Reklama

Lecą urzędnicze głowy w Krakowie. Prezydent zapowiada reformę SCT

Reklama

Strefa czystego transportu w Krakowie wyszła lepiej niż się spodziewano. Może powietrze nie jest czystsze, ale za to prezydent Krakowa zaczął się realnie przejmować głosem obywateli. Jest to zdecydowany plus tej sytuacji.

wielka-korekta-2
(fot. Tymon Grabowski)
  • Prezydent Krakowa poczuł, że referendum odwoławcze może naprawdę się wydarzyć.
  • Zapowiada reformę strefy czystego transportu, ale bez konkretów.
  • Z konkretów mamy jeden: odwołanie Łukasza Franka, dyrektora ZTP w Krakowie. 

Reklama

Od około dwóch tygodni trwa zbiórka podpisów pod petycją o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego. Zarzuca mu się m.in. zadłużanie miasta, podnoszenie cen biletów komunikacji zbiorowej oraz oczywiście wprowadzenie wyjątkowo restrykcyjnej strefy czystego transportu – na wzór londyński, a nie na wzór niemiecki, który byłby znacznie łatwiejszy do zniesienia dla kierowców.

Mimo że strefa w Krakowie przewidziała bezterminowe wyłączenia dla mieszkańców, ludzie i tak uznali, że to trochę za wiele – według nieoficjalnych danych po dwóch tygodniach zbiórki podpisów pod referendum uzyskano już połowę potrzebnej liczby. Można więc śmiało zakładać, że w ciągu 60 dni – a tyle trwa zbiórka według przepisów – znajdzie się wymagane 100 tys. podpisów. 

Nawet gdyby w referendum Miszalskiego nie odwołano, to i tak wygląda bardzo źle

Miasto twardo brnące w narrację "strefa jest świetna, działa, nie ma żadnych problemów" kontra mieszkańcy Krakowa i okolic zderzający się z urzędniczą indolencją na wielu poziomach – od niedziałających automatów-strefomatów aż po rozpatrywane w nieskończoność wnioski od mieszkańców o wyłączenia: to Kraków początku roku 2026.


Reklama

Z nieoficjalnego źródła wiem, że tarcia w radzie miasta narastały od kilku dni, włącznie z tym, że nawet przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej wykazywali raczej chłodny stosunek do działań prezydenta. Aż tu nagle bomba: prezydent Miszalski zapowiada zmiany w funkcjonowaniu strefy.


Reklama

I wyrzuca Łukasza Franka, dyrektora ZTP

Najdelikatniej rzecz ujmując, dyrektor Franek wsławił się paroma niefortunnymi i kontrowersyjnymi wypowiedziami. Moja ulubiona to ta z 2021 r.:

Tak naprawdę parkowanie nie jest zadaniem publicznym. Parkowanie jest problemem wynikającym z naszych prywatnych decyzji. Jeśli posiadam lodówkę, to muszę mieć gdzie postawić tę lodówkę, a nie oczekiwać od miasta, że da mi przestrzeń, żeby ją postawić.

Łukasz Franek

Nie wolno oczekiwać od miasta, że da nam przestrzeń na cokolwiek. Jeśli chcemy wyprowadzać psa, powinniśmy sobie kupić park. Jeśli chcemy mieć linię tramwajową, to już nasza prywatna decyzja i powinniśmy sami sobie położyć tory. Oczywiście to żart, a parkowanie jest taką samą potrzebą przestrzenną obywateli jak istnienie bibliotek, ogólnodostępnych boisk czy dróg rowerowych.


Reklama

Ale to dygresja, w każdym razie Łukasz Franek został odwołany. Można tylko powiedzieć, że nie był on ulubieńcem mieszkańców Krakowa, chociaż też trudno oprzeć się wrażeniu, że stał się kozłem ofiarnym w tej sytuacji. 


Reklama

Poznajmy określenie: Wielka Korekta

Takim hasztagiem zakończył swoją informację prezydent Miszalski. Wielka korekta będzie dotyczyć strefy czystego transportu. Za około dwa tygodnie zostanie przedstawiony plan reformy, bazujący na zleconym przez prezydenta raporcie.

Czego można się spodziewać?

  • Raczej nie zmiany granic strefy. Wydano sporo pieniędzy na jej ustanowienie i teraz zdejmowanie znaków po sześciu tygodniach byłoby wybitnym marnotrawstwem.
  • Być może obniżenia kryteriów wjazdu na wzór niemiecki, w rodzaju "benzyna Euro 3, diesel Euro 5".
  • Rozsądne byłoby rozwiązanie kwestii pojazdów historycznych. Przypomnę, że nie da się oszukiwać przy wieku pojazdu historycznego, bo wynika on z ustawy i wynosi minimum 25 lat z opinią rzeczoznawcy albo 40 lat bez opinii. Nikt nie jeździ na co dzień 40-letnim samochodem dlatego, że nie stać go na nowszy, a udział takich samochodów w ruchu drogowym w okresie wzmożonego zanieczyszczenia powietrza (czyli zimą) jest praktycznie zerowy. 

Reklama

Presja ma sens, referendum i tak się odbędzie...

Niestety to wszystko poszło w złym kierunku od samego początku – zwłaszcza dla władz Krakowa, które jeszcze 2-3 dni temu jednym głosem mówiły, że referendum to brudna kampania, organizują je kryminaliści, nie może być tak, żeby referendum służyło jako trzecia tura wyborów (po dwóch latach?), a w ogóle to strefa jest super i nie trzeba nic robić.


Reklama

Teraz nagle całkowicie zmieniono narrację i obiecano uwzględnić "uwagi zgłaszane przez obywateli". Mieliście szansę uwzględnić je dużo wcześniej, przy ustanawianiu strefy. Wystarczyło utworzyć ją wewnątrz tzw. drugiej obwodnicy i stanowiłoby to wypełnienie ustawowego zobowiązania dla miast powyżej 100 tys. mieszkańców. Skutek ekologiczny byłby taki sam, a polityczny znacznie lepszy. Jeśli istnieją jacyś lobbyści, którzy naciskali na taki, a nie inny kształt strefy (sądzę, że istnieją), to teraz można nabrać wrażenia, że tak naprawdę chcieli wsadzić prezydenta Miszalskiego na minę. 

Minę musi mieć on teraz nietęgą. Monitorujemy sprawę i jeśli tylko pojawią się konkrety w sprawie reformy, na pewno przeczytacie o nich na Zero.pl. 


Reklama