Reklama
Reklama
Reklama

Ropa drożeje na potęgę, a z nią paliwa na stacjach. Co zrobi rząd?

Sytuacja na Morzu Czerwonym ma kluczowe znaczenie dla cen ropy naftowej
Sytuacja na Morzu Czerwonym ma kluczowe znaczenie dla cen ropy naftowej (fot. Piotr Hukało, Planet Observer / UIG / East News)

Drożyzna coraz mocniej doskwiera kierowcom. Jemeńscy rebelianci Huti uszkodzili saudyjski rurociąg Wschód-Zachód, który po blokadzie cieśniny Ormuz pełnił rolę alternatywnego szlaku dla eksportu ropy z Bliskiego Wschodu. Na rynki padł strach, który przekłada się na ceny paliw na stacjach. Czy w tej sytuacji rząd wyciągnie rękę do kierowców? Na dzisiejszym posiedzeniu mogą zapaść ważne decyzje.

  • Notowania ropy idą w górę kolejną sesję. To efekt czasowego wstrzymania pracy saudyjskiego ropociągu Wschód-Zachód, który ostatnio pełnił rolę alternatywnej arterii dla eksportu ropy.
  • Kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie sprawił, że ceny paliw na stacjach znów podskoczyły.
  • Rząd Donalda Tuska reaguje – na wtorkowym posiedzeniu wróci do pomysłu podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. To sposób na dostarczenie wpływów do budżetu, dzięki czemu można by sfinansować obniżki cen dla kierowców.

Jemeńscy rebelianci Huti uszkodzili pod koniec ubiegłego tygodnia strategiczny saudyjski ropociąg Wschód-Zachód, łączący pola naftowe na wschodzie Arabii Saudyjskiej z portem Janbu nad Morzem Czerwonym. W ostatnich miesiącach był on alternatywną nitką dla eksportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, pozwalał bowiem ominąć zablokowaną przez Iran cieśninę Ormuz. Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej zdecydowało o czasowym wstrzymaniu pracy instalacji.

Sytuacja w rejonie Morza Czerwonego kluczowa dla cen ropy

– Wszelkie zaburzenia w tej części świata zwiastują pogłębianie się kryzysu na rynku ropy – mówi Zero.pl Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petrol.

– Przede wszystkim trzeba uzmysłowić sobie, jak wielką rolę odgrywa obecnie rurociąg Wschód-Zachód: dla wielu krajów położonych w rejonie cieśniny Ormuz to dziś jedyna szansa, by wyeksportować na świat choć trochę surowca z pominięciem tejże cieśniny – podkreśla ekspert. – Wychodząc bezpośrednio na Morze Czerwone, rurociąg ten jest w stanie przerzucić na globalne rynki część ropy z Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Kuwejtu.

Reklama
Reklama

Rząd przeprosi się z węglem? Padły ważne słowa o bezpieczeństwie Polski

Odcięcie zapasowej nitki dostaw sprawiło, że ceny ropy znów wystrzeliły. W tle są obawy o niedostateczną podaż „czarnego złota”, tym bardziej, że medialne doniesienia wskazują, iż Hti opanowali już całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego.

Notowania ropy Brent ok. godz. 9 we wtorek szły w górę o ok. 1,6 proc., przekraczając 107 dol. za baryłkę.

Nerwówka na stacjach w Polsce, będą dwucyfrowe ceny diesla?

Wzrost cen benzyny i oleju napędowego na polskim rynku jest potęgowany przez obawy dotyczące ciągłości dostaw ropy naftowej. Głównym dostawcą tego surowca do naszego kraju jest obecnie Arabia Saudyjska. Ropa ta trafia do zakładów produkcyjnych Orlenu, co wiąże się z faktem, że saudyjski koncern Saudi Aramco kontroluje 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii.

Reklama
Reklama

Na jakie podwyżki cen paliw muszą szykować się polscy kierowcy? Czy pęknie bariera 10 zł za litr diesla? 

– Dwucyfrowe poziomy cen na razie nam nie grożą – mówi Jakub Bogucki z e-petrol. – Jeśli jednak zaburzenia związane z tranzytem ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej przez Morze Czerwone staną się faktem, a kryzys związany z sukcesami Huti w Jemenie się pogłębi, to pewnie będziemy rozmawiać i o takich scenariuszach.

Obecnie prognozy e-petrol zakładają, że w bieżącym tygodniu, tj. w okresie od 14 do 20 września, cena detaliczna benzyny 95 w Polsce będzie kształtować się w przedziale 7,86-7,99 zł za litr, cena benzyny 98 – w przedziale 8,74-8,87 zł za litr, a cena oleju napędowego – w przedziale 8,94-9,07 zł za litr.

Analitycy biura Reflex prognozują z kolei, że diesel w Polsce zdrożeje w tym tygodniu o 19 gr na litrze, do poziomu 8,95 zł za litr. Dodajmy, że już 10 września pobity został dotychczasowy rekord średnich cen oleju napędowego, ustanowiony pod koniec marca br. na poziomie 8,75 zł za litr.

Wymiana ognia między Iranem i USA. „Nasiliły się wzajemne ataki”

Według biura Reflex bezołowiowa 95-oktanowa benzyna w tym tygodniu powinna kosztować średnio 7,89 zł za litr, a za benzynę 98–oktanową będziemy płacić średnio 8,75 zł za litr.

Reklama
Reklama

Jak rząd Donalda Tuska zareaguje na drożyznę na stacjach?

Rząd ma świadomość, że rosnące ceny paliw drenują portfele kierowców. Na wtorkowym posiedzeniu gabinet Donalda Tuska ma wrócić do projektu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Informacja o tym widnieje w oficjalnym porządku obrad.

Intencją rządu jest, by podatek ten dostarczył wpływów do budżetu, dzięki czemu można by sfinansować obniżki cen paliw dla kierowców. Poprzedni projekt ustawy w tej sprawie został skierowany do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Karola Nawrockiego. Politycy koalicji podkreślają, że budżet państwa stracił na tym ok. 4 mld zł, przy czym z oceny skutków regulacji wskazywały, że z tej kwoty ok. 3,8 mld zł miało trafić do państwowej kasy jeszcze w 2026 r., a pozostałe 0,2 mld zł w przyszłym roku.

Argumentacja rządu jest następująca: skoro na skutek wzrostu notowań ropy naftowej marże firm paliwowych wzrosły, to trzeba opodatkować tę nadzwyczajną część ich wyników. Punktem wyjścia mają stać się wyniki osiągane przy marży z 2025 r., powiększonej o 20 proc. Nadwyżka ponad tę granicę zostanie opodatkowania – proponowana przez rząd stawka to 60 proc.

Może zainteresuje Cię także:

Źródła: Zero.pl, CNBC
Reklama
Reklama