Polska chce zmian w unijnym rozporządzeniu dotyczącym programu pożyczek na zbrojenia SAFE. Chodzi o to, by uratować miliardy na kontrakty z takimi gigantami krajowego przemysłu obronnego, jak PGZ czy Grupa WB. Rząd Donalda Tuska musi jednak uzyskać zgodę Komisji Europejskiej na te zmiany. W tym celu szuka sojuszników za granicą. Czas ucieka.

- Polska stara się o ponad 180 mld zł z unijnego funduszu pożyczek SAFE na zakupy zbrojeniowe. Jednak opóźnienia w podpisaniu umów z Komisją Europejską blokują finansowanie.
- Ze względu na unijne terminy, istnieje ryzyko utraty środków na kontrakty z krajowym przemysłem zbrojeniowym. Rząd musi bowiem podpisać te umowy do końca maja.
- Polska zabiega o zmianę przepisów w KE. Szuka w tym celu sojuszników w Europie.
Polski rząd stara się o ponad 180 mld zł (43,7 mld euro) pożyczki z unijnego funduszu SAFE na zakup uzbrojenia. Aby otrzymać te pieniądze, rząd Donalda Tuska musi najpierw podpisać z Komisją Europejską dwie kluczowe umowy: pożyczkową i operacyjną.
Zegarek dla papieża, biznes z Lewandowskim, długi i wyrok. Odjazdowe życie braci Collins
Jak przypomina „Rzeczpospolita” we wtorkowym wydaniu, duża część zakupów z funduszu SAFE zaplanowanych przez Polskę to zamówienia, które Ministerstwo Obrony Narodowej składa bezpośrednio u krajowych producentów broni. Chodzi o to, by wesprzeć rodzimy przemysł zbrojeniowy, dać mu impuls do inwestycji i rozwoju.
Harmonogram ws. SAFE się sypie
Niestety, Polska nie podpisała jeszcze umowy pożyczkowej i operacyjnej z KE, chociaż pierwotne zapowiedzi przedstawicieli rządu i Brukseli wskazywały, że powinno to się stać w połowie marca. Później była mowa o drugim i trzecim tygodniu kwietnia – tego terminu również nie udało się dotrzymać. Obecnie nie wiadomo, czy umowy zostaną podpisane przed końcem kwietnia – gdyby tak się stało, Polska nie otrzyma zaliczek z SAFE zapowiadanych na kwiecień.
Fakt, że Polska i KE nie zawarły jeszcze tych umów, uruchamia swoisty efekt domina. Nasza Agencja Uzbrojenia ma zablokowaną możliwość kontraktowania sprzętu u krajowych dostawców, takich jak PGZ czy Grupa WB. W efekcie termin podpisania umów z polskimi firmami do końca maja jest zagrożony, zwłaszcza że wymagają one jeszcze weryfikacji przez Prokuratorię Generalną (formalnie ma ona dwa tygodnie, by dokonać takiej oceny).
Kij zamiast marchewki. Droga ropa stymuluje sprzedaż aut elektrycznych lepiej niż dopłaty
Tymczasem kontrakty finansowanie z pożyczek SAFE w polskim przemyśle obronnym, zawierane przez MON bez udziału państw trzecich (tzw. single procurement), muszą być podpisane do końca maja właśnie. Tak stanowi unijne rozporządzenie. Inaczej pieniądze przepadną.
Polskie plany zakupowe w ramach umów single procurement dotyczą m.in. bojowych wozów piechoty Borsuk czy armatohaubic Krab – przypomina „Rzeczpospolita”.
Polska chce zmiany unijnego rozporządzenia ws. SAFE
Rząd Donalda Tuska zabiega w tej sytuacji o zmianę rozporządzenia, które nakazuje zawarcie umów z rodzimą zbrojeniówką do końca maja – informuje gazeta. Ale musi w tym celu znaleźć sojuszników w UE.
Wydaje się, że wsparcia w negocjacjach mogłaby udzielić nam Rumunia – z 21 projektów, które zaplanował do realizacji tamtejszy resort obrony, aż 10 opiera się o zasadę single procurement. A więc Rumuni także mają czas do końca maja na podpisanie kontraktów ze swoimi firmami zbrojeniowymi. Tymczasem oni także nie zawarli jeszcze stosownych umów z KE – zresztą, jak zauważa „Rzeczpospolita”, nie zrobiło tego żadne z 19 państw starających się o wsparcie w ramach SAFE. Dziennik wskazuje, że wynika to najprawdopodobniej z przyczyn biurokratycznych.