Pod siedzibą spółki Dino w Krotoszynie trwa protest pracowników, którzy domagają się m.in. poprawy warunków pracy. Temperatura sporu rośnie. Związkowcy przynieśli ze sobą siatkę buraków dla właściciela sieci, interweniowała też policja. – To już drugi spór zbiorowy. Cały czas się z tym kołyszemy – mówi Zero.pl przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, Wojciech Jendrusiak.

- W poniedziałek 25 maja w południe rozpoczął się protest pracowników sieci Dino pod siedzibą spółki w Krotoszynie. Ma potrwać trzy doby.
- Związkowcy chcieli podjąć negocjacje z przedstawicielami spółki, jednak spotkali się z odmową – przekazał portalowi Zero.pl przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, Wojciech Jendrusiak. – Zamiast z nami rozmawiać, zawiadomili policję, że jakoby wtargnęliśmy do biurowca – mówi.
- Protestujący przynieśli ze sobą siatkę buraków dla właściciela i głównego akcjonariusza Dino, Tomasza Biernackiego. Jak mówią, to symbol naruszania praw pracowniczych przez sieć.
- Co dalej? Związkowcy ostrzegają, że jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, możliwy jest strajk generalny.
Protest pod siedzibą spółki Dino to kolejna odsłona trwającego od wielu miesięcy sporu pracowników z zarządem. Zgromadzeni pod biurowcem w Krotoszynie przedstawiciele załogi przynieśli ze sobą transparenty z napisami „Dino wyzyskuje i represjonuje” czy „Pracuję, by żyć, nie żyję, by pracować”.
Co papież mówi o AI? Najważniejsze tezy encykliki Leona XIV
O podłożu konfliktu w Dino pisaliśmy już na łamach Zero.pl. Pracownicy domagają się m.in. podwyżek, utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, zwiększenia zatrudnienia w sklepach (według związkowców, z powodu braków kadrowych pracownicy są przeciążeni, a funkcjonowanie placówek utrudnione), a także poprawy warunków pracy.
Protest pod siedzibą Dino, interweniowała policja
– To już drugi spór zbiorowy, w którym jesteśmy – mówi Zero.pl przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu, Wojciech Jendrusiak. – Po pierwszym sporze, kiedy podpisaliśmy protokół rozbieżności, ustaliliśmy dwa terminy na rokowania. Pierwszy był wyznaczony na 22 maja, w siedzibie związku w Bełchatowie. Nikt z zarządu się tam nie zjawił. Kolejny był wyznaczony na wczoraj (25 maja – red.) na godz. 13.
Jak dodaje nasz rozmówca, związkowcy weszli do biurowca, w którym mieści się siedziba Dino, chcąc podjąć próbę rozmowy z zarządem. – Recepcjonistka poinformowała nas, że ktoś do nas wyjdzie, po czym wykonała telefon. Po pewnym czasie zeszła do nas przedstawicielka spółki, która powiedziała, że firma nie będzie z nami rozmawiać, bo spotkanie nie było umówione. Kazała nam opuścić biuro. Nasza obecność, określona jako „wtargnięcie do biurowca”, została zgłoszona na policję.
Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce ograniczyli się do wylegitymowania uczestników protestu.
– Sporządziliśmy protokół rozbieżności – jednostronnie, bo nikt do nas nie wyszedł – mówi Wojciech Jendrusiak. – Co ciekawe, w sali konferencyjnej, którą mogliśmy widzieć z recepcji, był prawnik i inne osoby, które wcześniej kontaktowały się z nami w imieniu spółki.
Postulaty pracowników Dino
Protokół sporządzony przez stronę społeczną ma zostać przekazany zarządowi. Portal Zero.pl zapoznał się z jego treścią. Widnieją na nim cztery postulaty pracowników, dotyczące:
- zaprzestania wykorzystania monitoringu zakładowego do dyscyplinowania pracowników oraz zwiększania ich wydajności pracy;
- przestrzegania przepisów ustawy o związkach zawodowych oraz zapewnienie realizacji wynikających z niej praw i wolności związkowych pracowników;
- bezwzględnego przestrzegania przez pracodawcę obowiązujących przepisów prawa, w szczególności Kodeksu pracy, oraz ich pełnego respektowania w praktyce wobec wszystkich pracowników;
- wprowadzenie zmian konstrukcyjnych w marketach, które nie będą narażać pracowników na ryzyko utraty zdrowia.
Ostatniej zimy głośno było m.in. o niskich temperaturach w marketach Dino. Interwencję poselską w tej sprawie przeprowadził m.in. Adrian Zandberg z partii Razem; do sklepów sieci wkroczyła też Państwowa Inspekcja Pracy.
– W wyniku kontroli PIP stwierdzono ok. 1,3 tys. naruszeń – mówi nam Wojciech Jendrusiak.
Siatka buraków dla właściciela Dino
Jak dodaje, pracownicy próbowali wręczyć właścicielowi i głównemu akcjonariuszowi Dino, Tomaszowi Biernackiemu, siatkę pełną buraków.
– Kupiliśmy je, oczywiście, w markecie Dino – takie buraczki słabej jakości, mniej więcej 2 kg. Przedstawiciele spółki nie chcieli jej od nas przyjąć. W końcu siatka nie wytrzymała i buraczki się rozsypały. Zostały na miejscu jako symbol tego, w jaki sposób firma podchodzi do postulatów pracowników.
Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu
Jakie będą kolejne kroki związkowców? – Wystąpimy do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o wyznaczenie mediatora – mówi Wojciech Jendrusiak. – Pewnie znów będzie strajk ostrzegawczy. Wykorzystujemy dostępne nam narzędzia, ale nikt nie chce słuchać naszych postulatów. Cały czas się z tym kołyszemy.
Pracownicy Dino organizowali już strajk ostrzegawczy. Po proteście pracownikom przyznano podwyżki w wysokości 300 zł (postulat z pierwszego sporu dotyczył tymczasem zwiększenia wynagrodzeń o 900 zł).
Będzie strajk generalny?
Związkowcy nie wykluczają strajku generalnego. Wojciech Jendrusiak we wcześniejszej rozmowie z naszym portalem tłumaczył, że przygotowania do tej procedury mogą jednak potrwać długo. Ma to związek z koniecznością przeprowadzenia referendum strajkowego.
Ciekawy przypadek Dino. Polski sukces czy polski wstyd?
Sieć Dino na koniec marca 2026 r. liczyła 3094 placówki. Związkowcy muszą wystąpić o udostępnienie im list osób zatrudnionych we wszystkich sklepach i umożliwić im wypowiedzenie się w kwestii strajku generalnego. Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 50 proc. pracowników sieci.
