
Ponad 200 mieszkańców i turystów ewakuowano nocą z soboty na niedzielę z chorwackiej wyspy Bracz na Adriatyku, gdzie od czwartku płonie las. Ogień strawił już 3,5 tys. hektarów, a zagrożonych mieszkańców Milny wywożono łodziami. Rano strażacy poinformowali o wyraźnej poprawie sytuacji.
- W nocy z soboty na niedzielę z zagrożonej ogniem miejscowości Milna ewakuowano łodziami około 230 mieszkańców i turystów; w pożarze nikt nie zginął, dwie osoby doznały lekkich obrażeń.
- Pożar, który wybuchł w czwartek, strawił dotąd około 3,5 tys. hektarów lasu; w akcji gaśniczej brało udział blisko 200 strażaków i cztery samoloty Canadair, a walkę utrudniał silny wiatr.
- Sytuację pogarsza wyjątkowo suche lato w Chorwacji – fale upałów i brak opadów sprzyjają rozprzestrzenianiu się pożarów.
Krótko przed północą z soboty na niedzielę mieszkańcy i turyści z miasteczka Milna oraz okolicznych terenów zostali wezwani do natychmiastowego opuszczenia domów i hoteli. Płomienie zbliżały się do zabudowań, a część miejscowości pozostała bez prądu.
Do transportu ludzi wykorzystano łodzie należące do zarządu lokalnego portu, policji wodnej, a także prywatne jednostki turystyczne. W ten sposób z zagrożonych rejonów wyspy ewakuowano łącznie około 230 osób.
Osoby ewakuowane trafiły do prowizorycznych punktów zbiórki – hali sportowej w Supetarze oraz ośrodka duszpasterskiego w Postirach. W niektórych przypadkach strażacy uznali, że mieszkańcom bezpieczniej będzie pozostać w domach niż próbować się ewakuować w trakcie żywiołu.
Strażacy obronili Milnę
Dowódca straży pożarnej Slavko Tucaković przekazał, że dzięki nocnej akcji udało się uratować znaczną liczbę budynków mieszkalnych. Zniszczenia ograniczyły się głównie do ogrodzeń i markiz. W pożarze nikt nie zginął, dwie osoby doznały lekkich obrażeń, prawdopodobnie w wyniku zadymienia.
W gaszeniu ognia brało udział w szczytowym momencie blisko 200 strażaków oraz cztery samoloty gaśnicze typu Canadair. Najpoważniejszym problemem pozostawał silny, zmienny wiatr zwany burą, który utrudniał przewidywanie kierunku rozprzestrzeniania się płomieni.
W okolicach miejscowości Ložišća lokalny dowódca straży pożarnej zdecydował się na kontrolowane wypalenie roślinności na trasie zbliżającego się frontu ognia. Gdy główny pożar dotarł do już spalonego terenu, zabrakło mu paliwa i nie mógł dalej rozprzestrzeniać się w stronę zabudowań.
Susza sprzyja pożarom na Adriatyku
Pożar na Braczu wybuchł w czwartek i w ciągu kilku dni strawił około 3,5 tys. hektarów lasów na trzeciej co do wielkości chorwackiej wyspie, położonej na Adriatyku między Splitem a Hvarem. W niedzielę rano straż pożarna poinformowała, że po wyjątkowo trudnej nocy sytuacja wyraźnie się poprawiła, choć ogień wciąż nie został całkowicie ugaszony.
Chorwacja zmaga się w tym roku z kilkoma falami ekstremalnych upałów oraz długotrwałym brakiem opadów, co doprowadziło do wyjątkowo suchego lata. Wyschnięta roślinność w połączeniu z silnymi wiatrami stworzyła warunki sprzyjające szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia na wyspie.
Naukowcy zwracają uwagę, że postępujące ocieplenie klimatu może prowadzić do coraz częstszego występowania ekstremalnych upałów i okresów suszy w rejonie Morza Śródziemnego. To z kolei zwiększa ryzyko wybuchu i rozprzestrzeniania się pożarów lasów w kolejnych sezonach letnich.
Obejrzyj także: