Jerzy Zawadzki ps. „Mały” miał zaledwie osiem lat, gdy brał udział w Powstaniu Warszawskim. W poruszającej rozmowie z Tomaszem Wolnym w programie „Godzina Zero” wspominał cudowne uniknięcie śmierci z rąk Niemców, osobiście zinterpretował sens noszenia medali i zdradził, dlaczego wolny czas woli spędzać w Kielcach, a dzisiejszą stolicę nazywa „zbiorowiskiem gett”.

- Jerzy Zawadzki jako ośmioletni chłopiec służył w służbie pomocniczej Batalionu „Chrobry I”, brał udział w zdobyciu posterunku „Nordwache”, a po upadku walk trafił do obozu KL Sachsenhausen.
- Powstaniec z dystansem odnosi się do swoich medali, nazywając je „blaszkami” i podkreślając, że największą wartością dla człowieka jest serce, bez którego medale są tylko pustką.
- Zawadzki skrytykował ogrodzone osiedla i szlabany w dzisiejszej Warszawie, nazywając ją „zbiorowiskiem gett” i deklarując, że znacznie lepiej czuje się w otoczonych zielenią Kielcach.
Gościem Tomasza Wolnego w „Godzinie Zero” był uczestnik Powstania Warszawskiego Jerzy Zawadzki ps. „Mały”.
Jerzy Zawadzki urodził się w czerwcu 1936 r. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego miał osiem lat. Był w służbie pomocniczej przy batalionie „Chrobry I”. „Mały” brał udział w zdobyciu posterunku żandarmerii niemieckiej „Nordwache” przez żołnierzy Batalionu „Chrobry I”. Po upadku powstania opuścił Warszawę wraz z ludnością cywilną. Z obozu przejściowego w Pruszkowie został wywieziony do Niemiec, gdzie był więźniem KL Sachsenhausen.
Miasto, które wciąż walczy. Dlaczego Powstanie Warszawskie nadal dzieli Polaków
Jerzy Zawadzki „Mały”. W 1944 r. miał osiem lat
Po wojnie krótko pracował w Warszawie, a później osiadł w Kielcach.
– Pamiętam, byłem na podwórku, była godzina siedemnasta i zaczął padać deszczyk, to pamiętam. I nagle: „trututututu…”, bo to Wola, Wola była – wspominał wybuch powstania w wywiadzie z 2024 r. dla Muzeum Powstania Warszawskiego.
Tak Warszawiacy świętowali 82. rocznicę Powstania
W rozmowie z Tomaszem Wolnym „Mały” opowiedział m.in. o tym, jak uniknął śmierci z rąk Niemców.
– No i tato zaczął „Ojcze nasz”, mama i ja też zaczęliśmy się modlić po cichutku, bo jakby Niemcy usłyszeli, to by nam dali. I zaczęliśmy tak trzy czwarte już odmawiać, a tu ulicą leci facet cywil w zielonym kapeluszu z piórkiem, no a tamci już wiedzieli, że to jest Gestapo – zaczął opowieść.
Jerzy Zawadzki mówił również o swoich medalach, które zdobią jego mundur. Nazwał je „blaszkami”, które są „symbolem pamięci”.
– Mnie pytają: „Co to za medale?”. (...) Największa wartość to jest medal ten, który ma każdy człowiek – czyli serce, bo można mieć kupę medali, a w sercu pustka – wyjaśnił.
Powstaniec o współczesnej Warszawie
Uczestnika Powstania Warszawskiego zapytano również o to, czy podoba mu się współczesna stolica Polski. Odpowiedział, że woli Kielce.
– Pojadę do swojego miasta. Jestem wśród zieleni – przekazał Zawadzki.
Warszawa stanęła w miejscu, syreny zawyły. 82. rocznica Powstania Warszawskiego
Warszawę nazwał „zbiorowiskiem gett”.
– Wjeżdżam do znajomej. Szlaban, stop, nie wolno. Muszę powiedzieć, do kogo ja jadę. Niech pan zaczeka. Ja czekam, aż ta osoba, którą wymieniłem, powie „tak”. Dopiero mi otwierają wrota. I wjeżdżam. Po co tak? Z czym wy się kryjecie, ludzie kochani? – wyjaśnił.