Wirtualna Polska ustaliła, że lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej z Piaseczna mieli przez dwa lata korzystać z nieformalnego kanału dostępu do lekarzy w miejskiej przychodni, omijając kolejkę obowiązującą innych pacjentów. Opisują to sygnalista z personelu placówki oraz była pracownica rejestracji. Wymienieni z nazwiska samorządowcy zaprzeczają, by wykorzystywali swoje funkcje.

- Wirtualna Polska, powołując się na relację sygnalisty z personelu Miejskiego Centrum Medycznego w Piasecznie oraz byłą pracownicę rejestracji, opisuje mechanizm, w którym lokalni politycy KO mieli uzyskiwać wizyty, recepty i skierowania z pominięciem oficjalnego systemu zapisów.
- Wymienieni z nazwiska: przewodnicząca Rady Miejskiej Katarzyna Wypych, przewodniczący Rady Powiatu Krzysztof Kasprzycki i radny Piotr Sędziak, zaprzeczają, jakoby powoływali się na pełnione funkcje.
- Burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz twierdzi, że nie miał wiedzy o takich praktykach. NFZ nie odpowiedział WP na pytania o ewentualne kontrole w placówce.
Wirtualna Polska opisuje kolejną odsłonę sprawy uprzywilejowanego dostępu polityków do publicznej służby zdrowia, tym razem dotyczącą Miejskiego Centrum Medycznego w Piasecznie. Redakcja dotarła do osób, które twierdzą, że obok oficjalnej kolejki funkcjonował w placówce nieformalny kanał dla lokalnych polityków rządzącej w mieście Koalicji Obywatelskiej.
Według ustaleń miejska przychodnia, licząca około 170 pracowników, cztery lokalizacje i blisko 26 tysięcy pacjentów, w praktyce oferowała bardzo różne terminy w zależności od tego, kto się zapisywał: na początku lipca do pediatry można się było dostać w dwa do trzech dni, do lekarza rodzinnego trzeba było czekać około tygodnia, a dziewięciu lekarzy miało grafiki zapełnione aż do 20 lipca.
„Jakbyśmy byli ich prywatną służbą zdrowia”
Głównym źródłem jest anonimowy pracownik MCM, którego tożsamości redakcja nie ujawnia z obawy przed konsekwencjami zawodowymi. Twierdzi on, że część polityków była zapisywana z pominięciem kolejności obowiązującej pozostałych pacjentów, a rejestracja odbywała się czasem przez bezpośredni telefon do kierownictwa placówki lub jej asystentki. Cytowany mówi wprost, że personel czuł się traktowany jak prywatna przychodnia polityków.
Redakcja zaznacza, że widziała materiały, którymi dysponuje sygnalista, a także ustaliła, do kogo należały numery telefonów wykonujących połączenia do przychodni. Sam fakt kontaktów telefonicznych i mailowych między wymienionymi politykami a personelem opisuje jako potwierdzony niezależnie od relacji sygnalisty, natomiast interpretację tych kontaktów jako „omijania kolejki” opiera głównie na jego świadectwie.
Drugim źródłem jest Agnieszka Krzaczek, była pracownica rejestracji, która pracowała w placówce od października do grudnia 2024 r. i obecnie prowadzi lokalny portal. W jej relacji przełożona miała polecić zespołowi rejestracji zapisywanie radnych bez kolejki, po tym jak jeden z radnych nie został przyjęty do wybranej przez siebie lekarki na jego warunkach. Krzaczek zastrzega, że nie była bezpośrednim świadkiem tamtej wizyty, a jedynie późniejszego polecenia kierowniczki.
Trzy nazwiska, trzy zaprzeczenia
Portal wymienia z nazwiska troje samorządowców, którzy zasiadają jednocześnie w radzie społecznej przychodni: przewodniczącą Rady Miejskiej Katarzynę Wypych, przewodniczącego Rady Powiatu Krzysztofa Kasprzyckiego i radnego Piotra Sędziaka. Wszyscy troje, zapytani przez redakcję, zaprzeczyli, by wykorzystywali pełnione funkcje do uzyskiwania preferencyjnego dostępu do świadczeń.
Wypych w oświadczeniu przesłanym redakcji zaprzecza sugestiom o wykorzystywaniu funkcji, jednocześnie przyznając, że od 2024 r. korzystała ze świadczeń przychodni około 60 razy, w tym z recept przesyłanych mailem do rejestracji, co określa jako jedną z przewidzianych form kontaktu z pacjentem. Zapewnia, że nigdy nie domagała się pominięcia kolejki ani nie powoływała się na swoją funkcję.
Sędziak kategorycznie zaprzecza wywieraniu presji na personel i twierdzi, że korzystał z przychodni na tych samych zasadach co inni pacjenci. Tłumaczy przy tym, że to była dyrektorka placówki miała z własnej inicjatywy zasugerować mu przejście do systemu publicznego i wskazać konkretnego lekarza jako specjalistę, gdy dowiedziała się o jego sytuacji zdrowotnej.
Kasprzycki przyznaje się do dwóch sytuacji, które sam określa jako niestandardowe: interwencji w sprawie transportu medycznego dla ciężko chorej mieszkanki, wynikającej z jego pracy zawodowej, oraz szybkiego przyjęcia przez chirurga po tym, jak doznał kontuzji kolana na terenie przychodni. W obu przypadkach zaprzecza, by miały one związek z pełnioną funkcją.
Burmistrz Piaseczna Daniel Putkiewicz zaprzeczył, by wiedział o przypadkach omijania kolejki, i zadeklarował, że jest przeciwnikiem takich praktyk. Redakcja odnotowuje też, że była dyrektorka placówki, Gabriela Stradomska, odmówiła rozmowy, powołując się na tajemnicę.
Saloniki VIP i zapowiedź centralnej e-rejestracji
WP osadza sprawę piaseczyńskiej przychodni w szerszym kontekście, przywołując wcześniejsze ustalenia dotyczące szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, gdzie NFZ nałożył karę finansową po potwierdzonym zabiegu poza kolejnością dla rodziny senatora, sprawę radnego PiS z Lubartowa oraz ujawniony przez dziennikarzy Zero.pl „salonik VIP” w Szpitalu Południowym w Warszawie. Po tej ostatniej sprawie premier Donald Tusk zapowiedział przyspieszenie prac nad centralną e-rejestracją, która ma zacząć działać do końca roku.