Politykom opozycji nie udało się odwołać Jolanty Sobierańskiej-Grendy, ale to nie oznacza końca problemów minister zdrowia. Podczas sejmowej debaty odczytano długą listę problemów, z którymi szefowa resortu musi się zmierzyć w najbliższym czasie. To choćby dziura budżetowa w NFZ, problemy finansowe szpitali czy długie kolejki do badań. O wszystkich pisaliśmy wcześniej na Zero.pl.

- Jolanta Sobierańska-Grenda zostanie na stanowisku. Wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia został odrzucony głosami posłów partii koalicyjnych.
- Oprócz posłów PiS-u i Konfederacji, za odwołaniem głosowali m.in. Marek Jakubiak, Marcin Józefaciuk i Paulina Matysiak (niezrzeszeni) oraz członkowie koła Razem.
- W trakcie debaty, szefowej resortu postawiono wiele zarzutów, w tym obcinanie budżetu NFZ na diagnostykę, zamykanie oddziałów, czy doprowadzenie do groźby prywatyzacji służba zdrowia.
– Minister zdaje sobie sprawę, że w systemie zdrowia brakuje pieniędzy, ale tłumaczy się, że nie brała udziału w układaniu budżetu. Kolejny miesiąc mija, a nowelizacji budżetu nie ma, co pozwoliłoby na zasypanie dziury w wysokości 20 mld zł – mówiła podczas sejmowej debaty Marcelina Zawisza, posłanka Razem.
Jak podano wcześniej, w budżecie NFZ na 2026 wynoszącym 221 mld zł jest luka sięgająca według ostatnich szacunków 18 mld zł. Od 1 kwietnia fundusz ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co w 2026 r. ma przynieść 625 mln zł oszczędności.
Mniejszy budżet na diagnostykę był jednym z zarzutów wobec polityki Sobierańskiej-Grendy. – Ludzie w ubiegłym roku mieli przekładane zabiegi. W tym roku będzie tak samo. Poza rozmowami, ministerstwo nie robi nic, a konsekwencje będą przerzucane na pacjentów. Ludzie dziś dostają wiadomości, że badania są przekładane o kilka, kilkanaście miesięcy. Oni dowiedzą się, że są chorzy kilkanaście miesięcy później, bo ministerstwo nic nie robi – stwierdziła Marcelina Zawisza podczas debaty.
Brak reformy, ograniczanie wizyt do specjalistów i liczby badań
Jak informowaliśmy na Zero.pl, sytuacja w służbie zdrowia odbija się na kondycji pacjentów.
„Ministerstwu Zdrowia i Narodowemu Funduszowi Zdrowia nie udało się ograniczyć kosztów wynagrodzeń ani przeprowadzić sensownej reformy. Oszczędności znaleźli, ograniczając dostęp do badań wykrywających najpoważniejsze choroby. Rozważane jest też limitowanie wizyt do niektórych specjalistów. Szefowa resortu zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda oraz prezes NFZ Filip Nowak twierdzą, że to wszystko „dla dobra pacjentów”. Przekonują, że jesteśmy w trakcie trudnej i potrzebnej reformy, a kto ją krytykuje, ten jest populistą. Gdy proszę MZ i NFZ o udostępnienie analiz i danych, które uzasadniałyby wprowadzane zmiany, nie dostaję nic” – pisał Jakub Styczyński na Zero.pl.
Paulina Matysiak podczas debaty przypomniała, jakie są koszty dziury budżetowej NFZ-u.
– Polscy pacjenci nie mają bezpieczeństwa. W systemie zdrowia brakuje ok. 18 miliardów złotych. Za tym są odwołane wizyty, zadłużone szpitale, zamknięte oddziały, pacjenci stojący latami w kolejkach. Oszczędności, żeby znaleźć 10 miliardów złotych, odbywają się kosztem bezpłatnych leków, lepszego żywienia w szpitalach czy podwyżek dla najgorzej zarabiających medyków. Brak finansowania dla badań oznacza, że pacjent zapłaci za nie zdrowiem – podkreśliła Matysiak.
Jakub Kosikowski w artykule na Zero.pl potwierdził, że pacjenci coraz częściej słyszą, że ich badania zostały odwołane.
„Od 1 kwietnia 2026 r. znacząco zmniejszono wyceny za diagnostykę obrazową i endoskopową po przekroczeniu liczby badań wskazanej w umowie z NFZ. Skutek? Co chwilę słyszymy, że pacjenci mają odwoływane badania i stają przed wyborem: czekać albo iść prywatnie. Co więc zrobiło Ministerstwo Zdrowia? Zaczęło tłumaczyć zmianę ochroną i bezpieczeństwem pacjentów przed nadmiernym promieniowaniem jonizującym. Rzecz w tym, że tylko przy jednym z czterech ograniczonych badań występuje takie narażenie – w tomografii komputerowej. A ograniczono też rezonans, endoskopię i kolonoskopię” – pisał ekspert Kanału Zero.
Zamykanie oddziałów w szpitalach. „Prywatna opieka zaciera ręce”
Marcelina Zawisza podczas sejmowej debaty przypomniała też, że szpitale są zmuszone do zamykania oddziałów z powodu niedofinansowania badań czy lekarzy. – Porodówki to jeden element walącego się systemu. Są jeszcze oddziały internistyczne, SOR-y. To prywatyzacja systemu zdrowia. Kto zaciera ręce po zamkniętych oddziałów? Prywatne zakłady, które budują bogactwo z powodu tej sytuacji. Bezpieczeństwo pacjentów powinno być priorytetem, a nie jest – stwierdziła posłanka Razem.
O zamkniętych oddziałach szpitalnych pisaliśmy wielokrotnie. „Raptem dwa dni temu szpital w Krotoszynie poinformował, że najprawdopodobniej zamknięty zostanie oddział onkologii. Leczenie nowotworów bowiem szpitalom w Polsce się nie bilansuje – tzn. więcej szpital wydaje niż otrzymuje z Narodowego Funduszu Zdrowia. A od dyrektorów szpitali oczekuje się, że ich placówki nie popadną w długi” – podaliśmy na Zero.pl z początku kwietnia.
Jolanta Sobierańska-Grenda objęła ministerstwo zdrowia w lipcu 2025 roku. Zastąpiła na tym stanowisku Izabelę Leszczynę.
