Żółte kamery odcinkowego pomiaru prędkości pojawiają się na kolejnych drogach i każdego roku rejestrują setki tysięcy wykroczeń. Mimo to nie każdy kierowca, który przejedzie powyżej dopuszczalnej prędkości przez kontrolowany odcinek, otrzyma mandat. W określonych sytuacjach decydują o tym zarówno przepisy, jak i sposób działania samego systemu.

- Odcinkowy pomiar prędkości kontroluje średnią szybkość na całym wyznaczonym fragmencie drogi. W 2025 r. system zarejestrował ponad 470 tys. wykroczeń.
- System zapisuje czas wjazdu i wyjazdu z kontrolowanego odcinka. Następnie wylicza średnią prędkość i przy przekroczeniu limitu automatycznie uruchamia procedurę mandatową.
- Niewielkie przekroczenie nie zawsze kończy się mandatem.
Odcinkowy pomiar prędkości stał się obecnie najważniejszym narzędziem w rękach systemu CANARD. W przeciwieństwie do tradycyjnych fotoradarów, które sprawdzają szybkość auta tylko w jednym punkcie, urządzenia te monitorują kierowców na całym wyznaczonym fragmencie trasy. Sieć takich instalacji stale się rozrasta, obejmując już nie tylko drogi ekspresowe, ale również autostrady. Skala działania jest ogromna, czego dowodem jest ponad 470 tys. przypadków wykroczeń zarejestrowanych w 2025 r.
Jak działa odcinkowy pomiar prędkości?
Cały proces opiera się na precyzyjnej rejestracji wjazdu pojazdu na kontrolowany odcinek oraz czasu, w którym opuszcza on strefę. Komputer automatycznie porównuje te dane z długością drogi, wyliczając rzeczywiste tempo jazdy. Jeśli średnia prędkość przekracza obowiązujący limit, system automatycznie uruchamia procedurę mandatową. Wówczas archiwizowane są szczegółowe dane, w tym dokładna data, godzina, miejsce pomiaru oraz pas ruchu, którym poruszał się pojazd.
Czytaj również: Kierowcy wiedzą, jak uniknąć kary. Państwo od lat nie potrafi tego zatrzymać
Odcinkowy pomiar prędkości. Dlaczego nie każde przekroczenie kończy się karą?
Wielu kierowców zauważa, że przy niewielkim przekroczeniu prędkości kara nie przychodzi. Wynika to z połączenia dwóch istotnych czynników. System jest zaprogramowany tak, aby uwzględniać margines tolerancji wynoszący 10 km/h. Dodatkowo fabryczne liczniki w większości samochodów są skalibrowane w sposób, który zawyża wskazania względem rzeczywistości. W efekcie jazda z prędkością wskazywaną na liczniku jako 125 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h często oznacza rzeczywiste tempo zgodne z przepisami. Mimo to, poleganie na tym marginesie jest ryzykowne, gdyż drobne różnice w kalibracji mogą sprawić, że średnia prędkość przekroczy dopuszczalny próg.
Skuteczność odcinkowego pomiaru prędkości nie jest stuprocentowa w każdej sytuacji. Jeśli kierowca wjedzie na trasę już za pierwszą bramką pomiarową lub opuści ją przed ostatnim punktem kontrolnym, system nie dysponuje kompletem danych potrzebnych do obliczenia średniej prędkości. Istnieją również ograniczenia wynikające z budowy niektórych pojazdów. Standardowe kamery rejestrują auta od przodu, co sprawia, że motocykle posiadające tablice rejestracyjne wyłącznie z tyłu często pozostają poza zasięgiem automatycznej identyfikacji. Podobny problem dotyczy samochodów z przyczepami, gdyż system nie zawsze jest w stanie automatycznie uwzględnić obecność przyczepy i przypisać jej właściwy, niższy limit prędkości.
Jak uniknąć mandatu?
Najskuteczniejszym sposobem na uniknięcie mandatu jest utrzymywanie stałej prędkości zgodnej z ograniczeniami. Wielu kierowców z powodzeniem wykorzystuje w tym celu tempomat, który pomaga zachować równe tempo przez cały kontrolowany odcinek. Bardzo przydatne są również nowoczesne aplikacje nawigacyjne, które na bieżąco pokazują średnią prędkość przejazdu, pozwalając zareagować z odpowiednim wyprzedzeniem bez konieczności gwałtownego hamowania tuż przed końcem strefy. Warto pamiętać, że zysk czasowy wynikający z szybszej jazdy na kilkukilometrowym odcinku jest marginalny i zwykle nie przekracza kilkudziesięciu sekund, co w zestawieniu z ryzykiem otrzymania punktów karnych i wysokiego mandatu jest całkowicie nieopłacalne.