszpanii, który przekazał w oświadczeniu skierowanym do rządu w Rabacie, że Ceuta i Melilla są „hiszpańskimi miastami stanowiącymi integralną część Hiszpanii”.
Pod koniec lipca do Ceuty wdarło się korzystając z bierności marokańskich służb granicznych około 80 tys. migrantów. Choć w ciągu kolejnych dni powróciło do Maroka ponad 70 tys. z nich, to nadal tysiące nielegalnych przybyszów destabilizują życie eksklawy koczując w miejscach publicznych, m.in. na ulicach, plaży i cmentarzu.
Od piątku na ceutyjskiej nekropolii rozpoczęto pochówki niezidentyfikowanych osób, które próbowały wedrzeć się 30 i 31 lipca do autonomicznego miasta. Do niedzielnego wieczora pochowanych zostało w sumie 42 migrantów.
Według szacunków pozarządowej organizacji praw człowieka Caminando Fronteras, w trakcie masowej przeprawy do Ceuty pod koniec lipca zginęło co najmniej 145 osób.