Reklama
Reklama

Reklama

Polacy o ochronie zdrowia: Mamy kryzys. Ekspertka: Koszty ponoszą pacjenci

Reklama
TYLKO NA

Niemal czterech na pięciu Polaków uważa, że system ochrony zdrowia jest w kryzysie – wynika z sondażu SW Research dla Zero.pl. Ponad połowa badanych twierdzi, że dostęp do lekarzy specjalistów pogorszył się w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Radca prawny Jolanta Budzowska, reprezentująca poszkodowanych pacjentów, wyjaśnia, jakie są konsekwencje niewydolnego systemu i kiedy pacjent może dochodzić odszkodowania.

nfz, ochrona zdrowia
Większość Polaków uważa, że system ochrony zdrowia jest w kryzysie (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • 79,3 proc. Polaków uważa, że system ochrony zdrowia jest w kryzysie – im starszy respondent, tym bardziej krytyczna ocena.
  • Ponad połowa badanych twierdzi, że dostęp do lekarzy specjalistów pogorszył się w ciągu ostatnich czterech miesięcy; zaledwie 5,8 proc. widzi poprawę.
  • Prawie co drugi Polak ocenia czas dojazdu karetek jako zbyt długi – w żadnym z 16 województw normy czasowe nie są przestrzegane.

Reklama

„To wymaga pilnej interwencji”. Prof. Drabko o brakach w onkologii dziecięcej

Sytuacja w ochronie zdrowia pozostaje jednym z głównych tematów poruszanych w mediach. Każdego dnia publikowane są informacje o problemach placówek i pacjentów.

Polacy o ochronie zdrowia – kryzys

Pracownia SW Research na zlecenie Zero.pl zapytała Polaków o ich osobiste odczucia dotyczące ochrony zdrowia i dostępu do świadczeń zdrowotnych.


Reklama

Pierwsze pytanie brzmiało: „Czy Twoim zdaniem system ochrony zdrowia jest w kryzysie?”. Zdecydowana większość ankietowanych potwierdziła – odpowiedź „tak” wybrało 79,3 proc. ankietowanych. Co dziesiąty (10 proc.) miał przeciwne zdanie. Pozostali ankietowani – 10,7 proc. – nie mieli opinii na ten temat.


Reklama

Czy Twoim zdaniem system ochrony zdrowia jest w kryzysie? (fot. Zero.pl)

Kobiety i mężczyźni mieli podobne zdanie o ochronie zdrowia. Niewielkie różnice w ocenie ochrony zdrowia widać w przypadku różnych grup wiekowych – wraz z wiekiem rośnie odsetek Polaków źle oceniających sytuację (od 73,7 proc. dla ankietowanych poniżej 24. roku życia do 82,7 proc. dla respondentów powyżej 50. roku życia), a spada liczba niemających zdania w tej kwestii (odpowiednio z 16,1 proc. do 9,8 proc.).

Drugie pytanie dotyczyło dostępu do medyków. Ponad połowa ankietowanych (50,2 proc.) odpowiedziało, że dostęp do lekarzy specjalistów pogorszył się w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Jedynie co dwudziesty (5,8 proc.) uważa, że się polepszył. Prawie jedna trzecia (31,6 proc.) myśli, że nic się w tej kwestii nie zmieniło. Pozostali (12,4 proc.) wybrali „trudno powiedzieć/nie mam zdania”.


Reklama

W ostatnim czasie dostęp do lekarzy pogorszył się, czy polepszył? (fot. Zero.pl)


Reklama

Ostatnia kwestia dotyczyła czasu dojazdu karetek. Prawie połowa Polaków (47,8 proc.) uważa, że jest „za długi”. Co piąty ankietowany (22,6 proc.) wybrał odpowiedź „odpowiedni”. Pozostali (29,6 proc.) nie mieli zdania na ten temat. Przepisy określają, jak szybko pogotowie powinno dotrzeć do pacjenta. W żadnym z 16 województw normy nie są przestrzegane – wynika z ustaleń Zero.pl.

Sondaż dotyczący czasu dojazdu karetek (fot. Zero.pl)

Kryzys w ochronie zdrowia. „Pacjenci ponoszą koszty osobiste i finansowe, ale traci na tym też państwo”

Portal Zero.pl zapytał Jolantę Budzowską o wyniki sondaży i sytuację w ochronie zdrowia. Kobieta jest radcą prawnym, reprezentującą poszkodowanych pacjentów w sprawach o błąd medyczny.


Reklama

Wyniki sondaży są zgodne z moimi obserwacjami zawodowymi – oceniła.


Reklama

– Coraz większa liczba problemów pacjentów ma swoje źródło w niewłaściwej organizacji systemu ochrony zdrowia. Pytanie o dostęp do lekarzy specjalistów jest o tyle trafne, a odpowiedzi miarodajne, że niemal każdy ma w tym zakresie wiedzę z autopsji lub płynącą z najbliższego otoczenia. Podobnie, im pacjent starszy, tym jego zdanie na temat stanu ochrony zdrowia jest bardziej krytyczne, co wiąże się właśnie z osobistymi doświadczeniami tej kategorii respondentów – powiedziała Budzowska.

Radca prawny rozwinęła wątek dotyczący lekarzy specjalistów.

– Jeśli pacjent ma skierowanie do specjalisty, a pierwszy możliwy termin wizyty ma na za rok, to jest oczywiste, że jego rokowania ulegają pogorszeniu. To samo w przypadku powikłań leczenia zabiegowego: odroczenie w czasie operacji naprawczej w najlepszym razie przedłuża czas leczenia, a często przekreśla szanse na pełny powrót do zdrowia. Najbardziej jaskrawe przykłady to brak szybkiego dostępu do zleconych badań (np. TK, MRI), co nieuchronnie prowadzi do opóźnienia rozpoznania. Przyczyną wielu tragedii, jak np. utrata okna terapeutycznego dla zabiegowego leczenia zawału, udaru lub rozwarstwienia aorty, jest niewydolność systemu ratownictwa medycznego – skierowanie karetki do niewłaściwego szpitala czy zbyt długi czas dojazdu karetki – wyjaśniła.


Reklama

Jolanta Budzowska wskazała także negatywne konsekwencje niewydolnego systemu ochrony zdrowia.


Reklama

Pacjenci ponoszą koszty osobiste i finansowe, ale traci na tym też państwo. Dłużej wypłacamy świadczenia zabezpieczenia społecznego związane ze zdrowiem, a chorzy nie pracują, co ma bezpośredni, negatywny wpływ na gospodarkę i finanse publiczne – powiedziała.

Ekspertka poruszyła wątek wadliwego działania władzy publicznej i organizacji systemu ochrony zdrowia. Jej zdaniem poszkodowani pacjenci mogą próbować dochodzić swoich praw na drodze sądowej.

– Czy można wtedy mówić o błędzie medycznym i czy ktoś za to w stosunku do pacjenta odpowiada? Co do zasady byłoby to prawnie możliwe. Podstawą mógłby być przede wszystkim art. 77 Konstytucji, który przewiduje prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej, oraz art. 417 k.c., zgodnie z którym za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej odpowiada Skarb Państwa, jednostka samorządu albo inna osoba prawna wykonująca władzę publiczną – powiedziała Budzowska.


Reklama


Reklama

– W praktyce jednak udowodnienie, że państwo mogło zorganizować system lepiej, jest niezwykle trudne. Sam fakt, że pacjent np. czekał rok na wizytę u specjalisty, nie wystarczy. Państwo nie odpowiada za każdą kolejkę, ale odpowiada wtedy, gdy kolejka wynika z wadliwej organizacji systemu, a pacjent poniósł przez to realną szkodę. Trzeba wykazać, że w konkretnym przypadku opóźnienie było bezprawnym zaniechaniem lub wadliwym działaniem władzy publicznej albo podmiotu wykonującego zadania publiczne, a nie tylko skutkiem ogólnej niewydolności systemu – dodała.

– Z uwagi na te trudności, pacjenci chcący dochodzić roszczeń częściej skupiają się nie na ogólnym założeniu: „system był źle zorganizowany”, lecz na wykazaniu konkretnego naruszenia: np. pacjent miał objawy alarmowe, skierowanie było pilne albo powinno być pilne, zgłaszał pogorszenie, świadczeniodawca nie zapewnił prawidłowej ścieżki, a opóźnienie doprowadziło do uchwytnej szkody. Wówczas roszczenia są kierowane do konkretnego podmiotu leczniczego. W mojej ocenie, choć można się zastanawiać czy np. szpitale powinny odpowiadać za sytuacje, które są często bezpośrednim lub pośrednim skutkiem wadliwej organizacji systemu na poziomie „makro”, to nie można pacjentom odmawiać prawa do odszkodowania. Takie roszczenia powinny być jednak szczegółowo analizowane. System powinien być wrażliwy m.in. na sygnały płynące od dołu – od świadczeniodawców i świadczeniobiorców. Rosnącej skali problemów mających swe źródło w kryzysie systemu ochrony zdrowia nie można ignorować – podsumowała.

Badania zostały zrealizowane w dniach 28-29.04.2026 przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on-line (CAWI – Computer-Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 821 ankiet z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy - próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.


Reklama