Reklama
Reklama

Reklama

„Jak mogliśmy to przewidzieć?”. PKOl nie zakończy współpracy z Zondacrypto

Reklama

Pomimo problemów finansowych Zondacrypto oraz śledztwa, które toczy się w jej sprawie w katowickiej prokuraturze, Polski Komitet Olimpijski nie zerwie umowy z giełdą. Prezes Radosław Piesiewicz stwierdził, że służby nie poinformowały go o problemach sponsora. Na jego słowa zareagował Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych, pisząc: Piesiewicz kłamie i manipuluje.

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz
Prezes PKOl Radosław Piesiewicz podczas briefingu prasowego. (fot. Piotr Nowak / PAP)
  • Radosław Piesiewicz tłumaczył się ze współpracy z Zondacrypto podczas konferencji prasowej. Giełda kryptowalut jest m.in. sponsorem tytularnym siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
  • Prezes PKOl-u zapowiedział, że nie zakończy współpracy z Zondacrypto i to pomimo toczącego się w prokuraturze śledztwa dotyczącego giełdy.
  • Piesiewicz stwierdził, że przed rozpoczęciem współpracy i już po podpisaniu umowy nie mógł wiedzieć o problemach Zondacrypto. Twierdził też, że pytał o nią służby, w tym ABW, ale nie dostał odpowiedzi. Co innego twierdzi rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

Reklama

O ogromnych problemach Zondacrypto poinformował na początku kwietnia portal money.pl, a teraz za sprawą ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka sprawą zajmuje się Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według szefa resortu, straty klientów giełdy kryptowalut mogą sięgać co najmniej 330 mln zł. Umowę z Zondacrypto wypowiedziały już ekstraklasowe kluby, Raków Częstochowa czy GKS Katowice, ale Polski Komitet Olimpijski do tej pory się na to nie zdecydował.

Centrum Olimpijskie PKOl na warszawskim Żoliborzu nosi zresztą nazwę Zondacrypto, która jest sponsorem tytularnym obiektu. W poniedziałek prezes komitetu Radosław Piesiewicz zwołał konferencję, na której spodziewano się ogłoszenia zerwania umowy z giełdą kryptowalut. Nie doszło do niego, a do tego prezes PKOl stwierdził, że nie ma podstaw do zakończenia współpracy z Zondacrypto.

Piesiewicz argumentował, że w chwili podpisania umowy w 2025 r. PKOl nie miał świadomości o problemach giełdy.


Reklama


Reklama

Piesiewicz: „Wysłaliśmy w sprawie Zondacrypto pismo do ABW. Bez odpowiedzi”

- Przed podpisaniem umowy z firmą Zondacrypto zleciłem dwie niezależne opinie prawne (...). Obie nie znalazły przeszkód formalno-prawnych do jej zawarcia. Jeszcze przed ogłoszeniem współpracy, które miało miejsce 22 października 2025 r., wysłaliśmy pismo do ABW z informacją, że planujemy rozszerzyć nasze portfolio sponsorskie, również z podmiotami zagranicznymi, (...) także oferującymi produkty i usługi niestandardowe. Poprosiliśmy o udzielenie informacji lub przeprowadzenie szkolenia z zakresu ewentualnych ryzyk związanych ze współpracą z tego typu podmiotami. Pismo było dostarczone 17 października, do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi – relacjonował Piesiewicz.

Giełda kryptowalut Zondacrypto jest sponsorem generalnym PKOl od października 2025 r.  Z tego tytułu ufundowała m.in. nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki z zimowych igrzyskach we Włoszech. Sponsor ma jeszcze wypłacić sportowcom spore kwoty: łącznie 1,38 mln zł zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8.

Piesiewicz podczas konferencji odpierał zarzuty o współpracę Zondacrypto, przypominając m.in. że z tą giełdą współpracowała Lechia Gdańsk, czyli klub, któremu kibicuje Donald Tusk. Lechia Gdańsk nawiązała współpracę z Zondacrypto w sierpniu 2025 roku, a umowa została podpisana do końca sezonu 2026/27. Logo firmy było eksponowane z tyłu i przodu koszulek meczowych gdańszczan.


Reklama

Kolejne tarcia w koalicji rządzącej. Czarzasty zostanie obalony?


Reklama

Piesiewicz: „Skąd my mieliśmy wiedzieć o sytuacji Zondacrypto?”

Dopiero w ostatnim czasie pojawiła się masowa nagonka na tę firmę i powstaje pytanie: komu ona jest na rękę? Dziś oczekuje się od PKOl i innych sportowych organizacji, że mogliśmy przewidzieć tę sytuację. To ja zadam pytanie: jak my, jako stowarzyszenie, mieliśmy to wiedzieć? Mieć narzędzia i sprawdzić powiązania - jeżeli takie w ogóle są? – retorycznie pytał Piesiewicz. 

 

Prezes PKOl stwierdził też, że „nikt ze służb, w tym ABW, nie przekazał mu informacji o sytuacji sponsora.


Reklama

– Jeżeli możemy sobie wyobrazić, że premier kraju, czy ABW, czy inne agencje mają informacje na temat rzekomych wpływów rosyjskich na giełdę, czy na jakiegokolwiek innego sponsora, to liczyłbym na to, że wysyłając pismo zostaniemy w jakikolwiek sposób poinformowani - dodał Piesiewicz. 


Reklama

Na te słowa zareagował Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych. „Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz kłamie i manipuluje” — napisał Jacek Dobrzyński.

„W piśmie z 17 października 2025 roku skierowanym do ABW, PKOl nie pyta o firmę Zondacrypto ani o kryptowaluty. Informuje jedynie, że »rozpatrywane jest nawiązanie współpracy z podmiotami zagranicznymi, w tym działającymi poza obszarem Unii Europejskiej, a także oferującymi produkty i usługi niestandardowe«” — wyjaśnił Dobrzyński, prezentując pismo z PKOl do ABW.


Reklama


Reklama

Zondacrypto ma problem z płynnością finansową 

W ubiegłym tygodniu portal money.pl poinformował, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością.

„Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł” – napisano w artykule.

Prezes Zondacrypto Przemysław Kral wyjawił z kolei, że użytkownicy giełdy Zondacrypto mają w portfelach na tej platformie łącznie 4,5 tys. bitcoinów warte ponad 330 mln dol. Klucze, czyli dostępy do tych bitcoinów, ma zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, czyli poprzedniczki Zondycrypto. Mężczyzna od kilku lat jest uważany za zaginionego.

 


Reklama