Reklama
Reklama
Reklama

Stanowski do Hornej-Cieślak: Jest pani do szpiku złym człowiekiem

sklejki-kasjana-8
Krzysztof Stanowski komentuje ustalenia Zero.pl ws. działań rzeczniczki praw dziecka Moniki Hornej-Cieślak (fot. PAP / Piotr Polak / Kanał Zero)

Rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak miała naciskać na odebranie dzieci kobiecie, która w emocjach zwyzywała ją na ulicy. Wśród argumentów za takim działaniem znalazły się m.in. dwie zamknięte butelki piwa w mieszkaniu. „Materiał dla ludzi o mocnych nerwach” – komentuje Krzysztof Stanowski.

  • Rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak interweniowała po tym, jak matka szarpnęła dziecko i obraziła urzędniczkę. Dzieci trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej, choć policja ani kurator nie widzieli podstaw do ich odebrania.
  • Na ustalenia Zero.pl zareagował Krzysztof Stanowski. Dziennikarz zarzucił Monice Hornej-Cieślak działanie z pobudek osobistych po znieważeniu na ulicy. Nazwał urzędniczkę „do szpiku złym człowiekiem” i zażądał jej dymisji.
  • „Jak tu nie będzie dymisji, to nigdy nigdzie nie będzie dymisji” – pisze Stanowski.

Monika Horna-Cieślak była świadkiem ulicznego incydentu, podczas którego matka szarpnęła dziecko i krzyczała na nie, a następnie została przez kobietę obrażona – opisuje portal Zero.pl. Choć policja, kurator sądowy ani sąd nie widzieli podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci i umieszczenia ich w pieczy zastępczej, te trafiły do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

„O takiej historii to ja jeszcze nie słyszałem i trzeba sobie zadać pytanie: czy Rzecznik Praw Dziecka jest osobą niezrównoważoną? DOPROWADZIŁA DO ODEBRANIA DZIECI RODZINIE, PONIEWAŻ ZOSTAŁA BRZYDKO POTRAKTOWANA NA ULICY” – pisze w mediach społecznościowych Krzysztof Stanowski.

I dodaje: „Policja nie widziała podstaw odebrania, sąd zmasakrował panią rzecznik i jej argumentację. Tylko dzieci szkoda. Materiał dla ludzi o mocnych nerwach”.

Reklama
Reklama

Czytaj też: „Powinna dziś stracić stanowisko”. Będzie zawiadomienie ws. rzeczniczki praw dziecka

Dwa zamknięte piwa. Stanowski: Proszę zrobić nalot na mój dom

Jednym z argumentów rzeczniczki za odebraniem dzieci był fakt znalezienia w mieszkaniu dwóch nieotwartych piw. Sąd określił go jako „całkowicie chybiony i wręcz absurdalny”. Rodziców nie zastano pod wpływem alkoholu, a podczas przeszukania, w którym wykorzystano również psa tropiącego, nie znaleziono żadnych zakazanych substancji.

„Proszę zrobić nalot na mój dom. Tam »zabezpieczyliście« dwa nieotwarte piwa. U mnie z kolei będą butelki wina, napoczęta kiedyś whisky albo metaxa oraz alkohole, których nazw teraz nie pamiętam. Proszę koniecznie odebrać mi dzieci i umieścić w domu dziecka” – pisze Stanowski.

Zdaniem sądu działania wobec rodziny „mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej”, a „machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia”.

Jak ocenia dziennikarz, „jak tu nie będzie dymisji, to nigdy nigdzie nie będzie dymisji”. „Pani Horna-Cieślak, jest pani do szpiku złym człowiekiem” – czytamy.

Tak tłumaczy działania Hornej-Cieślak biuro Rzeczniczki Praw Dziecka

Biuro rzeczniczki poproszone przez Zero.pl o komentarz do ustaleń stwierdziło, że Horna-Cieślak była świadkiem „stosowania silnej i gwałtownej przemocy psychicznej i fizycznej wobec małych dzieci w miejscu publicznym”. Jak przekonuje, każdy, kto jest świadkiem takiego zdarzenia, musi podjąć działania na rzecz ochrony dzieci.

Reklama
Reklama

Podkreślono również, że biuro podejmuje działania „stosownie do swoich ustawowych kompetencji”, a działania podjęte przez instytucję mają oparcie w „szerokim materiale dowodowym dotyczącym dzieci”.

Portal o sprawę zapytał także Komendę Stołeczną Policji. Do czasu publikacji materiału nie Zero.pl nie otrzymało odpowiedzi.

Reklama
Reklama