Do wyborów parlamentarnych na Węgrzech pozostał nieco ponad miesiąc, a kampania wyborcza wchodzi w najbardziej burzliwą fazę. Viktor Orbán w ostatnich dniach opublikował w mediach społecznościowych nagrania, na których twierdzi, że jego rodzinie grożą Ukraińcy. Ilona Gizińska dla Zero.pl: – Fidesz korzysta z realnych, antyukraińskich nastrojów.

- Viktor Orbán opublikował nagrania rozmów z rodziną, w których mówi o groźbach ze strony Ukraińców.
- Antyukraińska retoryka staje się jednym z głównych tematów kampanii przed wyborami parlamentarnymi.
- Eksperci wskazują, że w tle sporów politycznych są także napięcia gospodarcze i energetyczne między Budapesztem a Kijowem.
Na nagraniach opublikowanych w internecie premier Węgier rozmawia przez telefon ze swoimi dziećmi oraz ze swoją matką. Informuje ich, że pojawiły się groźby ze strony Ukraińców, ale jednocześnie prosi, by zachowali spokój.
– Prawdopodobnie zobaczycie w wiadomościach, że Ukraińcy nam grożą. Nie tylko mnie, ale także wam, dzieciom i wnukom. Dzwonię, żebyście się nie bali – uspakaja Orbán w jednym z opublikowanych filmów.
W innym fragmencie premier Węgier rozmawia ze swoją matką, zapewniając ją, że potrafi poradzić sobie w trudnych sytuacjach.
Sprawa ma związek z wypowiedzią jednego z ukraińskich komentatorów w programie telewizyjnym, który mówił, że premier Węgier powinien „pomyśleć o swoich dzieciach i wnukach”. W prorządowych węgierskich mediach pojawiły się informacje, że autorem słów jest były ukraiński polityk i oficer wywiadu.
W tle kampanii wyborczej narastają napięcia między Budapesztem a Kijowem. Nie dalej niż tydzień temu Wołodymyr Zełenski w ostrych słowach zasugerował, że blokowanie pomocy wojskowej dla Kijowa w Unii Europejskiej może mieć poważne konsekwencje.
Antyukraińska retoryka w kampanii Viktora Orbána
O powody antyukraińskiej retoryki stosowanej przez Victora Orbána Zero.pl pyta Ilonę Gizińską, ekspertkę z Ośrodka Studiów Wschodnich.
– Twardy elektora Orbána jest bardzo podatny na kwestie bezpieczeństwa i zagrożenia ze strony Ukrainy. Wedle ostatniego badania pracowni 21 Research Center jedna czwarta wszystkich wyborców obawia się wciągnięcia Węgier do wojny z Ukrainą. Fidesz zatem korzysta z realnych, antyukraińskich nastrojów – podkreśla Gizińska.
Wedle ekspertki OSW węgierskie społeczeństwo obawia się również konsekwencji ekonomicznych, gdyby Ukraina wstąpiła do Unii Europejskiej. Na tym strachu partia rządząca buduje główną oś swojej aktualnej kampanii.
– Przyjadą i zabiorą pracę: takie hasła działają na wyobraźnię elektoratu Orbána – analizuje Ilona Gizińska.
Ekspertka jednak nie przesądza, czy proponowana przez Fidesz narracja okaże się zwycięska. Węgry borykają się bowiem z istotnymi problemami ekonomicznymi. Główny konkurent Orbána Péter Magyar, szef opozycyjnej Tiszy, zwraca uwagę na wszechobecne na Węgrzech klientelizm, korupcję i oligarchię.
– Rząd stara się tłumaczyć ciężką sytuację ekonomiczną Węgier okolicznościami zewnętrznymi, wojną i sankcjami – mówi Ilona Gizińska.
Kolejnym punktem sporu jest kwestia dostaw ropy naftowej. Węgierska delegacja ekspertów udała się w tym tygodniu na Ukrainę, aby sprawdzić stan rurociągu „Przyjaźń”, którym do kraju trafia surowiec. Delegacji przewodzi wiceminister energii Gábor Czepek, a w skład zespołu weszli również eksperci koncernu MOL. Ich celem jest ocena sytuacji w stacji przesyłowej w Brodach.
Strona ukraińska potraktowała jednak wizytę z wyraźną rezerwą. Według władz w Kijowie delegacja nie została uznana za oficjalną.
Budapeszt domaga się przywrócenia drożności rurociągu, którym rocznie transportowanych jest około pięciu milionów ton ropy.
„Oszukał pan naród”. Ostre słowa Czarzastego pod adresem Nawrockiego
Konflikt o zatrzymany transport gotówki i złota
W relacjach obu krajów pojawił się także inny konflikt. Przypomnijmy: węgierskie służby zatrzymały transport gotówki i złota o wartości kilkudziesięciu milionów dolarów i euro, który miał trafić z austriackiego banku do ukraińskiego banku państwowego.
Władze w Budapeszcie wszczęły postępowanie w sprawie podejrzenia prania pieniędzy i zdecydowały o zatrzymaniu aktywów na 60 dni. Rząd tłumaczy decyzję względami bezpieczeństwa narodowego.
Kijów stanowczo zaprzecza zarzutom i twierdzi, że chodziło o legalny transfer międzybankowy. Ukraińskie MSZ oskarżyło Węgry o bezprawne działania i naruszenie międzynarodowych standardów.
Dodatkowe kontrowersje wywołały informacje opublikowane przez brytyjski dziennik „Financial Times”. Według gazety Rosja ma prowadzić w internecie kampanię wspierającą partię Orbána. Z doniesień wynika, że specjalnie przygotowane przekazy miałyby być rozpowszechniane w mediach społecznościowych przez influencerów i komentatorów sympatyzujących z rządem. Celem kampanii ma być przedstawienie Orbána jako polityka gwarantującego węgierską suwerenność i dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, a jego głównego rywala – jako polityka wspieranego przez Brukselę.
Węgierski rząd stanowczo zaprzeczył tym informacjom, nazywając je „fałszywymi wiadomościami”.
Sondaże przed wyborami: rośnie przewaga partii Tisza
Na niespełna miesiąc przed wyborami premier zapowiedział ogólnokrajową trasę spotkań z wyborcami. W ciągu tygodnia ma odwiedzić sześć dużych miast.
Jego główny rywal, lider opozycyjnej partii Tisza Péter Magyar, prowadzi intensywną kampanię od dwóch lat, odwiedzając liczne miejscowości i organizując spotkania z wyborcami.
Najnowsze sondaże wskazują, że scena polityczna na Węgrzech podzieliła się na dwa duże obozy. Według badań ośrodka 21 Research Center partia Tisza utrzymuje jednak wyraźną przewagę nad koalicją rządzącą Fidesz–KDNP.
Jeśli tendencja się utrzyma, wybory 12 kwietnia mogą być jednymi z najbardziej wyrównanych w węgierskiej polityce od ponad dekady.
