Sytuacja wokół Jastrzębskiej Spółki Węglowej daleka jest od spokojnej. Przed siedzibą firmy protestowali związkowcy, którzy obawiają się o przyszłość JSW i własną. – Dochodzą nas słuchy, że jedna z kopalń może zostać poświęcona – mówi Zero.pl przedstawiciel „Sierpnia 80”. Pytań ze strony górników jest więcej – dotyczą one m.in. warunków zatrudniania ich ukraińskich kolegów w kopalniach JSW.

- Przed siedzibą JSW znów było gorąco. Protestowali górnicy, których zaniepokoiły doniesienia o tym, jakoby zarząd rozważał pozbycie się jednej z kopalń.
- Według informacji uzyskanych przez Zero.pl, chodzi o kopalnię Knurów. – Dochodzą nas słuchy, że może zostać poświęcona – mówi nam przedstawiciel związkowców.
- Górnicy mają więcej pytań do decydentów, m.in. o cele prowadzonej restrukturyzacji JSW i o nierówne warunki zatrudniania w kopalniach ich ukraińskich kolegów
- Spółka i Ministerstwo Aktywów Państwowych uspokajają i każą czekać na finał prac nad Programem Naprawczym węglowego giganta.
We wtorek 25 sierpnia przed siedzibą JSW odbyła się pikieta zorganizowana przez związkowców z „Sierpnia 80”. Działacze chcieli usłyszeć od szefostwa konkretne odpowiedzi na pytania o przyszłość firmy, poszczególnych kopalń – i wreszcie swoich miejsc pracy. Swoje postulaty i listę pytań przekazali już władzom spółki w oficjalnym piśmie. Portal Zero.pl poznał jego treść.
Górnicy z JSW boją się o kopalnię Knurów
Górnicy domagają się, by zarząd jednoznacznie wypowiedział się na temat tego, czy rozważa likwidację wybranych kopalń bądź ruchów (czyli samodzielnych części połączonych kopalń), wygaszanie lub ograniczanie wydobycia, a może sprzedaż części zakładów. Jak mówi Zero.pl Karol Granatyr, wiceprzewodniczący Krajowej Komisji Rewizyjnej „Sierpnia 80”, nie bez powodu.
– Z naszych informacji wynika, że trwają negocjacje co zrobić z jedną z kopalń – najprawdopodobniej chodzi o Knurów – mówi nam związkowiec. – Dochodzą nas słuchy, że może ona zostać poświęcona, a pracownicy alokowani do innych kopalń. Dlaczego? Okazuje się, że jeśli z JSW w ramach działań restrukturyzacyjnych odejdzie taka liczba górników, jak chce pracodawca, to zwyczajnie nie starczy nam ludzi, żeby obłożyć wszystkie wyrobiska. Moce produkcyjne będą po prostu za małe.
Na łamach Zero.pl pisaliśmy obszernie o skomplikowanej sytuacji finansowej JSW. Wobec ryzyka utraty płynności, zarząd postanowił szukać oszczędności m.in. w obszarze personelu. W lutym spółka podpisała porozumienie z ponad 80 związkami zawodowymi, na mocy którego m.in. zawieszono prawo górników do 14. pensji za 2026 r., przesunięto wypłatę „czternastki” za 2025 r., a część wypłat świadczeń barbórkowych podzielono na raty.
Setki firm czekają na pieniądze od państwowego giganta. „Mi Skarb Państwa nie odpuści”
Ponadto – dzięki nowelizacji przepisów regulujących stopniowe wygaszanie sektora węgla kamiennego w Polsce – od 2026 r. JSW może oferować załodze urlopy górnicze oraz jednorazowe odprawy pieniężne w kwocie 170 tys. zł na osobę. Chodzi o to, by zmniejszyć zatrudnienie, a zatem i koszty. Proces ten jest dotowany przez państwo i w tym roku ma pochłonąć ok. 500 mln zł.
Oznacza to konkretny odpływ załogi, co pokazują liczby udostępnione Zero.pl przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Już 1 lipca z urlopów skorzystało 1123 pracowników. W całym 2026 r. mają one objąć 3092 osób.
Zdaniem Karola Granatyra w tych działaniach zabrnięto w ślepą uliczkę. – Część ludzi poszła na urlopy górnicze, część skorzystała z jednorazowych odpraw pieniężnych i zarząd zaczyna widzieć, że pojawiają się niedobory kadrowe. Restrukturyzując spółkę, nie zapewnił odpowiedniej obsady, by można było dalej wydobywać węgiel koksowy, który jest w końcu surowcem strategicznym. Kiedyś można było w takiej sytuacji sięgnąć po ludzi z naszej zewnętrznej spółki, JSW Szkolenie i Górnictwo, która była swoistą „kuźnią kadr” – ale tam też brakuje teraz ludzi, bo zarobki są za niskie. Po drugie – zablokowano taką możliwość przepływu pracowników.

Fragment petycji związkowców do zarządu JSW (fot. Zero.pl)
Z Knurowem wiązano wielkie nadzieje
Te właśnie okoliczności, zdaniem górników, miały doprowadzić do podjęcia analiz dotyczących być może likwidacji, a być może oddania jednej z kopalń w ręce zagranicznego inwestora.
– Te doniesienia dotyczące Knurowa są dla nas o tyle bolesne, że kopalnia ta została kupiona za prawie 1,5 mld zł – zresztą przez Skarb Państwa od Skarbu Państwa, a konkretnie od Kompanii Węglowej – mówi Karol Granatyr.
Chodzi o wielką transakcję z sierpnia 2014 r., kiedy to Kopalnia Węgla Kamiennego Knurów-Szczygłowice formalnie weszła w struktury organizacyjne JSW. Ówczesny zarząd wiązał z tym wielkie nadzieje, ponieważ blisko 40 proc. produkcji tej kopalni stanowił wysokiej jakości węgiel koksowy, w którego wydobyciu specjalizuje się JSW. Analizy zasobów wskazywały, że kopalnia ma potencjał, by działać przez ponad 80 lat.
– Poczyniono tam inwestycje w infrastrukturę dołową, w wentylację, w centralną stację klimatyzacji, łaźnie – przypomina Karol Granatyr. – Wydano mnóstwo pieniędzy, a teraz ma to iść na marne. Dodatkowo z tej kopalni mieliśmy sięgać do złoża Dębieńsko, na którego rozpoznanie dopiero co dostaliśmy koncesję.
Zielone światło od ministerstwa klimatu na rozpoznanie tego złoża to istotnie pozytywna okoliczność dla zmagającej się z kłopotami JSW. „To strategiczny krok, który otwiera drogę do znaczącego zwiększenia zasobów węgla koksowego oraz wydłużenia perspektywy funkcjonowania kopalni Knurów-Szczygłowice” – podkreślała jeszcze niedawno spółka. Według szacunków ma tam zalegać ponad 100 mln ton zasobów przemysłowych węgla o dobrych parametrach koksotwórczych.
To dlatego doniesienia o tym, jakoby to właśnie Knurów miał zostać w jakiś sposób wydzielony ze spółki, tak wzburzyły górników. – W naszej petycji domagamy się od zarządu jasnej odpowiedzi na konkretne pytania: jaki jest cel restrukturyzacji JSW, jaki jest zakładany poziom wydobycia i moce przerobowe, czy przymierzają się do zamknięcia poszczególnych zakładów – podsumowuje Karol Granatyr.
Zarząd JSW uspokaja, MAP nie odnosi się do spekulacji
Zarząd spółki petycję otrzymał i ma jasne stanowisko w tej sprawie. – Czekajmy spokojnie na Program Naprawczy – mówi Zero.pl rzecznik JSW, Wojciech Sury.
Program Naprawczy – jak przekazały nam służby prasowe JSW – jest obecnie finalizowany. To samo słyszymy w Ministerstwie Aktywów Państwowych, które sprawuje nadzór właścicielski nad JSW. To swoista „mapa drogowa”, której celem jest ustabilizowanie sytuacji finansowej spółki i stworzenie warunków do trwałej poprawy jej efektywności.
A co z kopalnią Knurów? – Jeżeli w przyszłości zostałyby podjęte jakiekolwiek decyzje dotyczące zmian mających istotny wpływ na funkcjonowanie Spółki lub kopalń wchodzących w jej skład, JSW, jako spółka giełdowa, poinformuje o nich zgodnie z obowiązującymi przepisami, w pierwszej kolejności za pośrednictwem raportów bieżących (chodzi o oficjalne komunikaty giełdowe – red.) – mówi Zero.pl Przemysław Kuk, rzecznik MAP.
– Na obecnym etapie MAP nie odnosi się do spekulacji dotyczących możliwych zmian w strukturze aktywów spółki – dodaje.
JSW liczy na kolejny wielki zastrzyk gotówki od państwa
Jeśli chodzi o pytania o przyszłość JSW, to zarząd podkreśla, że podejmowane w ostatnich miesiącach działania ratunkowe przynoszą „konkretne rezultaty”. Wskazuje tutaj na zawartą niedawno umowę pożyczki z Agencją Rozwoju Przemysłu (ARP), która zapewnia dla węglowego giganta finansowanie do kwoty 824 mln zł.
Ta suma – jakkolwiek ogromna – to jednak kropla w morzu potrzeb. Prezes Bogusław Oleksy przyznał niedawno, że docelowo spółka potrzebowałaby ok. 2 mld zł do końca br.
Zapewne dlatego w połowie sierpnia pojawiła się informacja, że JSW będzie wnioskować do ARP o kolejną pożyczkę – do kwoty 1,066 mld zł. Krok ten ma zastąpić realizowaną wcześniej transakcję sprzedaży na rzecz ARP akcji posiadanych przez JSW w Przedsiębiorstwie Budowy Szybów (PBsz) oraz udziałów w Jastrzębskich Zakładach Remontowych (JZR).
Górników niepokoi jeszcze jedna kwestia. Nie była ona elementem petycji do zarządu, ale poruszyli ją podczas wystąpienia w trakcie protestu.
Górnicy z JSW pytają o ukraińskich kolegów
– Zwracaliśmy uwagę na sygnały od górników o rosnącej liczbie pracowników z Ukrainy zatrudnianych przez firmy zewnętrzne oraz na to, że według ich relacji niejednokrotnie zarabiają oni więcej niż pracownicy JSW Szkolenie i Górnictwo – mówi Karol Granatyr z „Sierpnia 80”.
– Nie mamy nic przeciwko pracownikom z Ukrainy – chodzi nam o uczciwe traktowanie naszych pracowników i właściwe wykorzystanie krajowych kadr górniczych – podkreśla.
Związkowcy wskazują przy tym na aspekt bezpieczeństwa i płynności pracy. – W kopalni posługujemy się językiem technicznym, z różnymi naleciałościami, w związku z czym górnikom polskim nieraz ciężko jest dogadać się z ukraińskimi – wyjaśnia Karol Granatyr.
Brak tego wątku w petycji, jak również fakt, że związkowcy w czasie protestu nie przedstawili dokumentów, które pozwoliłyby zweryfikować różnice płacowe dotyczące górników z Polski i Ukrainy, sprawiają, że zarząd nie odnosi się do tej kwestii w oświadczeniu skierowanym do strony społecznej. Podkreśla natomiast, że nie chce ratować spółki tylko przez cięcie kosztów.
„Trwała poprawa sytuacji wymaga efektywnego wydobycia, przygotowania frontów, właściwej organizacji pracy i niezbędnych inwestycji. To kluczowe warunki odbudowy stabilnych podstaw funkcjonowania spółki” – czytamy w piśmie szefostwa JSW. W tym miejscu zarząd stawia jednak ważny przypis: pożyczka i program naprawczy to jedno, ale dla powodzenia misji ratunkowej JSW kluczowa będzie sytuacja rynkowa.
Energia z OZE marnuje się. Polacy zapłacili już za to ponad 100 mln zł
Na korzyść jastrzębskiego giganta w najbliższych miesiącach może działać poprawa notowań węgla koksowego. W pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. ceny tego rodzaju węgla – z którego uzyskuje się niezbędny w produkcji stali koks – wzrosły o ok. 25 proc. w ujęciu rok do roku na skutek zakłóceń w podaży na głównych rynkach: w Chinach i Australii. Kontrakty na dostawy z terminem pod koniec 2026 r. są obecnie wyceniane na ok. 238-258 dol. za tonę. To jednak i tak o połowę mniej od szczytowych wartości z 2022 r.

