Reklama
Reklama
Reklama

240 tys. osób złożyło pozew przeciw Uberowi. „Każdy kierowca może dostać inną stawkę”

Pozew zbiorowy 240 tys. kierowców przeciw Uberowi. Mówią o sukcesie
Pozew zbiorowy 240 tys. kierowców przeciw Uberowi. Mówią o sukcesie (fot. MOZCO / Shutterstock)

– Chodzi o bezprawne udostępnianie naszych danych do Stanów Zjednoczonych oraz o wykorzystywanie algorytmu do celowego zaniżania zarobków kierowców – Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji wyjaśnia przyczyny, dla których 240 tys. europejskich kierowców złożyło w sądzie pozew przeciwko Uberowi. Wójcik podkreśla, że ten ruch jest sukcesem wszystkich osób zarabiających za pośrednictwem Big Techów.

  • 240 tys. kierowców złożyło w sądzie w Amsterdamie pozew zbiorowy przeciw Uberowi. Mówią o łamaniu prawa o ochronie danych osobowych i o celowym zaniżaniu zarobków przez aplikację cyfrowego giganta.
  • – Jeśli na przykład ktoś zgodził się pojechać za mniejsze pieniądze, system zapamięta to i w przyszłości zaoferuje mu jeszcze mniejsze wynagrodzenie – mówi Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji w rozmowie z Zero.pl.
  • – Gdy zaczynałem, wyglądało to rozsądnie. Z czasem zaczęło się psuć – dodaje Wójcik. W jego ocenie, w ostatnich latach zarobki kierowców na aplikację spadły o ok. połowę.

– Pozew złożyliśmy w środę w sądzie w Amsterdamie. Na ten moment dotyczy on 240 tys. kierowców. Z Polski jest na razie niewielka grupa kilkuset osób – Tomasz Wójcik ze Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji mówi o wielkim sukcesie aktywistów z całej Europy.

Pozew przeciw Uberowi złożyli kierowcy z siedmiu europejskich krajów, w tym z Polski. Zarzucają firmie, że algorytm, który ustala ich wynagrodzenie, jest bezprawnym, zautomatyzowanym systemem, który celowo zaniża zarobki – o pozwie jako pierwsza poinformowała „Gazeta Wyborcza”.

Uber bez kierowców wjeżdża do Europy. Usługa jest już dostępna

Reklama
Reklama

„Każdy kierowca może dostać inną stawkę”

Tomasz Wójcik od lat pracuję jako kierowca i korzysta z popularnych aplikacji. – Gdy zaczynałem, wyglądało to rozsądnie. Z czasem zaczęło się psuć – mówi. Jak tłumaczy początkowo kierowcy tłumaczyli sobie niższe stawki złą pogodą albo tym, że w mieście nie ma tymczasowo studentów. – Tyle że z każdym rokiem było coraz gorzej. W latach 2024–2025 zarobki spadły o około połowę – przekonuje.

Chodzi o bezprawne udostępnianie naszych danych do Stanów Zjednoczonych oraz o wykorzystywanie algorytmu do celowego zaniżania zarobków kierowców. Nie wiemy, ile klient płaci za dany kurs, a z naszych obserwacji wynika, że każdy kierowca może dostać inną stawkę.

Tomasz Wójcik
Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji

Wójcik tłumaczy to na przykładzie. – Jeśli na przykład ktoś zgodził się pojechać za mniejsze pieniądze, system zapamięta to i w przyszłości zaoferuje mu jeszcze mniejsze wynagrodzenie – opowiada. Jak wyjaśnia, Uber pobiera tzw. prowizję dynamiczną od 25 do 50 proc. Kierowca wie, ile dostanie za kurs, ale nie dostaje już informacji, ile zapłacił klient.

Uber: Większość pieniędzy za kurs trafia do kieszeni kierowców

Uber Polska odcina się od tych zarzutów. W oświadczeniu przesłanym „Gazecie Wyborczej” podkreślono:

Reklama
Reklama

Mimo że nie mieliśmy jeszcze możliwości zapoznania się z treścią pozwu, kategorycznie odrzucamy zarzuty Worker Info Exchange (...) Aplikacja Uber wykorzystuje informacje o przejeździe w czasie rzeczywistym – takie jak trasa, czas i cel podróży – do obliczania ceny kursu. Kierowcy widzą swoje wynagrodzenie oraz cel przejazdu przed podjęciem decyzji o przyjęciu lub odrzuceniu zlecenia. Zdecydowana większość łącznej kwoty kursu ostatecznie trafia tam, gdzie powinna: do kieszeni kierowców, a procentowy udział firmy Uber w opłatach pasażerów pozostaje zasadniczo stabilny.

Uber Polska

Komentarz odnosi się do badania „Not Even Nice Work If You Can Get It”, przeprowadzonego przez Uniwersytet Oksfordzki i stowarzyszenie Worker Info Exchange, zajmującego się badaniami i analizą danych z rynku pracy na platformach.

Prześwietlono w nim 1,5 mln przejazdów 258 kierowców z lat 2016-2024. Z danych wynikło, że: prowizja pobierana przez Ubera przestała być przejrzysta i wzrosła z 25 do 50 proc.; Uber pobierał większą prowizję przy droższych kursach; czas oczekiwania na zlecenie (kierowca wtedy nie zarabia) wzrósł o godzinę tygodniowo od 2022 roku; wzrosła nierówność wynagrodzenia wśród kierowców wykonujących porównywalną pracę – wskazuje „Gazeta Wyborcza”.

Reklama
Reklama

Pyszne.pl wywraca swój model do góry nogami. Kurierzy się boją i biją na alarm

Walka z wiatrakami

W rozmowie z Zero.pl Tomasz Wójcik przyznaje, że nie ma złudzeń. Złożenie pozwu przeciwko wielkiej korporacji nazywa „walką z wiatrakami”.  Jak jednak przekonuje, samo złożenie pozwu dzięki międzynarodowej współpracy kierowców jest sukcesem. – Tu w Polsce, nie zbieram żadnych funduszy, więc nie miałem jak domagać się sprawiedliwości przed sądem – wyjaśnia. 

Żadne instytucje państwa nie reagują na moje zgłoszenia.

Tomasz Wójcik
Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji

Wójcik prowadzi Stowarzyszenie Kierowców Aplikacji. Jak podkreśla, w środowisku jest niewielu chętnych na poświęcanie czasu na podobną aktywność. Współpraca polskich kierowców z organizacją Workers Info Exchange z Wielkiej Brytanii nadała inicjatywie wiatru w żagle.

Będzie ustawa o pracy platformowej?

4 sierpnia w wykazie prac rządu opublikowano projekt ustawy o wykonywaniu pracy za pośrednictwem cyfrowych platform pracy. Z jej pomocą rząd Donalda Tuska wdroży do polskiego porządku prawnego przepisy unijnej dyrektywy, która ma wzmocnić ochronę osób pracujących za pośrednictwem aplikacji.

– Szacuje się, że w Polsce nawet kilkaset tysięcy osób pracuje za pośrednictwem cyfrowych platform pracy – mówi szefowa MRPiPS, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, w komunikacie przesłanym Zero.pl. Jak dodaje, wśród tych osób są nie tylko kurierzy czy kierowcy, ale też np. księgowi i tłumacze.

Reklama
Reklama

– Platformy cyfrowe będą miały obowiązek raportowania, informowania Państwowej Inspekcji Pracy o osobach, które wykonują pracę na rzecz takiej platformy – mówi ministra. Ale na tym nie koniec. – Ustawa wprowadzi łatwiejszą ścieżkę ustalania stosunku pracy i gwarantowania osobom, które świadczą pracę za pośrednictwem cyfrowych platform, prawnej ochrony wykonywanej przez nich pracy – mówi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Zarówno w dyrektywie platformowej, jak i w ustawie ją wdrażającej, znajdą się również przepisy zakładające kontrolę nad algorytmami.

PIP i ZUS z kontrolą w Pyszne.pl. Chodzi o tysiące kurierów

Dla platform działających na polskim rynku – Glovo, Ubera czy Pyszne.pl – może to oznaczać prawdziwą rewolucję. Głośno było o niedawnej decyzji Pyszne.pl o rozwiązaniu umów z ok. 5 tys. kurierów w całej Polsce i zaproponowaniu im pracy u partnerów flotowych, na innych warunkach. Nie brakowało opinii, że to ucieczka przed nowymi przepisami, które dały PIP możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w etaty.

Może zainteresuje Cię również:

Źródła: Zero.pl, PAP
Krzysztof Jabłonowski
Krzysztof JabłonowskiDziennikarz
Reklama
Reklama