Właściciele restauracji skarżą się na plagę fałszywych reklamacji zgłaszanych poprzez internetowe platformy dostawy jedzenia. Oszuści zamawiają posiłek, po czym domagają się zwrotu, przekonując, że był on niezgodny z zamówieniem. Jako dowodu używają zdjęć, na pizzy bez salami, wygenerowanych przez sztuczną inteligencję.

- Właściciele gastronomii mówią o bezradności w walce z plagą fałszywych reklamacji po zamówieniach online.
- Oszuści tworzą obrazy wadliwych posiłków i wysyłają je do platform pośredniczących w zamówieniach.
- Restauratorzy przekonują, że platformy niemal zawsze stają po stronie klienta i nie weryfikują zasadności reklamacji.
Warszawscy restauratorzy skarżą się na oszustów, którzy zamawiają jedzenie za pośrednictwem platform internetowych, a później domagają się zwrotu pieniędzy. Niezgodnie z prawdą twierdzą, że zamówienie było błędne lub niepełnowartościowe.
Aby uwiarygodnić szwindel, posługują się zdjęciami posiłków wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję. O pladze oszustw donosi „Gazeta Wyborcza”.
Hostel z karton-gipsu i apartamenty z długami. Kulisy najmu krótkoterminowego
Reklamacje tworzy AI, zwroty wylicza AI
– Ludzie wysyłają zdjęcia, że na pizzy jest włos albo że na połowie nie ma dodatków. Widać, że to wygenerowała sztuczna inteligencja, a platformy zawsze stają po stronie klienta – powiedział gazecie Kamil Sosek, warszawski restaurator.
Aplikacje pośredniczące w zamówieniach rzadko ujawniają oszustwa. Zazwyczaj automatycznie akceptują reklamacje. Restauratorzy twierdzą, że w ten sposób walczą o jak najwyższą ocenę użytkowników. W konsekwencji klient dostaje zwrot pieniędzy, a całość lub część kosztów ponosi restaurator.
Jak czytamy w „Gazecie Wyborczej”, nawet jeśli aplikacja uzna reklamację za niezasadną, poszkodowany jest właściciel gastronomii. – Aplikacja ze 150 zł zwróciła nam jedną trzecią. Nie wiadomo dlaczego, tyle zwrotu wyliczył nam bot, bo nie rozmawiasz z człowiekiem, tylko z AI – mówi Kamil Sosek.
Rośnie rynek dostaw. Nie tylko z restauracji
Na początku maja „Puls Biznesu” raportował, że o klienta walczy w Polsce pięciu międzynarodowych graczy: Pyszne.pl, Uber Eats, Wolt, Glovo i Bolt Food. Najważniejszym motorem wzrostu nie są jednak dostawy z restauracji, a segment retail – dostawy zakupów artykułów spożywczych, kosmetyków, karmy dla zwierząt, kwiatów i prezentów.
Rynek w 2024 r. był wart ponad 10 mld zł, a za dwa lata może dobić do 13 mld zł. W ostatnich latach poszerza się dzięki młodszym klientom.
Prace domowe do poprawki. MEN przyznaje: coś nie zadziałało
– Polska jest dla nas jednym z najistotniejszych rynków w regionie. Wiążemy z nią duże nadzieje. W tym roku chcemy utrzymać solidne dwucyfrowe tempo wzrostu przychodów, czyli takie, jakie udało nam się osiągnąć w 2025 r. – powiedziała „Pulsowi Biznesu” przedstawicielka jednej z największych firm branży.
– Rynek przyspiesza, bo do szybkich zakupów online wchodzą młodsze grupy klientów, a udział osób mniej skłonnych do korzystania z usług cyfrowych stopniowo maleje. W praktyce oznacza to, że cały segment delivery wciąż się poszerza – podkreśliła.