Wojna w Iranie wstrząsa rynkiem surowców energetycznych. Na uwolnienie swoich rezerw ropy zdecydowało się już kilka krajów, w tym Niemcy i Japonia. Chodzi o to, by złagodzić szok cenowy dla konsumentów. Rynek czeka jednak na większy ruch – uwolnienie największych w historii rezerw „czarnego złota” przez Międzynarodową Agencję Energetyczną.

- Ceny ropy po porannych spadkach odbiły. Inwestorzy w napięciu czekają na decyzję o przekazaniu na rynek historycznych rezerw surowca przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. Niepewność co do ostatecznej decyzji skutkuje wahaniami cen.
- Tymczasem kolejne kraje decydują się na uwolnienie rezerw ropy. Wśród nich są Niemcy.
- Berlin ma świadomość, że stawką jest nie tylko wzrost inflacji. Drożejąca ropa stwarza też ryzyko, że niemiecka gospodarka znów wpadnie w recesję.
Notowania ropy w środę charakteryzuje spora zmienność. Jeszcze rano cena ropy Brent spadała o ponad 4 proc., później skala spadków zmniejszyła się do ponad 3 proc., a po godz. 13 czasu polskiego notowania tej odmiany ropy rosły już o 0,21 proc. do 91,62 dol. za baryłkę. Drożała też amerykańska ropa WTI – w tym przypadku zwyżki były większe i przekraczały 3,2 proc., a cena baryłki nieznacznie przebiła poziom 86 dol.
Możliwe uwolnienie historycznych rezerw
Rynki czekają w napięciu na historyczną decyzję o uwolnieniu największych w historii rezerw ropy naftowej przez Międzynarodową Agencję Energetyczną. O tym, że rozważany jest taki scenariusz, informował jeszcze we wtorek wieczorem „Wall Street Journal”. Wolumen, który miałby być dostarczony na rynek, ma przewyższyć 182 mln baryłek surowca, który kraje członkowskie MAE przekazały po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r. To właśnie te doniesienia spowodowały, że rano notowania ropy spadały.
Widoczna zmiana w cenach ropy. Pomogły nie tylko słowa Trumpa
Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Tymczasem kolejne kraje decydują się na uwalnianie części swoich rezerwowych zapasów, by łagodzić szok cenowy dla gospodarki. Źródłem tego szoku jest blokada Cieśniny Ormuz przez Iran. Przez tę wąską arterię przepływa ok. 20 proc. globalnej konsumpcji ropy, więc jej drożność ma kluczowe znaczenie dla zaopatrzenia światowych rynków.
Niemcy ruszają na ratunek gospodarce
Niemiecka agencja prasowa dpa podała w środę, że na uwolnienie części swoich rezerw ropy naftowej zdecydowały się Niemcy, gdzie wzrost cen na stacjach postępuje szybciej niż w innych krajach UE. W dniach 9-10 marca ceny najtańszej benzyny E10 przekroczyły 2 euro za litr. Tak drogo Niemcy nie płacili od maja 2022 r.
Niemiecki Instytut Badań Gospodarczych (DIW) oszacował, że wzrost cen paliw podbije inflację w Niemczech w 2026 roku o 0,4 pkt proc. i spowolnią wzrost gospodarczy o 0,1-0,2 pkt. proc.
Tymczasem niemiecka gospodarka dopiero co podniosła się z recesji – w 2025 r. PKB zachodnich sąsiadów Polski urósł o 0,2 proc. (po spadku w 2023 i 2024 r. odpowiednio o 0,3 proc. i 0,2 proc.). Rząd Friedricha Merza ma świadomość, że stawka jest wysoka. Według Deutsche Welle, Niemcy zamierzają uwolnić 2,4 mln ton ropy z rezerw.
Premier Japonii: Przejmujemy inicjatywę
Rezerwy ropy ma uwolnić też Japonia. Szefowa rządu tego kraju, Sanae Takaichi, zapowiedziała w środę, że proces ten rozpocznie się 16 marca. Ponadto wprowadzony zostanie mechanizm stabilizujący ceny benzyny na poziomie około 170 jenów (ok. 1,07 dol.) za litr. Na początku tygodnia ceny na stacjach w Japonii przekroczyły 160 jenów za litr benzyny, a lokalne agencje informacyjne podawały, że bez działań ratunkowych wkrótce sforsowany zostanie poziom 180 jenów za litr.
Spór o darmową wodę. Restauratorzy protestują, posłowie naciskają
– Nie czekając na formalną decyzję Międzynarodowej Agencji Energetycznej, postanowiliśmy, że Japonia przejmie inicjatywę w niwelowaniu skutków ograniczonej podaży na rynku – powiedziała Takaichi.
Najpierw na rynek trafią zapasy z sektora prywatnego – te mają wystarczyć na 15 dni. Później uwolnione zostaną rezerwy rządowe w ilości odpowiadającej miesięcznej krajowej konsumpcji ropy. Zostaną one przekazane do japońskich rafinerii.