Krzysztof Stanowski odpowiedział na najtrudniejsze pytania widzów. Twórca Kanału Zero opowiedział o początkach projektu, naciskach ze strony polityków i wyjaśnił swoje stanowisko w głośnych konfliktach. Czy projekt trafi na giełdę i dlaczego dziennikarz wstydzi się swoich wpisów o Robercie Kubicy? Oto najważniejsze wątki z najnowszego Q&A.

- Stanowski przyznał, że bez finansowej porażki Weszło FM nigdy nie powstałby Kanał Sportowy, a w konsekwencji – Kanał Zero.
- Twórca zadeklarował, że choć sam nie będzie tworzył skrajnie lewicowych treści, drzwi Kanału Zero pozostają otwarte dla twórców o takich poglądach.
- Prawnicy Kanału Zero podjęli już kroki prawne przeciwko Romanowi Giertychowi w związku z oskarżeniami o powiązania z Putinem i Epsteinem.
- Spółka nie planuje wejścia na parkiet, ponieważ Stanowski chce uniknąć uwiązania i odpowiedzialności za oszczędności życia swoich widzów.
- Dziennikarz wskazał Cezarego Kucharskiego jako jedyną osobę, której szczerze nie lubi.
- Stanowski uderzył się w pierś w kwestii dawnych kpin z wypadków Roberta Kubicy, nazywając go dziś "herosem światowego sportu".
Krzysztof Stanowski w prawie półtoragodzinnym materiale odpowiadał na pytania widzów. Dziennikarz opowiadał o kryzysach wizerunkowych Kanału Zero, prywatnych konfliktach i rzeczach, których się wstydzi.
Trudne początki i domino
Jedno z pytań dotyczyło początków działalności Stanowskiego i projektu Weszło FM, który nie był sukcesem finansowym.
– Gdyby nie Weszło FM, to nie powstałby Kanał Sportowy. Gdyby nie Kanał Sportowy, to nie powstałby Kanał Zero. To był początek domina, to była ta pierwsza kostka domina, która została pchnięta.
Stanowski dodał, że obecnie realizuje również projekty, które są finansowo nieopłacalne, ale przynoszą inną korzyść, np. wizerunkową.
– Optyka się zmienia na przestrzeni lat. (...) To, co dzisiaj się wam wydaje porażką, może za kilka lat okazać się nawozem do wielkiego, wielkiego sukcesu – podsumował.
Naciski, kryzys wizerunkowy i trudne tematy
– Wchodzimy w biznes medialny. Wchodzimy w sprawy gospodarcze. My poruszamy tyle różnych, wrażliwych strun, że jesteśmy pod ciągłym, ale to ciągłym ostrzałem – odpowiedział Stanowski na pytanie o "próby zniszczenia projektu".
Twórcę Kanału Zero zapytano o naciski na Kanał Zero.
– Nie odczuwam żadnych nacisków. Wydaje mi się, że wszyscy wiedzą, że jestem na tyle niesterowalny, że nie da się na twardo wpłynąć na to, co ja powiem, co opublikuję. Da się pewnie na miękko, będąc dla mnie miłym bardziej niż inni – dodał.
Krzysztof Stanowski opowiedział historię dobrze radzącego sobie dziennikarza śledczego, który prawie został zatrudniony w Kanale Zero. Na drodze jego kariery stanął polityk Prawa i Sprawiedliwości, który skontaktował się telefonicznie ze Stanowskim z rekomendacją.
– Powiedział, że bardzo by mu zależało, że jest taki zdolny, dobry dziennikarz i fajnie by było, gdyby dostał u nas pracę, bo na pewno by sobie świetnie poradził. (...) Temat został spalony. Polityk PiS-u chciał pomóc, a tylko zaszkodził.
Dodał, że to jedyny przypadek próby ingerencji w sprawy redakcji.
Dziennikarz opowiedział też o cenzurze treści i tematów, których boi się poruszać.
– W Kanale Zero może być mnóstwo treści lewicowych, nie mam nic przeciwko, ale ludzi o poglądach lewicowych w Polsce jest względnie mało, więc siłą rzeczy takie materiały się gorzej oglądają.
– Nie mamy takiej tożsamości, jaką chce nam się wmawiać. Ja nie będę nagrywał skrajnie lewicowych treści, bo jest to niezgodne z tym, co uważam. Przy czym trochę ja się z lewicą w wielu rzeczach zgadzam.
Stanowski dodał, że nie będzie blokował twórcom z lewicy pojawiania się w Kanale Zero i "robienia gigantycznych zasięgów".
O trudnych tematach i konflikcie Izrael–Palestyna powiedział:
– Maria Wiernikowska nagrała chyba 3 odcinki stamtąd. Zarówno była po stronie izraelskiej, jak i palestyńskiej. (...) Mieliśmy masę różnych commentary na temat zbrodni popełnianych przez Izrael w Strefie Gazy. Zarzut, że my się tego tematu boimy, jest totalnie nonsensowny.
Nawiązał również do błędów popełnionych przez redakcję.
– To tak zapieprza wszystko. Te wszystkie gównoburze wokół nas, teraz wokół Marii Wiernikowskiej. Dopiero co prorosyjska propaganda, drugi odcinek antyrosyjski. Raz byliśmy banderowcami, teraz jesteśmy putinowcami, potem znowu banderowcami.
– My jesteśmy po prostu dziennikarzami i zawsze będą jakieś kryzysy wizerunkowe, zawsze będziemy się musieli z czegoś tłumaczyć – podsumował.
Grzegorz Braun, Rafał Trzaskowski i Roman Giertych
Krzysztof Stanowski odpowiedział na pytanie o kontrowersyjne wypowiedzi Grzegorza Brauna i jego występ w Kanale Zero – lider Konfederacji Korony Polskiej był na wielogodzinnym wywiadzie.
– Nie chcę sprzątać bałaganu, który wywołuje Grzegorz Braun. Nie jestem żadnym pracownikiem Grzegorza Brauna, nie jestem wyznawcą Grzegorza Brauna, nie jestem wyborcą Grzegorza Brauna – wyjaśnił. Jego zdaniem polityk Konfederacji Korony Polskiej "rzuca tezy w przestrzeń publiczną dla poddymienia" i "napawa się wywołanym zamieszaniem".
– On z godnością przegrał te wybory. Umiał się po fakcie zachować, wrócił do swoich zajęć. Nie widzę powodu, by dzisiaj go glanować, ośmieszać, wytykać – powiedział o innym kontrkandydacie w wyborach, Rafale Trzaskowskim.
Dziennikarz poruszył temat Romana Giertycha. Prawnicy Kanału Zero przygotowali pismo, w którym wzywają prawnika-polityka do "zaniechania działań naruszających dobra osobiste".
– Wszystko ma swoje granice. (...) On idzie za daleko – podsumował Stanowski, nawiązując do oskarżeń o bycie sponsorowanym przez handlarzy ludźmi, łączenie z Epsteinem, Putinem.
Wejście Kanału Zero na giełdę, Robert Kubica, Cezary Kucharski i klątwa ciążąca na Dariuszu Mioduskim
Stanowski powiedział, że w tej chwili nie ma planów wprowadzenia spółki na giełdę. W jego ocenie spółka nie potrzebuje pozyskiwać środków od akcjonariuszy na rozwój. Potrzeby mogą być sfinansowane z innych źródeł lub poprzez bieżącą działalność. Dziennikarz dodał, że chce uniknąć sytuacji, w której będzie czuł "zobowiązanie" do dożywotniego pozostania aktywnym w projekcie z powodu presji widzów, którzy zainwestowali swoje oszczędności w spółkę giełdową.
– Nie chciałbym być niewolnikiem Waszych wyników finansowych, Waszego zarządzania pieniędzmi, nie chciałbym takiego uwiązania, gdzie ja bym czuł się odpowiedzialny za to, czy jesteście bogaci, czy biedni – podsumował.
Stanowskiego zapytano o jego spory z Mateuszem Borkiem i Marcinem Grzywaczem. Stanowski po kilku zdaniach przeszedł do innej osoby ze świata sportu.
– Powiem Wam szczerze, mam tylko jedną osobę w życiu, której tak naprawdę, naprawdę nie lubię i której życzę jak najgorzej. (...) Cezary Kucharski. Życzę mu jak najgorzej i jego nie lubię – powiedział, dodając, że konflikt trwa już "dwadzieścia parę lat i będzie trwał jeszcze dwadzieścia parę".
Stanowski przyznał, że jest mu wstyd za wpisy z przeszłości dotyczące Roberta Kubicy i jego wypadków podczas rajdów.
– Po latach zupełnie inaczej patrzę na postać Roberta Kubicy, inaczej patrzę na to, że on miał w sobie tę pasję, być może głupią, do ścigania się wszędzie ze wszystkimi – podsumował.
– Dzisiaj postrzegam go jako herosa polskiego sportu czy też światowego sportu. Ten jego powrót po wypadku na szczyt dla mnie (...) to jest coś nadzwyczajnego.

Dariusz Mioduski na meczu Legii Warszawa.
Zapytany o sytuację w klubie Legia Warszawa Stanowski wskazał, że odpowiedzialna jest za to klątwa rzucona przez Dominika Ebebenge na Dariusza Mioduskiego – "że będzie wiecznym frajerem".
– W tym się zawiera wszystko, co się dzieje wokół Legii Warszawa – podsumował.
Krzysztof Stanowski wspomniał rozmowę ze swoim kontrkandydatem w wyborach prezydenckich Markiem Wochem. Jeden z internautów zauważył, że Woch zaproponował zdemontowanie tabliczek z napisem Warszawa, co w jego ocenie utrudni inwazję wroga poruszającego się czołgami.– To jest jedna z najgłupszych rzeczy, jakie ktoś kiedykolwiek powiedział publicznie. (...) W stronę Pragi ich pokierujmy, niech na Pragę jadą. Tą czeską oczywiście.
– Jakby tam dać takie znaki, zakaz wjazdu, to w ogóle wojna wygrana. Bez żadnego wystrzału – dodał.