
Basen Wilkesa na Antarktydzie mieści w sobie wystarczająco dużo lodu, by podnieść globalny poziom morza o nawet cztery metry. Do niedawna uważany był za stosunkowo stabilny. Teraz nowy raport wzywa do pilnych badań w regionie, który jest jednym z najmniej poznanych naukowo na świecie.
- Topnienie lodu w Basenie Wilkesa może doprowadzić do podniesienia poziomu oceanów o trzy–cztery metry.
- Główny lodowiec regionu traci rocznie około 40 mld ton lodu, a tempo jego degradacji wyraźnie przyspiesza od lat 90. XX wieku.
- Ze względu na brak bezpośrednich pomiarów i trudny dostęp naukowcy nie potrafią precyzyjnie określić punktu zwrotnego, po którym proces stanie się nieodwracalny.
Nad Atlantykiem dzieje się coś wyjątkowego. Pierwsza taka sytuacja od 30 lat
Basen subglacjalny Wilkesa to obszar we Wschodniej Antarktydzie – ma około 1400 km długości i 400 km szerokości. Jak podkreślają naukowcy, to olbrzymie zagłębienie w skalnym podłożu ukryte pod lądolodem jest jednym z kluczowych regionów na Ziemi do prognozowania przyszłego poziomu morza. Szacuje się, że w przypadku stopienia się zawartego w nim lodu mógłby on wzrosnąć o trzy–cztery metry. Tak duży przyrost zagroziłby wielu nadmorskim obszarom i miastom na całym świecie.
Potężne zagrożenie pod lądolodem Antarktydy
Wyniki najnowszego raportu opublikowano w czasopiśmie Nature Reviews Earth & Environment. W analizie naukowcy podsumowują dotychczasową wiedzę z zakresu geologii, oceanografii, nauk o klimacie, obserwacji satelitarnych i modelowania pokrywy lodowej dotyczącą basenu.
„Podręczniki trzeba będzie pisać na nowo”. Niezwykłe odkrycia archeologów
Łącząc istniejące dane i wykorzystując modelowanie komputerowe do przewidywania przyszłych zmian, badanie wykazało, że cofanie się tego ogromnego, wypełnionego lodem obszaru mogłoby skutkować gwałtownym wzrostem ilości wody z topnienia, zwiększając poziom morza i potencjalnie zakłócając cyrkulację oceaniczną oraz ekosystemy morskie.
Oznaki zmian są już widoczne. Od lat 90. XX wieku główny lodowiec basenu topnieje w coraz szybszym tempie. Obecnie odprowadza on około 40 mld ton lodu rocznie.
Naukowcom brakuje danych
Raport, w którego przygotowanie zaangażowani byli naukowcy z 14 krajów, wskazuje także liczne braki w obserwacjach. To z kolei prowadzi do wniosku, że badacze nie są w stanie dokładnie przewidzieć, jak szybko może dochodzić do topnienia oraz jakie progi klimatyczne mogą prowadzić do cofania się lodu na dużą skalę. Dlatego dalsze badania są absolutnie konieczne.
– Sam basen znajduje się na podłożu skalnym, które pogłębia się w głąb lądu, co jest cechą mogącą prowadzić do przyspieszającego cofania się, gdy cieplejsza woda morska wchodzi w kontakt z lodem i zaczyna go topić od dołu. Gdy to topnienie osiągnie punkt zwrotny, pokrywa lodowa może szybko stać się niestabilna – mówi profesor Nick Golledge, ekspert ds. modelowania pokrywy lodowej z Victoria University.
Zjawisko to było obserwowane w częściach Antarktydy Zachodniej, gdzie w dużej mierze skoncentrowane były wysiłki naukowe. Dopiero niedawno uznano, że regiony Antarktydy Wschodniej mają podobne cechy.
Ostatnie niezbadane miejsce na Antarktydzie
– Basen Wilkesa jest prawdopodobnie ostatnim niezbadanym miejscem na Antarktydzie – podkreśla profesor Matt King z University of Tasmania, główny autor raportu.
– Żaden statek nigdy nie znalazł się w odległości mniejszej niż 150 km od czoła jednego z kluczowych lodowców. Nie ma żadnych danych z mapowania dna morskiego in situ, a informacje na temat warunków oceanicznych, które mogłyby napędzać przyszłe topnienie, są bardzo ograniczone – dodaje King.
Mimo tych znacznych luk w wiedzy dowody z zapisów geologicznych sugerują, że basen przechodził już fazy znacznego cofania się lodu.
– Już same te dane z ubiegłych ciepłych okresów wystarczą, aby bić na alarm, że jest to region, który musimy zrozumieć znacznie lepiej – mówi King.
Może zainteresuje Cię także: