
Robert Telus nie kryje oburzenia, Krzysztof Ciecióra mówi o „godnej odpowiedzi na potrzeby rolników”, a Ministerstwo Rolnictwa zarzuca krytykom rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Pokaz mody, który odbył się w gmachu resortu przy ul. Wspólnej, urósł do rangi politycznego sporu. Kto właściwie go organizował, kto za niego zapłacił i co wspólnego miały z nim polskie jabłka, sery i miody?
- Robert Telus i Krzysztof Ciecióra ostro skrytykowali pokaz mody, który odbył się w gmachu Ministerstwa Rolnictwa, wskazując na trudną sytuację polskiej wsi.
- Resort odpowiada, że nie był organizatorem ani współorganizatorem wydarzenia, nie finansował go ze środków publicznych, a przestrzeń została wynajęta komercyjnie.
- Ministerstwo podkreśla też, że najemca zobowiązał się na własny koszt promować podczas imprezy polską żywność.
Najpierw były zdjęcia i nagrania z wybiegu. Potem przyszła polityczna reakcja.
Pokaz mody zorganizowany we wtorkowy wieczór w gmachu Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi szybko zaczął żyć własnym życiem. Krytycy pytali, dlaczego w czasie problemów polskiej wsi właśnie w siedzibie resortu odbywa się tego rodzaju wydarzenie. Byli członkowie kierownictwa ministerstwa (politycy PiS) zaczęli mówić o skandalu.
Resort postanowił odpowiedzieć.
„Wszelkie sugestie, jakoby ministerstwo było organizatorem wydarzenia, finansowało je ze środków publicznych lub organizowało »zabawę« w gmachu urzędu, są całkowicie niezgodne z prawdą i wprowadzają opinię publiczną w błąd” – przekazało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w oświadczeniu.
Według resortu sprawa wyglądała znacznie prościej: prywatny podmiot wynajął przestrzeń w budynku na zasadach komercyjnych. Ministerstwo nie miało być ani organizatorem, ani współorganizatorem wydarzenia.
Co więcej – jak podkreśla MRiRW – z budżetu państwa nie wydano na pokaz ani złotówki. „Był to w całości komercyjny wynajem powierzchni, z którego wpływy trafią do Skarbu Państwa” – zapewnia resort.
Minister rolnictwa nie uczestniczył w wydarzeniu, a pracownicy merytoryczni ministerstwa – według oświadczenia – nie byli zaangażowani w jego organizację.
Telus: najpierw myślałem, że chodzi o stroje ludowe
Robert Telus, były minister rolnictwa i rozwoju wsi za rządów PiS, przyznaje w rozmowie z Zero.pl, że kiedy po raz pierwszy usłyszał o pokazie, zakładał zupełnie inny scenariusz.
– W pierwszym momencie, kiedy zobaczyłem informację o pokazie mody, pomyślałem, że może chodzić o prezentację strojów wiejskich czy ludowych. Gdyby tak było, nie widziałbym w tym nic złego – mówi.
Później jego ocena się zmieniła.
– Kiedy jednak zobaczyłem, jak to wydarzenie wyglądało, moja pierwsza myśl była taka, że w sytuacji, gdy polskie rolnictwo znajduje się w naprawdę bardzo trudnym położeniu – mówi się wręcz, że od 20 lat nie było tak źle – Ministerstwo Rolnictwa powinno przede wszystkim pracować nad rozwiązaniami i szukać możliwości pomocy polskim rolnikom – przekonuje.
Telus nie łagodzi słów. – Organizowanie w takich okolicznościach wieczoru z pokazem mody uważam za skandal. Jestem przekonany, że żaden rolnik nie odbiera tego dobrze – mówi.
Ciecióra: Kryzys na wsi, a w ministerstwie pokaz mody
Podobnie krytycznie wydarzenie ocenił były wiceminister rolnictwa Krzysztof Ciecióra.
„Kryzys w rolnictwie. Pomoc rządowa nie dociera w obiecanym czasie i formie. A Ministerstwo Rolnictwa organizuje pokazy mody w siedzibie Ministerstwa Rolnictwa. Godna odpowiedź na potrzeby rolników” – napisał.
To właśnie to zdanie resort kwestionuje. Ministerstwo podkreśla, że nie organizowało pokazu, ale jedynie odpłatnie udostępniło przestrzeń.
Resort: to nie była „zabawa”, tylko komercyjny wynajem
W swoim stanowisku ministerstwo dużo miejsca poświęca samemu budynkowi przy ul. Wspólnej.
Szczególnie wskazuje na monumentalną, zabytkową kolumnadę, wzniesioną wraz z gmachem w latach 1951–1955 według projektu Jerzego Grabowskiego, Stanisława Jankowskiego i Jana Knothe. Zdaniem resortu przestrzeń od dawna budzi zainteresowanie filmowców, fotografów i twórców.
Ministerstwo przekonuje, że komercyjne udostępnianie takich obiektów nie jest niczym nadzwyczajnym. Wskazuje, że ta sama marka projektantów organizowała wcześniej swoje pokazy m.in. w Zachęcie oraz w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Resort przedstawia więc wydarzenie nie jako imprezę ministerstwa, lecz jako zwykły najem państwowej przestrzeni.
Jest jednak jeszcze jeden element umowy.
Jabłka, sery i miody przy pokazie mody
Ministerstwo ujawnia, że podczas negocjowania warunków wynajmu zobowiązało najemcę do przygotowania na własny koszt strefy promującej polską żywność.
„Kluczowym elementem wynegocjowanej przez ministerstwo umowy komercyjnej było zobowiązanie najemcy do sfinansowania i zorganizowania na własny koszt strefy prezentacji oraz promocji polskiej żywności wysokiej jakości” – informuje resort.
Na wydarzeniu promowane miały być m.in. polskie jabłka, sery i miody.
Według MRiRW obecność przedstawicieli świata kultury, mediów i osób kształtujących trendy pozwoliła dotrzeć z promocją polskiej żywności do grup odbiorców

