Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła poważne braki kadrowe oraz przeciążenie personelu medycznego. Kontrolerzy wzięli pod lupę szpitalne oddziały ratunkowe i stacje pogotowia. W skrajnych przypadkach lekarze pracowali nieprzerwanie nawet przez sześć dób.

- W trakcie kontroli NIK ujawniono liczne przypadki pracy lekarzy i ratowników powyżej obowiązujących norm.
- Skrajny wynik to 144 godziny nieprzerwanej pracy jednego lekarza w Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.
- Kontrola ujawniła ponadto, że niemal połowa pacjentów na SOR-ach nie wymagała pilnej pomocy doraźnej. Oddziały te często zastępowały przychodnie w godzinach dziennych dni roboczych.
Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła poważne braki kadrowe oraz systemowe przeciążenie personelu w szpitalnych oddziałach ratunkowych i zespołach ratownictwa medycznego.
Kontrola trwała od 1 stycznia 2023 r. do 1 września 2025 r.
Zarabia więcej niż Tusk i Trzaskowski. Ponad 400 tys. zł dla urzędnika z miasteczka pod Warszawą
144 godziny nieprzerwanej pracy lekarza
W skrajnych przypadkach medycy pracowali nieprzerwanie przez kilka dni. W Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego jeden z lekarzy świadczył pracę przez 144 godziny. Identyczny wynik odnotowano w szpitalu powiatowym w Sulęcinie. W siedmiu innych przypadkach lekarze pracowali po 120 godzin.
Tylko w pierwszym kwartale 2024 r. oraz w pierwszym kwartale 2025 r. stwierdzono w sumie 58 przypadków, w których lekarze pracowali w jednym ze szpitali ponad dobę bez przerwy. Jeden z ratowników medycznych czterokrotnie od 36 do 48 godzin.
W Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie pięciu lekarzy w 74 przypadkach pracowało przez ponad 48 godzin. W skrajnym przypadku było to 120 godzin. Ratownik medyczny w czerwcu 2024 r. przepracował tam 456 godzin. Problem dotyczył także zapewnienia pełnych składów specjalistycznych zespołów ratownictwa medycznego. W Szczecinie 29,1 proc. świadczeń udzielano w niepełnym składzie bez lekarza systemu.
Przepełnione SOR-y. Pełnią funkcję przychodni
Jak podaje NIK, znacząco przeciążone były szpitalne oddziały ratunkowe. Niemal połowa pacjentów trafiających na SOR-y nie potrzebowała pomocy doraźnej. Spośród osób przewiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad sześć na dziesięć nie wymagało dalszej hospitalizacji.
Tylko 6,2 proc. pacjentów znajdowało się w grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Najwięcej chorych pojawiało się na SOR-ach w dni robocze w porze dziennej. Oddziały te traktowano więc jako alternatywę dla kolejek w przychodniach.
Ustawa o osobie najbliższej. Prezydent się pod tym nie podpisał
Zaledwie 3,4 proc. lekarzy pracujących na SOR-ach posiadało specjalizację z medycyny ratunkowej. W niektórych okresach wymaganych kwalifikacji nie mieli kierujący SOR-ami w trzech szpitalach: w Nowodworskim Centrum Medycznym, Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Choszcznie oraz Samodzielnym Publicznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach.
W ośmiu z dziesięciu skontrolowanych szpitali nie stwierdzono nieprawidłowości w zakresie wymaganej obsady dyżurów na SOR-ach. Problemy z zapewnieniem obsady wystąpiły w niektórych dniach w Choszcznie. W Nowodworze nie prowadzono ewidencji czasu pracy lekarzy. W Powiatowym Centrum Medycznym w Grójcu sześciu lekarzy zatrudnionych na etatach prasowało ponad normę. Dwóch z nich nie wyraziło na to wymaganej pisemnej zgody.