Rafał i Grzegorz Collinsowie to celebryci znani z programów telewizyjnych i działalności charytatywnej. Z jednej strony pomagali w zbiórkach na leczenie, z drugiej – rozkręcali wiele biznesów, którymi ostatecznie zajmował się komornik. Rafał inwestuje obecnie w Wielkiej Brytanii w produkcję luksusowych zegarków. Mimo długów i prawomocnego skazania w Polsce.

- Celebryta Rafał Collins reklamuje markę drogich zegarków, wykorzystując w promocji m.in. papieża Franciszka, Ala Pacino, Mike’a Tysona i znane kluby piłkarskie, w tym Paris Saint-Germain. Działania spółki zarejestrowanej w Londynie budzą wątpliwości prawników.
- Ujawniamy, że Rafał Collins ma na koncie wyrok za przestępstwo. Większością jego spółek zajmował się komornik. Także tą, którą Collins prowadził z Robertem Lewandowskim.
- Analizujemy też Fundację Braci Collins, zajmującą się działalnością charytatywną. Odnajdujemy szereg nieprawidłowości.
Papież Franciszek, wieziony na wózku inwalidzkim, podjeżdża do siedzącego na krześle Rafała Collinsa, a ten wyciąga zegarek z eleganckiego pudełka. To czasomierz marki Tismo Genève, stworzony specjalnie dla papieża, z wygrawerowaną podobizną pontifeksa. Głowa Kościoła katolickiego przygląda się zegarkowi, a Collins pokornie opuszcza wzrok.
Zdarzenie uwiecznione jest na kilku fotografiach, którymi potem ilustrowane są artykuły o Rafale Collinsie – „producencie luksusowych zegarków”. Nie wstydzą się ich Al Pacino, Mike Tyson czy piłkarze Paris Saint-Germain. Firma aspiruje zaś do nagrody brytyjskiego króla Karola III.
Wszystko to dzieje się, mimo że spółka odpowiedzialna za markę ma siedzibę w biurze współdzielonym, zatrudnia pięciu podwykonawców, a jej kapitał własny to 100 funtów brytyjskich. Jej założyciel narobił w Polsce długów i ma na koncie wyrok karny za ukrywanie majątku przed komornikiem. A zapytany przez nas znawca rynku uważa, że zegarki Tismo Genève są w praktyce niesprzedawalne.

Rafał Collins przekazuje papieżowi Franciszkowi luksusowy zegarek. (fot. Facebook.com/ Rafał Collins)
Bracia z mediów
Przez wiele lat Rafał Collins występował w duecie. Nawet w Wikipedii pojawia się pod wspólnym hasłem o braciach Collins (wcześniej Chmielewskich) – Rafale i Grzegorzu. W swojej książce piszą o sobie jako o chłopakach pochodzących z legnickiego blokowiska.
Rafał jest motorem napędowym biznesów. Sławę zyskiwali jednak wspólnie, od prowadzenia „Odjazdowych bryk braci Collins”. „Zaczynali od pracy na zmywaku, teraz przerabiają auta Cristiano Ronaldo i Rity Ory!” – tak program, w którym zaglądano za kulisy ich warsztatu samochodowego, reklamowała telewizja TVN Turbo.
Rafał dwukrotnie wystąpił w programie Kuby Wojewódzkiego. Raz wspólnie z bratem. To wtedy Wojewódzki spytał Grzegorza, kiedy przestał kraść. Odpowiedzi udzielił Rafał: „W pierwszy dzień, kiedy nie musiał kraść”.
Portal Zero.pl sprawdził spółki prowadzone przez Rafała Collinsa (niektóre wspólnie z bratem) oraz Fundację Braci Collins. Znaleźliśmy szereg nieprawidłowości. Także w spółce, którą Rafał założył z piłkarzem FC Barcelony Robertem Lewandowskim.
Przyjrzeliśmy się też interesom braci zakładanym w Wielkiej Brytanii, w tym rozwijanej przez Rafała marce luksusowych zegarków. Przekaz marketingowy – zdaniem ekspertów – niekoniecznie oddaje to, jak spółka wygląda od zaplecza.
Na potrzeby tekstu spotykaliśmy się z braćmi Collins (osobno z każdym). Grzegorz spodziewał się, że będziemy rozmawiać o sukcesach. Zmartwił się, gdy naprzeciwko niego usiadło dwóch dziennikarzy śledczych.
Potem pod redakcję Zero.pl zajechał McLarenem Rafał Collins. Przywiózł szwajcarskie zegarki wyceniane przez niego na kilkadziesiąt tysięcy funtów brytyjskich.
Chwilę później tłumaczył się z braku sprawozdań finansowych, długów liczonych w setkach tysięcy złotych i wyroku karnego, który pociągnął za sobą lawinę zdarzeń dla niego i jego brata.
Mówił, że nie jest oszustem. A czy słabym biznesmenem? Odpowiadał, że pewnie nienajlepszym, skoro za nim i bratem ciągną się problemy. Podkreślał, że „nie jest orłem księgowości”.
Fundacja z milionami, ale bez sprawozdań
Zacznijmy od założonej w 2018 r. Fundacji Braci Collins. W wywiadzie dla Dziennik.pl Grzegorz Collins mówił, że w jej prowadzeniu najtrudniejsza jest „zabawa w Boga”. Trzeba bowiem decydować, komu udzielić pomocy, a komu nie.
W ramach fundacji bracia pomagali przy zbiórkach na leczenie, rozdawali dzieciom prezenty, a podczas gali charytatywnej Rafał Collins boksował z byłym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem (był remis). W 2022 r. fundacja przekazała na aukcję dwa auta oraz gitary z podpisami muzyków The Rolling Stones i The Beatles. Sprzedano je za ponad 381 tys. zł.
Fundacja chwaliła się, że w 2022 r. przekazała ponad milion złotych dla podopiecznych. Rok później zorganizowała bal charytatywny, którego gościem honorowym był prezydent Polski Lech Wałęsa. Zebrano ponoć 376 tys. zł.
Kłopot w tym, że nie wiadomo, co się faktycznie działo z tymi pieniędzmi. Od lat fundacja nie składa sprawozdań finansowych, pomimo że sąd nakłada na nią grzywny.
Odwiedziliśmy siedzibę fundacji w podwarszawskich Markach. Zastaliśmy tam garaż, w którym nagrywano kiedyś „Odjazdowe bryki braci Collins”. Poza dawnym szyldem programu telewizyjnego nie było śladu po działalności braci.
Strona internetowa fundacji niedawno kierowała do witryn dla dorosłych, dziś nie działa. Podawany numer telefonu nie istnieje.
Rafał Collins przyznaje, że brak sprawozdań finansowych to jego niedopatrzenie (był prezesem fundacji). Zapewnia, że może je złożyć w każdej chwili. Przekonuje, że środki wykorzystano do pomocy potrzebującym: fundowania obiadów, remontowania mieszkań czy organizowania wycieczek dla dzieci.
Pytamy Grzegorza Collinsa, dlaczego nie dopilnował formalności, skoro był jedynym członkiem rady fundacji (organu nadzorczego). Odpowiada, że nie wyobraża sobie nadzorowania własnego brata.
Obaj Collinsowie podkreślają, że nie wzięli z kasy fundacji ani złotówki na cele prywatne.
– Prowadzenie fundacji może być sposobem na unikanie kłopotów finansowych. Zasady odpowiedzialności członków fundacji są mniej restrykcyjne niż przy spółkach, mimo że fundacja też może prowadzić działalność gospodarczą.
Oskar Możdżyń, prawnik z portalu Biznesprawo.com
Lawina po wyroku
Największe problemy przyniosła rodzeństwu spółka Restauracja Braci Collins, formalnie zarządzana przez Rafała. Ona też od lat nie składa sprawozdań finansowych i była ścigana za długi przez skarbówkę oraz komorników.
W 2019 r. przez kilka miesięcy nie płaciła czynszu. Komornik nie znalazł majątku, ale właściciele nieruchomości, którym firma była winna ponad 72 tys. zł, nie dali za wygraną.
Wysłali do restauracji syna, by kupił butelkę wody i zapłacił kartą. W ten sposób wykazali, że terminal płatniczy był przypisany do innej spółki powiązanej z Rafałem Collinsem. Skutek?
We wrześniu 2024 r. został on prawomocnie skazany za przestępstwo ukrywania majątku przed wierzycielami. Sąd uznał, że Rafał działał z pełną premedytacją.
„Doskonale zdawał sobie sprawę, że wszelkie środki powinny być przekazywane na poczet postępowania egzekucyjnego” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Rafał Collins twierdzi, że był przekonany, iż sprawa zakończyła się jedynie grzywną. Prosi, by nie nazywać go przestępcą.
Przyznaje jednak, że założenie restauracji było jego największym biznesowym błędem. Mówi, że do dziś ciągną się za nim problemy związane z tym interesem.
Biznesowe cmentarzysko i udziały Lewandowskiego
Wyrok karny miał też inne konsekwencje.
– Osoba skazana za takie przestępstwo nie może zasiadać w zarządach spółek, dlatego Rafał Collins został z nich wykreślony – wskazuje Oskar Możdżyń.
Dotyczyło to m.in. spółki Proinvestment Group, którą Collins założył wspólnie z Robertem Lewandowskim. Ich projekt akademii piłkarskiej nigdy nie ruszył. Na początku ubiegłego roku (czyli już po prawomocnym wyroku) Lewandowski podobno sprzedał udziały w spółce Rafałowi Collinsowi. Jednak w rejestrze gwiazdor FC Barcelony nadal widnieje jako wspólnik.
Na początku 2026 r. komornik zajął udziały Rafała Collinsa w tej i kilku innych spółkach. Chodzi o postępowanie dotyczące ponad 225 tys. zł długu. Nie znamy szczegółów tej sprawy.
W wielu biznesach Collinsa pojawiały się podobne problemy: brak sprawozdań finansowych oraz skuteczne i nieskuteczne egzekucje komornicze na rzecz skarbówki. Łącznie mówimy o setkach tysięcy złotych zaległości. W skrócie: państwowe instytucje miały przy tych biznesach masę pracy i niewiele korzyści.
Rafał Collins przyznaje, że miał propozycję przepisania jednej ze spółek na inną osobę, by „uniknąć problemów”. Po wykreśleniu go z rejestru długi spadły na Grzegorza Collinsa. Bracia twierdzą, że spłacają je wspólnie.
Z kolei Rafał twierdzi, że ma tylko jeden dług do spłacenia, a reszta „została umorzona z powodu przedawnienia”. Jak słyszymy od prawników, nieskuteczna egzekucja nie oznacza jednak wygaśnięcia zobowiązań.
– Powtarzający się w spółkach schemat działania budzi ogromne wątpliwości. Mamy do czynienia z bardzo niechlujnym prowadzeniem działalności gospodarczej albo z celowym działaniem.
Oskar Możdżyń, prawnik z portalu Biznesprawo.com
Wielki marketing małej firmy
Nasze śledztwo prowadzi do Wielkiej Brytanii. Tam naliczyliśmy 10 spółek Rafała Collinsa, większość nieaktywnych. Niektóre zostały wykreślone przez brytyjskie instytucje za nieskładanie sprawozdań finansowych.
Wśród nich wyróżnia się Smack That Records Ltd – wytwórnia muzyczna założona z raperem Akonem. Obaj przekonywali, że ruszą z pompą, ale nic z tego nie wyszło. Na kanale YouTube wytwórni zamieszczono kilka piosenek Rafała Collinsa. W jednym teledysku wystąpił były koszykarz Dennis Rodman, a Collins rapował po polsku, że chciałby bawić się jak gwiazda NBA.
Wśród nielicznych aktywnych spółek Rafała Collinsa znajdujemy Tismo London Ltd, sprzedającą luksusowe zegarki wymyślonej przez niego marki Tismo Genève (i nieco mniej luksusowe spod szyldu Rêve by Tismo).
Firma pokazała swój pierwszy produkt pod koniec 2023 r. i od razu zaskoczyła rozmachem. Zegarek „Sonny” był inspirowany kultowymi rolami legendarnego aktora Ala Pacino. Collins wycenił czasomierz na 125 tys. franków szwajcarskich (ok. 577 tys. zł). Powstało dziesięć sztuk. Gwiazdor „Ojca Chrzestnego” otrzymał prototyp bezpośrednio od Rafała Collinsa. Wynajęta ekipa wideo uwieczniła ten moment.

Rafał Collins przekonywał, że nawiązał współpracę z aktorem Alem Pacino. (fot. Facebook.com/ Rafał Collins)
Collins w mediach społecznościowych określał to zdarzenie mianem „współpracy z Alem”. Temat podchwyciły niektóre media i podały informację, że Al Pacino faktycznie reklamuje markę Tismo Genève. Tymczasem aktor jedynie dostał zegarek, wybrał kolor paska i powiedział, że mu się podoba. Odbyło się to podczas spotkania, za które się płaci, by mieć dostęp do celebrytów.
Napisaliśmy do agencji obsługującej Ala Pacino, by wyjaśnić sytuację. Nie odpisała.
Własny zegarek dostał papież Franciszek. Rafał Collins pokazał nam pismo od Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej z podziękowaniami za przekazanie zegarka. Przy czym sekretariat zwyczajowo wysyła takie podziękowania za listy czy podarunki.
Wysłaliśmy do Watykanu pytanie, czy Stolica Apostolska jest świadoma zaangażowania jej w promocję zegarków Rafała Collinsa. Bez odpowiedzi.
W ramach spotkań z celebrytami własne czasomierze otrzymali pięściarze Mike Tyson oraz Ołeksandr Usyk. O tym drugim zdarzeniu napisał amerykański dziennik „The Washington Times”, czym Rafał Collins pochwalił się w mediach społecznościowych. Wrzucił zdjęcie spod siedziby redakcji i przyciął widok artykułu tak, by nie było widać, że publikacja była sponsorowana.
Rafał Collins fotografował się też z zegarkiem przy aktorze Michaelu J. Foxie. Przyznaje nam, że gwiazdor „Powrotu do przyszłości” nie miał z marką nic wspólnego.
Pieniądze za użyczenie wizerunku otrzymali: były piłkarz Emmanuel Adebayor oraz aktor Paul Anderson (znany z serialu „Peaky Blinders”). O partnerstwie z Rêve by Tismo poinformowała niedawno szwajcarska piłkarka Alisha Lehmann.
Ambasadorem marki został aktor Eric Roberts, brat Julii Roberts. Rafał Collins przekonuje, że Roberts nie jest najemnikiem, lecz przyjacielem, który zgodził się użyczyć wizerunku do promocji marki Tismo Genève.
Agencja obsługująca Erica Robertsa nie odpisała na nasze pytania o tę współpracę.
Tismo Genève oficjalnie współpracuje z kilkoma klubami piłkarskimi, w tym z ubiegłorocznymi zwycięzcami Ligi Mistrzów – Paris Saint-Germain. Informację o nawiązaniu współpracy podano w mediach społecznościowych francuskiego klubu. Kilku piłkarzy wystąpiło podczas sesji zdjęciowej w zegarkach marki należącej do Rafała Collinsa.
Zapytaliśmy rzecznika klubu PSG, czy weryfikował markę Tismo Genève przed nawiązaniem współpracy. Nie odpisał.
Podobne partnerstwa nawiązano z szeregiem innych drużyn: RCD Mallorca, Ipswich Town FC czy Sunderland AFC, a także z senegalskim związkiem piłki nożnej.
Żaden z tych podmiotów nie odpowiedział na nasze pytania o to, czy weryfikowali markę Tismo Genève. Klub Sunderland AFC pisał, że sprawa została przekazana do działu, który zna szczegóły. Potem zamilkł.
Rafał Collins zdradza, jak wygląda współpraca z drużynami. Tłumaczy, że one nie ponoszą żadnych kosztów. On projektuje i zamawia produkcję zegarków odwołujących się wyglądem do barw klubowych. Potem dzieli się ewentualnym zyskiem z klubami. Czasem drużyna ma zagwarantowaną minimalną kwotę za partnerstwo.
Na stronie internetowej Tismo Genève można kupić kilka modeli zegarków. Ceny? Od 16 do 40 tys. funtów brytyjskich. Na witrynie drugiej marki – Rêve by Tismo – ceny są przystępniejsze: od tysiąca do trzech tysięcy funtów brytyjskich.
Według Rafała Collinsa jego zegarki mogą być dobrą inwestycją na przyszłość, z uwagi na fakt, że są limitowane i nawiązują do barw klubowych czy konkretnych znanych osób. Możliwe jest również zamówienie spersonalizowanego czasomierza.
Tismo Genève wsparło tegoroczny finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – w ramach dwóch aukcji zebrano ponad 227,6 tys. zł. W promocję zaangażował się Grzegorz Collins.
Zwycięzcy licytacji odbiorą swoje zegarki od piłkarskich legend – Ronaldinho i Francesco Tottiego – podczas meczu Galacticos Show, który ma zostać rozegrany 25 kwietnia 2026 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Piłkarze też dostaną czasomierze.
Od organizatorów meczu słyszymy, że za dostarczenie zegarków w całości odpowiada Tismo Genève.
Spór o wartość zegarków
Zostawmy na boku marketingowy przekaz i oddajmy głos fachowcom. Jak postrzegają nową markę Tismo Genève? Zapytaliśmy o to Mateusza Wójciaka, który prowadzi w serwisie YouTube kanał Gingin Watches, poświęcony zegarkom z wyższej półki.
– Te zegarki nie mają istotnej wartości – mówi wprost Mateusz Wójciak. Według niego produkty Collinsa to „ulep z pozamawianych części i poskładanych w całość”.
– Dla ludzi interesujących się zegarkami wszystko jest jasne już po pierwszych zdaniach opisu na stronie internetowej, gdzie czytamy o szwajcarskim mechanizmie zegarków. To tak jakby producent samochodów napisał, że silnik jest niemieckiej produkcji. A przecież nas interesuje pojemność, moc silnika – ocenia Wójciak.
Nasz rozmówca przyjrzał się jednemu z oferowanych modeli – Prime Classique. Można w nim dostrzec wycinek zastosowanego mechanizmu.
– To się tworzy po to, żeby klient kupujący swój pierwszy zegarek automatyczny widział, co dzieje się pod tarczą. To najtańszy sposób na podkreślenie, że to zegarek automatyczny. I to są zegarki, które kosztują do tysiąca złotych. A oni swój wycenili na 15 tys. funtów! – burzy się Mateusz Wójciak.
Ekspert powątpiewa, czy ktokolwiek kupuje zegarki Tismo Genève. Mówi, że nie ma po nich żadnych śladów na portalach aukcyjnych, podczas gdy luksusowe zegarki powinny stanowić łatwe do upłynnienia aktywa.
– Najbardziej denerwuje mnie, gdy Rafał Collins wspomina o inwestycji. To naciąganie ludzi, którzy mają za dużo pieniędzy, jakąś wizją zarobku, bo utarło się, że zegarki są inwestycją. A te nie są. To są zegarki niesprzedawalne. Na szczęście to nie jest produkt dla ludzi, którzy mają choćby podstawową wiedzę o zegarkach – konkluduje Mateusz Wójciak.
Rafał Collins nie zgadza się z takimi stwierdzeniami. Mówi, że sprzedał dotychczas około 200 sztuk zegarków. Pytamy go, czy czasomierze są warte swojej ceny. Przekonuje, że stawki są rynkowe. Po czym zdejmuje z głowy okulary Prady i mówi, że kupił je na przecenie za 1,4 tys. zł, zamiast 2,4 tys. zł.
Zaznacza, że ich wyprodukowanie w Chinach kosztowało prawdopodobnie 100 zł. Prawdziwą wartość nadaje znaczek „Prada”. Collins mówi, że dobra luksusowe są warte tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić. Wierzy, że Tismo Genève ma szansę stać się symbolem luksusu.
Podkreśla, że jego zegarki faktycznie są produkowane w Szwajcarii i nikogo nie oszukuje co do jakości użytych w nich komponentów.
Brytyjski król jeszcze nie docenił firmy
W tej chwili za marką Tismo Genève stoją wyłącznie działania PR i wielkie, śmiałe cele Rafała Collinsa.
Sama spółka Tismo London Ltd to wciąż mała firma, przekształcona w lipcu 2023 r. z innej. Rafał Collins przeniósł wtedy siedzibę spółki do słynnego wieżowca The Shard w Londynie. A dokładniej – do działającego tam biura współdzielonego. Z takiej usługi korzystają tysiące firm zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii.
Brytyjski urząd prowadzący rejestr spółek kilkukrotnie chciał wykreślił spółkę Collinsa. Powód? Brak sprawozdań finansowych. Rafał Collins powoływał się wówczas na wyjątek dla mikroprzedsiębiorstw, umożliwiający uchylenie się od tego obowiązku. Wkrótce firma wykazała obrót, który zmusił ją do złożenia sprawozdania finansowego za 2024 i 2025 r.
O ocenę biznesu poprosiliśmy adwokata Piotra Wojciechowskiego z kancelarii Paprocki Wojciechowski & Partnerzy, który specjalizuje się w analizie zagranicznych spółek. Mówi, że działalność spółki Tismo London Ltd „budzi spore wątpliwości w porównaniu z szumnym marketingiem”.
Adwokat zauważa, że firma określa się producentem zegarków, choć nie ujawnia, jak wygląda jej produkcja. W ostatnim sprawozdaniu finansowym wykazała 1,2 mln funtów, ale to nie zarobione pieniądze, tylko wartość zamówień, które dopiero musi zrealizować. Jednocześnie ma 1,36 mln funtów długu, przez co jej kapitał własny spadł z ok. 800 tys. funtów do zaledwie 100 funtów.
– W praktyce może to oznaczać, że spółka jest finansowana prawie w całości długiem, nie jest samodzielna finansowo albo jest zależna od wierzyciela, którego nie ujawniono w sprawozdaniu. Nie wiadomo też, co składa się na wskazane w sprawozdaniu aktywa trwałe w wysokości 163 tys. funtów.
Piotr Wojciechowski z kancelarii Paprocki Wojciechowski & Partnerzy
Mimo niejasności wokół firmy Rafał Collins chwalił się, że jego spółka została nominowana do nagrody King’s Award for Enterprise, przyznawanej przez króla Wielkiej Brytanii Karola III za wybitne osiągnięcia brytyjskich przedsiębiorstw. Rzecz w tym, że wniosek o taką „nominację” składa się samodzielnie i nic to nie kosztuje.
Dennis Nathanielsz, reprezentujący organizatora nagrody, informuje nas, że lista finalistów nie została jeszcze ogłoszona.
Pytamy Rafała Collinsa, dlaczego skłamał na temat nominacji. Najpierw się oburza, ale po chwili przyznaje, że usunął ten wpis z oficjalnej strony internetowej Tismo Genève. Mówi, że się zagalopował.
Przez lata Collinsowie budowali wokół siebie opowieść o przedsiębiorcach od rzeczy niemożliwych: raz robili programy telewizyjne, raz restaurację, raz fundację, dziś promują luksusowe zegarki. Dokumenty pokazują, że za tą energią często szedł bałagan, zaległości finansowe i lekceważenie podstawowych obowiązków.
Rafał Collins mówi, że robili z Grzegorzem wiele projektów naraz. Było ich za dużo, brakowało doświadczenia, pojawiały się błędy. Twierdzi, że skupienie się na jednym projekcie to jednak lepsza droga. Przekonuje, że dojrzał.

