– Większość osób, która oceniła mój film, nie oglądała go – tłumaczył Friz. Gość Godziny Zero został zapytany przez Krzysztofa Stanowskiego o produkcję „Friz i Wersow. Miłość w czasach online”, w której brali udział youtuber oraz jego żona. – Wyświetliłeś swój pamiętnik w kinie? Ludzie tak nie robią. Ten film został oceniony gorzej niż Smoleńsk. To jest najgorszy film w historii – stwierdził dziennikarz.

- Friz opowiedział w Godzinie Zero, w którym momencie mógł pozwolić sobie na to, by zrezygnować z pracy i poświęcić się nagrywaniu na Youtube. Twórca był przy tym wyraźnie wzruszony.
- Youtuber w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim został też zapytany o film ze swojego ślubu i wesela, którego eksperci ocenili jako jedną z najgorszych produkcji w historii kina.
- – Większość osób, która tak oceniła film, nie oglądała go – bronił się Friz.
Friz (wł. Karol Wiśniewski) był gościem Godziny Zero, która została zorganizowana w Energylandii, parku rozrywki w Zatorze. Jedną z atrakcji tego miejsca jest rollercoaster „Ekipa Light Explorers”, nazwany tak od grupy, którą założył znany youtuber.
W tym momencie konto Friza na Youtube śledzi prawie 6 mln osób, a Ekipy ponad 2 mln. Krzysztof Stanowski zapytał Friza, kiedy nagrywanie filmów stało się jego pracą.
– W 2018 albo 2019 r. skończyłem dopiero maturę, miałem pójść na studia. Konto słabo szło, ale postanowiłem, że poświęcę Youtube’owi wszystko, dam z siebie 120 proc. Wtedy wyszło Pokemon Go, gra na telefon i okazało się, że byłem w tym dobry. Pamiętam ten dzień. To było dla mnie wzruszające. Stałem na Moście Grunwaldzkim i poczułem, że to, co robię, moja pasja, może dać mi utrzymanie na całe życie. Mam łzy w oczach, bo to był dla mnie najważniejszy moment – relacjonował Friz.
Friz: Wtedy najdalej odleciałem od ziemi
Youtuber dodał też, że jak wpłynęła na niego sława. – To jest ciężkie dla młodego gościa, kiedy zaczynasz zarabiać setki tysięcy złotych w wieku dwudziestu kilku lat – stwierdził, a Stanowski odparł z uśmiechem: – No, mega ciężkie po prostu.
Friz odparł, że od zachłyśnięcia się sławą ratowała go ciężka praca.
– Często wstawałem jako pierwszy i kładłem się ostatni, do tego całym czas montowałem filmy. Najdalej od ziemi odleciałem, gdy byłem w USA. Wtedy też rozstałem się z Werą (youtuberka Wersow, żona Friza – red.). Mieliśmy ciężki okres. Gdy coś nie szło po mojej myśli denerwowałem się, strasznie dużo pieniędzy wydałem na głupoty, w tym na ciuchy. Miałem m.in. sweter za 10 tys. złotych, którego nigdy nie założyłem. Wtedy uświadomiłem sobie, że coś robię nie tak – nie ukrywał.
Friz zapytany o film ze ślubu. Stanowski: Był najgorszy w historii
Stanowski zapytał też Friza o to, dlaczego wykorzystuje własną rodzinę, w tym małżeństwo i dziecko, dla promocji własnego konta na Youtube. – Rodzina to dla ciebie element biznesu. Sprywatyzowałeś ją – stwierdził Stanowski.
– Czy ja wiem? Większość moich projektów nie jest związana z rodziną. Nie jestem sharentingowym youtuberem, ale traktujemy Youtube’a i Instagram jako pamiętnik – tłumaczył się Friz, na co Stanowski odparł: – Pamiętniki pisało się do szuflady.
– A my wymyśliliśmy taki pomysł, by tym się dzielić. Nie robimy współprac z wizerunkiem Mai (córki Friza i youtuberki Wersow – red.) – wyjaśnił Friz.
Stanowski zapytał też Friza o film ze ślubu, który nagrał z żoną. – Wyświetliłeś swój pamiętnik w kinie? Ludzie tak nie robią. Ten film został oceniony gorzej niż Smoleńsk. To jest najgorszy film w historii – ocenił prowadzący Godzinę Zero. – Większość osób, która go oceniła, nie oglądała go – bronił się Friz.
– Nie jest ci głupio? Po co robić tak złe filmy? – dopytywał Stanowski. – Krzysztof, daj mi spokój, ten film jest dobry dla naszych widzów – odparł youtuber.
„Płacę wszystkie podatki, które trzeba”
Krzysztof Stanowski zapytał też Friza o to, czy nie ucieka od płacenia podatków. Taka opinia o youtuberze zaczęła krążyć w interecie, po tym jak stwierdził w jednym z filmów, że założył fundację i dzięki niej udaje mu się uniknąć wyższych danin. Friz temu zaprzeczył i zapewnił, że jego wypowiedź była nieprecyzyjna, a firmy, które prowadzi, płacą wysokie podatki.
– Spółka Ekipa przez swoją działalność do 2025 r. zapłaciła około 10 milionów podatku i to CIT-u w różnych spółkach łącznie. To nie jest tak, że ja nie płacę podatków, płacę wszystkie, które trzeba. Uważam, że nie warto winić gracza za to, że korzysta z zasad, które są ustalone przez tych, którzy władają grą – stwierdził Friz.
Potem jeszcze raz zapewnił, że płaci podatki. – Źle się wyraziłem, na maksa spłyciłem wypowiedź. W swojej jednoosobowej działalności gospodarczej też zapłaciłem kilka milionów złotych podatków. A przykleiło się do mnie, że ich nie płacę – tłumaczył Friz.