
Od nowego roku szkolnego w przedszkolach i szkołach obowiązują nowe zasady żywienia zbiorowego oparte na tzw. diecie planetarnej – więcej warzyw i strączków, mniej mięsa, cukru i smażonych potraw. Resort tłumaczy zmiany troską o zdrowie dzieci, jednak w sieci pojawiła się fala krytyki, a niektórzy internauci doszukują się w reformie ukrytych motywów.
- Nowe przepisy obejmują niemal 6,8 mln uczniów w blisko 36 tys. placówek – każdy tygodniowy jadłospis musi zawierać co najmniej jeden w pełni roślinny posiłek oparty na strączkach.
- Resort powołuje się na badania EAT-Lancet i rosnący problem otyłości u dzieci, ale zmiany wywołały ostrą debatę – część rodziców nazywa je „ideologią”.
- W mediach społecznościowych pojawiają się teorie spiskowe – od zarzutów o likwidację stołówek na rzecz firm cateringowych po porównania do rosyjskiej edukacji wojskowej.
Nowy rok szkolny przyniósł szereg zmian w polskich placówkach oświatowych. Jedną z nich są nowe zasady żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży. Obejmują niemal 6,8 miliona uczniów w blisko 36 tys. placówek – przedszkolach, szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.
Dieta planetarna w szkołach
Kluczowa zmiana to wprowadzenie do jadłospisów elementów tzw. diety planetarnej – modelu żywienia łączącego troskę o zdrowie z ograniczaniem wpływu na środowisko. Każdy tygodniowy jadłospis musi zawierać co najmniej jeden w pełni roślinny posiłek, oparty na roślinach strączkowych takich jak fasola, soczewica czy ciecierzyca. Mięso i ryby nie znikają z menu, ale obok nich ma pojawiać się roślinna alternatywa. Ograniczono też smażenie, sól i cukier oraz udział żywności wysokoprzetworzonej.
Resort powołuje się na badania EAT-Lancet oraz rosnący problem nadwagi i otyłości wśród dzieci, wskazując na potrzebę zwiększenia spożycia warzyw i strączków. Zmiany wywołały jednak żywą debatę publiczną – część rodziców i komentatorów nazywa je „ideologią”, inni podkreślają korzyści zdrowotne i klimatyczne nowego modelu żywienia w polskich stołówkach.
Nowe zasady żywienia
„Od 1 września państwo zaczęło układać dzieciom talerz pod »zdrowie planety«. Myślałem, że to kolejny internetowy clickbait” – napisał na Facebooku jeden z internautów. W dalszej części posta mężczyzna zastanawia się „od kiedy żywienie rosnącego dziecka układamy pod potrzeby planety?” i „kto ustala, co ma jeść moje dziecko i na podstawie jakiej filozofii?”.
Krok dalej idzie inny internauta, który w zmianie przepisów dotyczących stołówek widzi spisek – „to, co robią teraz w stołówkach uczniowskich z dietą planetarną, to moim zdaniem akcja jak z kaucjomatami. Ktoś chce zarobić”.
Stawia hipotezę, że celem nowej, „niesmacznej” diety w szkołach ma być likwidacja szkolnych stołówek i wprowadzenie przez „ministerstwo, czyli Panią Nowacką” firm cateringowych.
„Osiągną dwa cele” – podsumowuje internauta i wymienia cztery: dadzą zarobić firmom cateringowym, dadzą zarobić tym, którzy dostarczają do tych firm wyprodukowaną tanio żywność, o wątpliwych walorach odżywczych, wezmą darowiznę na fundację od lobbystów, czyli podratują swój budżet, rozwiążą problem, który sami stworzyli.
„Obudź się, Polsko” – dieta planetarna a musztra w rosyjskich szkołach
Iwona Kurowska, była posłanka Prawa i Sprawiedliwości i starosta garwoliński, połączyła zdrowe żywienie polskich dzieci z imperialistycznymi zapędami Federacji Rosyjskiej.
„Rosja: Dzieci od 11 lat uczą się »podstaw szkolenia wojskowego«, m.in. musztry, obsługi dronów, pierwszej pomocy w warunkach bojowych. Młodzież 16–17 lat: obowiązkowe, kilkudniowe obozy i intensywne szkolenia wojskowe, w tym taktyka wojenna oraz posługiwanie się bronią palną” – zaczyna post w swoich mediach społecznościowych.
W kolejnym akapicie przechodzi do edukacji w polskich szkołach.
„Polska: edukacja zdrowotna, seksualna i dieta planetarna. Obudź się, Polsko” – kończy swój wywód.

Post Iwony Kurowskiej (fot. FB)
Obejrzyj także: