Reklama
Reklama
Reklama

Rosja werbuje w Niemczech „jednorazowych agentów”. Ujawnia to śledztwo dziennikarskie

Rosja werbuje w Niemczech „jednorazowych agentów”. Ujawnia to śledztwo dziennikarskie
Rosja werbuje w Niemczech „jednorazowych agentów”. Ujawnia to śledztwo dziennikarskie (fot. Only_NewPhoto / Shutterstock)

Zakup karty SIM, zdjęcie budynku, obserwacja pracownika CDU – takie zadania, opłacane w bitcoinach, otrzymywali przez Telegram reporterzy RTL. Przez rok badali pod przykryciem, jak Rosja werbuje w Niemczech tzw. jednorazowych agentów do pozornie niegroźnych zleceń.

  • Dziennikarze niemieckiej stacji RTL przez rok prowadzili śledztwo pod przykryciem, infiltrując prorosyjskie środowiska internetowe i badając mechanizm werbowania „jednorazowych agentów” działających na rzecz Rosji.
  • Zlecenia – opłacane w bitcoinach przez Telegram – obejmowały pozornie niewinne czynności (zdjęcia, przesyłki, karty SIM), ale też inwigilację polityka CDU i rozpoznanie niemieckich firm zbrojeniowych.
  • Reporterka RTL jako fikcyjna influencerka „Katja” dotarła do polityka partii BSW, który zasugerował związki krajowej propagandy z Rosją; po ujawnieniu śledztwa dziennikarka otrzymała groźbę śmierci.

„Przynajmniej są u siebie”. Dlaczego uchodźcy wracają do zrujnowanych domów?

Zakup karty SIM, zrobienie zdjęcia, obserwowanie pracownika partii CDU i rozpoznanie niemieckich firm zbrojeniowych – takie zadania otrzymywali reporterzy telewizji RTL, którzy pod przykryciem badali mechanizm werbowania przez Rosję tzw. jednorazowych agentów w Niemczech.

Przez rok zespół dziennikarski niemieckiej stacji prowadził śledztwo pod przykryciem, przenikając do prorosyjskich środowisk w internecie i sprawdzając, w jaki sposób werbowani są jednorazowi agenci działający na rzecz Rosji.

Reklama
Reklama

Efektem tej pracy jest obraz systemu, w którym drobne, pozornie przypadkowe zlecenia mogą składać się na znacznie większą, skoordynowaną operację wymierzoną w niemieckie państwo i instytucje.

Zlecenia za bitcoiny: od zdjęć po inwigilację polityków

Za pośrednictwem komunikatora Telegram dziennikarze otrzymywali od osób – określanych przez RTL jako prawdopodobnie związane ze stroną rosyjską – zadania, za których wykonanie oferowano zapłatę w bitcoinach. Często były to pozornie nieszkodliwe polecenia: wykonanie zdjęcia, odebranie przesyłki czy zakup karty SIM.

Ze śledztwa wynika jednak, że tego rodzaju czynności mogły stanowić pojedyncze elementy większych operacji, niewidoczne w oderwaniu od całości, ale istotne w połączeniu z innymi działaniami zlecanymi równolegle innym osobom.

Zlecenia obejmowały także m.in. rozpoznanie działalności organizacji praw człowieka, obserwowanie pracownika chadeckiej partii CDU i zdobywanie informacji o niemieckich przedsiębiorstwach zbrojeniowych – czyli obszary o wyraźnie wywiadowczym charakterze.

„Katja”, fałszywa influencerka, i trop prowadzący do BSW

W ramach dziennikarskiego śledztwa reporterka RTL Angelique Geray przez kilka miesięcy budowała w internecie fałszywą tożsamość. Jako prorosyjska influencerka „Katja” zdobywała zasięgi w serwisach społecznościowych i nawiązywała kontakty w tym środowisku.

Reklama
Reklama

Jej profil zwrócił uwagę Jovicy Jovicia, który ma ok. 35 tys. obserwujących na TikToku i należy do skrajnie lewicowej niemieckiej partii BSW. Geray, występując jako „Katja”, najpierw rozmawiała z nim telefonicznie, a następnie spotkała się z nim osobiście.

W rozmowie Jović miał zasugerować, że rosyjskie służby mogą mieć związek z prowadzonymi w kraju działaniami propagandowymi. Zapytany wprost, czy za kampanią propagandową stoi rosyjski wywiad, odpowiedział: „Tego przecież nie wiadomo. To znaczy ja tego nie wiem – teoretycznie. W praktyce wiem”.

Polska kupi chińskie kamery? Ekspertka tłumaczy zagrożenie

Zaprzeczenia i groźba śmierci po ujawnieniu śledztwa

W wywiadzie, który później już pod własnym nazwiskiem przeprowadziła z nim Geray, Jović zaprzeczył, by miał jakiekolwiek związki z rosyjskimi służbami, i odrzucił zarzuty o udział w kampanii dezinformacyjnej.

Po zdekonspirowaniu Geray otrzymała na pocztę głosową groźbę śmierci. „Jeśli będziesz chciała uciec, dostaniesz kulkę” – brzmiała wiadomość przytoczona przez RTL.

Według stacji śledztwo pokazuje mechanizm, w którym tanio werbowani wykonawcy mogą być wykorzystywani do pojedynczych, pozornie niepowiązanych ze sobą zadań, stanowiących element szerszych rosyjskich działań hybrydowych w Niemczech.

Reklama
Reklama

Obejrzyj także:

Reklama
Reklama