Ogień błyskawicznie objął duży obszar lasów i nieużytków na Lubelszczyźnie. Na miejscu pracują setki strażaków, a sytuacja wciąż się zmienia. Kluczowa droga została zamknięta, a służby wydają pilne komunikaty dla mieszkańców i kierowców.

- Groźny pożar wybuchł w Kozakach (woj. lubelskie). Ogień objął lasy i nieużytki w rejonie Nadleśnictwa Józefów. Skala zdarzenia wymusiła mobilizację dużych sił ratowniczych.
- Na miejscu działa blisko 70 zastępów straży pożarnej. W akcji uczestniczy około 300 strażaków, co czyni ją jedną z największych w regionie w ostatnim czasie.
- Ogień nie jest jeszcze opanowany. Brakuje dokładnych danych o powierzchni pożaru, a sytuacja zmienia się dynamicznie z godziny na godzinę.
Pożar lasu w Kozakach. Setki strażaków w akcji
Groźny pożar wybuchł w miejscowości Kozaki w gminie Łukowa, na terenie powiatu biłgorajskiego. Ogień objął zarówno obszary leśne, jak i nieużytki rolne w rejonie Nadleśnictwa Józefów. Skala zdarzenia sprawiła, że do działań skierowano znaczne siły ratownicze.
Na miejscu pracuje blisko 70 zastępów straży pożarnej, co przekłada się na około 300 strażaków. To jedna z większych akcji gaśniczych w regionie w ostatnim czasie, a działania prowadzone są zarówno z ziemi, jak i z powietrza.
Wsparcie z powietrza. Śmigłowce nad ogniem
Do walki z żywiołem włączono również lotnictwo. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych skierowała dwa śmigłowce gaśnicze – z baz w Radawcu i Kielcach. Maszyny wykonują zrzuty wody, wspierając strażaków działających na trudnym, często trudno dostępnym terenie.
Na obecnym etapie nie ma jeszcze dokładnych danych dotyczących powierzchni objętej pożarem. Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, a ogień wciąż nie został w pełni opanowany.
Jak przekazał rzecznik prasowy Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP, kpt. Tomasz Stachyra, precyzyjne określenie skali zniszczeń będzie możliwe dopiero po wykorzystaniu zespołów dronowych. To one mają pomóc w dokładnym oszacowaniu zasięgu ognia i lepszym zaplanowaniu dalszych działań.
Droga wojewódzka nr 849 zamknięta
W związku z prowadzoną akcją ratowniczą całkowicie zablokowana została droga wojewódzka nr 849, przebiegająca przez miejscowość Kozaki. Utrudnienia są poważne i mogą potrwać do czasu opanowania sytuacji.
Policja wprowadziła objazdy. Kierowcy jadący od strony Józefowa kierowani są na Aleksandrów, natomiast od strony Obszy ruch przekierowano przez Łukową i Księżpol w stronę drogi wojewódzkiej nr 835.
Służby podkreślają, że bezpieczeństwo jest w tej chwili najważniejsze. Funkcjonariusze apelują do kierowców, by omijali rejon pożaru i stosowali się do poleceń wydawanych na miejscu.
Równie istotne jest zachowanie mieszkańców. Służby proszą, aby nie zbliżać się do miejsca akcji, co mogłoby utrudnić działania ratownicze i narazić postronne osoby na niebezpieczeństwo.
Wojewoda lubelski: ciężko jest zapanować nad żywiołem
– Spłonęło między 50 a 100 ha. Są to drzewa iglaste, więc bardzo szybko zajmują się ogniem. Sytuacja jest bardzo dynamiczna. W tej chwili zaangażowanych jest ponad 70 jednostek straży pożarnej, ponad 300 funkcjonariuszy. Na chwilę obecną sprzęt i zasoby kadrowe również zostały oddelegowane z Podkarpacia. Ma być zaangażowany Black Hawk z KSP, ale ma dotrzeć do nas o wczesnych godzinach porannych. Sytuacja jest zmienna, dynamiczna. Ze względu na charakterystykę terenu i warunki atmosferyczne ciężko jest zapanować nad tym żywiołem – przekazał na konferencji prasowej Krzysztof Komorski, wojewoda lubelski.
– Pożar do tej pory nie zagroził żadnemu mieszkańcowi, cywilom – stwierdził wojewoda. Dodał, że ogień jest daleko od zabudowań.
Pilot nie żyje
Krótko przed godziną 21 służby poinformowały o utracie kontaktu z samolotem gaśniczym typu Dromader, który brał udział w akcji nad pożarem w miejscowości Kozaki w powiecie biłgorajskim. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz przekazywał wówczas, że zgłoszenie jest w trakcie weryfikacji.
W kolejnych minutach zaczęły napływać bardziej konkretne informacje. Przedstawiciele straży pożarnej potwierdzili, że maszyna mogła ulec wypadkowi podczas wykonywania zadań gaśniczych, choć na tym etapie nie były jeszcze znane szczegóły zdarzenia. Niedługo później służby przekazały najbardziej tragiczne ustalenia – w wyniku katastrofy zginęła jedna osoba, najprawdopodobniej pilot samolotu.
