
– Gwarantuję, że jeśli prezydent wreszcie podpisze ponownie teraz złożoną ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant programu CPN – powiedział przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. Jak dodał, w obecnej sytuacji Polsce grożą „rekordowe ceny, takie, o jakich nikt nie śnił w najgorszych snach”.
- Rząd na wtorkowym posiedzeniu rozpatruje nowy projekt ustawy w sprawie opodatkowania nadzwyczajnych zysków spółek paliwowych po skierowaniu przez prezydenta przepisów w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego.
- Premier Donald Tusk zapewnił, że jeśli prezydent Karol Nawrocki podpisze ponownie złożoną ustawę, to „natychmiast po tym podpisie” zostanie zrealizowany kolejny wariant programu CPN (Ceny Paliwa Niżej).
- Szef rządu ostrzegł, że z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, wojny w Ukrainie i „niezrozumiałej blokady pana prezydenta” Polakom grożą rekordowe ceny paliw.
Nowe wojenne zawirowania na Bliskim Wschodzie, na skutek których wstrzymana została praca saudyjskiego ropociągu Wschód-Zachód, podbiły notowania ropy naftowej. Ceny paliw na stacjach rosną.
Rząd wraca do podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych
Jak pisaliśmy na łamach Zero.pl, rząd ma świadomość, że drożyzna coraz mocniej daje się we znaki polskim kierowcom. To dlatego na wtorkowym (15 września) posiedzeniu rządu ponownie stanął projekt ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Dzięki wpływom do budżetu, jakie ma zapewnić ta danina, rząd chce sfinansować działania osłonowe dla kierowców.
Ropa drożeje na potęgę, a z nią paliwa na stacjach. Co zrobi rząd?
Pierwszą wersję przepisów w tej sprawie Sejm uchwalił na początku lipca, jednak prezydent Karol Nawrocki skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Swoją decyzję uzasadnił tym, że nowe prawo miało wejść w życie w sierpniu, ale opodatkowywało dochody spółek paliwowych już od początku marca. Według prezydenta oznaczało to złamanie zasady, że prawo nie powinno działać z mocą wsteczną.
Rządzący cały czas podkreślają, że budżet państwa stracił przez to ok. 4 mld zł, a kierowcy – szansę na obniżenie cen paliw na stacjach, bo w budżecie państwa brakuje pieniędzy na sfinansowanie takich działań. Podatek od nadzwyczajnych zysków (tzw. windfall tax) miał te pieniądze zagwarantować.
Donald Tusk apeluje do prezydenta. „Będziemy mieli rekordowe ceny”
– Nie mam zielonego pojęcia, co mu (prezydentowi – red.) kazało zablokować tak oczywisty projekt, jak opodatkowanie tych nadzwyczajnych zysków – mówił przed wtorkowym posiedzeniem rządu Donald Tusk. – W każdym kryzysie paliwowym my wszyscy tracimy, ale firmy paliwowe zyskują – podkreślił.
– Mój gorący apel, panie prezydencie: tak, za chwilę z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, wojny wytoczonej przez Rosję i niezrozumiałej blokady pana prezydenta, my za chwilę będziemy mieli rzeczywiście rekordowe ceny, takich o jakich nikt nie śnił w najgorszych snach – stwierdził szef rządu.
– Gwarantuję, że jeśli prezydent wreszcie podpisze ponownie teraz złożoną ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN – dodał.
Premier odniósł się tutaj do programu stabilizowania cen paliw, którego druga odsłona zakończyła się 31 sierpnia. Polegał on na czasowym obniżeniu stawki podatku VAT na paliwa z 23 proc. do 8 proc. oraz wprowadzeniu urzędowych cen maksymalnych na stacjach benzynowych w całej Polsce.
Nowy projekt ustawy ws. windfall tax ma takie same założenia, jak poprzedni. Wprowadza 60-proc. stawkę podatku, naliczaną od nadwyżki przychodów firm paliwowych ze sprzedaży paliw od marca do grudnia 2026 r. Mowa tutaj o nadwyżce ponad kwotę, jaka zostałaby osiągnięta przy zastosowaniu średniej marży sprzedaży z 2025 r. powiększonej o 20 proc. W Ocenie Skutków Regulacji zapisano, że budżet państwa ma zyskać na tym podatku 4 mld zł.
Rząd odpowiada prezydentowi
Termin wejścia w życie planowanych przepisów określono na 1 listopada (we wcześniejszej wersji ustawy, skierowanej przez prezydenta do TK, był to 1 sierpnia). Zgodnie z harmonogramem przedstawionym przez marszałka Włodzimierza Czarzastego, Sejm rozpocznie prace nad rządowym projektem w środę 16 września, a głosowanie zaplanowano na piątek 18 września.
A jak rząd odpowiada na wcześniejszy zarzut prezydenta, że prawo nie powinno działać wstecz? W uzasadnieniu projektu ustawy napisano, że „zgodnie z dorobkiem orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego, zasada niedziałania prawa wstecz nie ma na gruncie prawa podatkowego waloru absolutnego i dopuszcza się odstępstwa od funkcjonowania tej zasady w ściśle określonych warunkach”.
65 mld baryłek ropy do podziału. Czy Orlen skorzysta na amerykańskim dealu stulecia?
„W odniesieniu do prawa podatkowego uznaje się, iż odstąpienie od zasady lex retro non agit (łac. prawo nie działa wstecz – red.) jest dopuszczalne, jeżeli jest to konieczne dla realizacji lub ochrony innych wartości konstytucyjnych o szczególnej doniosłości” – argumentuje rząd. Według projektodawców, ciężar finansowy związany z sytuacją nadzwyczajną po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie powinien być w sposób jednakowy obciążać społeczeństwo i podmioty gospodarcze.
Może zainteresuje Cię także: