Jeszcze niedawno Polska była stawiana za wzór pod względem niskich cen paliw w Europie. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Po wygaśnięciu tzw. pakietu CPN kierowcy płacą coraz więcej, a najnowsze dane pokazują, że pod względem cen benzyny i diesla przestajemy należeć do najtańszych krajów Unii. Jednocześnie eksperci ostrzegają, że to może nie być koniec podwyżek.

- Polska straciła pozycję jednego z najtańszych krajów UE pod względem cen paliw. Stało się to po zakończeniu pakietu CPN z końcem czerwca.
- Benzyna 95 jest już tańsza niż w Polsce w sześciu państwach UE.
- Rząd nie wyklucza powrotu do działań osłonowych. Premier Donald Tusk podkreśla jednak, że budżet państwa ma ograniczone możliwości.
Przez długi czas kierowcy w Polsce mogli korzystać z jednych z najniższych cen paliw w Unii Europejskiej. Sytuacja zmieniła się jednak po zakończeniu obowiązywania pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej), który obniżał obciążenia podatkowe. Program trwał do końca czerwca.
Jak wynika z danych BM Reflex, obecnie benzyna 95 jest tańsza niż w Polsce już w sześciu państwach UE. W tym gronie znalazły się m.in. Bułgaria, Słowenia, Hiszpania, a także Szwecja, która przez lata uchodziła za jeden z droższych rynków paliwowych w Europie.
Polska nadal pozostaje poniżej unijnej średniej, jednak przewaga cenowa nad wieloma państwami wyraźnie się kurczy.
Diesel również przestał należeć do najtańszych
Podobny trend widać w przypadku oleju napędowego. Według zestawienia BM Reflex litr diesla w Polsce kosztuje obecnie równowartość około 1,61 euro, a niższe ceny obowiązują już w siedmiu krajach Unii Europejskiej.
Najmniej za olej napędowy płacą kierowcy w Bułgarii, natomiast do najdroższych państw należą Finlandia i Holandia, gdzie ceny przekraczają 2 euro za litr.
Eksperci zwracają uwagę, że na poziom cen wpływają nie tylko notowania ropy naftowej i sytuacja geopolityczna, ale również polityka podatkowa poszczególnych państw. Dobrym przykładem jest Szwecja, gdzie obniżki podatków przełożyły się na wyraźny spadek cen paliw.
Czy rząd ponownie obniży ceny paliw?
W ostatnich miesiącach przedstawiciele rządu sugerowali, że powrót do rozwiązań przypominających pakiet CPN nie jest całkowicie wykluczony, zwłaszcza w przypadku dalszego pogorszenia sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Premier Donald Tusk studzi jednak oczekiwania kierowców. Jak podkreślił, możliwości finansowe państwa są ograniczone.
– Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy. Wytrzymałość budżetu też ma swoje granice – mówił premier.
Szef rządu przypomniał również, że utrzymywanie najniższych cen paliw w Europie było kosztowne dla budżetu państwa. Według danych Ministerstwa Finansów program kosztował około 4,7 mld zł.
Ceny na stacjach rosną z dnia na dzień
Kierowcy odczuwają zmiany przede wszystkim przy dystrybutorach. Na wielu stacjach litr benzyny 95 kosztuje już 7,44 zł, natomiast diesel osiąga nawet 7,64 zł za litr.
Eksperci e-petrol.pl i biura Reflex wskazują, że obecna fala podwyżek jest efektem napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz wzrostu cen ropy i paliw gotowych na światowych rynkach.
Ponadto prognozy analityków nie napawają optymizmem. Jeżeli obecna sytuacja na rynku surowców utrzyma się, ceny paliw w Polsce mogą wzrosnąć jeszcze bardziej.
Według szacunków biura Reflex litr oleju napędowego może kosztować nawet 7,80–7,90 zł, a kolejne podwyżki benzyny również pozostają bardzo prawdopodobne. Oznacza to, że przewidywana jeszcze niedawno granica 8 zł za litr przestaje być wyłącznie teoretycznym scenariuszem.