W ostatnich tygodniach głośno było o sprawie przejętego konta Xbox Retro Taty, popularnego polskiego twórcy internetowego. Podobna sytuacja spotkała pewnego Brazylijczyka, ale tam sprawa trafiła do sądu. Z przymrużeniem oka możemy stwierdzić, że polski internet zrobił coś, co w Brazylii musiało skończyć się wyrokiem.

- Brazylijski gracz stracił dostęp do swojego konta Xbox pomimo aktywnego dwuskładnikowego logowania.
- Microsoft polecił założenie nowego konta i ponowny zakup gier. Sprawa trafiła do sądu, który nakazał przywrócenie loginu i wypłacenie odszkodowania.
- W Polsce sprawa twórcy znanego jako Retro Tata miała podobny przebieg, ale udało się ją rozwiązać przy pomocy presji internautów i mediów.
„Ukradli ci konto? To kup gry jeszcze raz.” Mniej więcej tak brzmiała odpowiedź Microsoftu w sprawie skradzionego konta Xbox pewnego Brazylijczyka. To bardzo podobna sprawa do tej, która niedawno miała miejsce w Polsce. Tylko u nas wystarczyła odpowiednia presja internautów i mediów, w Brazylii skończyło się w sądzie.
Gracz stracił konto Xbox, sąd nakazał je przywrócić
Użytkownik Reddita o nicku „Ordo_Liberal” stracił swoje konto Xbox. Stało się tak pomimo aktywnego dwuskładnikowego uwierzytelnienia. Microsoft zawiesił jego konto po wykryciu nieautoryzowanego dostępu. Śledztwo wykazało, że po przejęciu konta zostały zmienione ustawienia zabezpieczeń.
Wraz z kontem przepadł dostęp do całej jego zawartości. Po zgłoszeniu się w tej sprawie do Microsoftu użytkownik uzyskał odpowiedź jak z polskiego klasyka – „nie mamy pana konta i co nam pan zrobisz?”. Technologiczny gigant odpowiedział, że w tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak założenie nowego profilu i ponowny zakup wszystkich tytułów.
Sprawa trafiła do sądu. Brazylijski Kodeks Obrony Konsumentów pozwala w drobnych sprawa na wniesienie oskarżenia bez kosztów i adwokata. Sąd pierwszej instancji stanął po stronie gracza. Microsoft ma 15 dni na przywrócenie jego konta oraz odszkodowanie w wysokości 2000 reali (niecałe 1500 zł).
Sądy mają w podobnych sprawa różne zdania. W Polsce wystarczyła silna presja
Sprawa z Brazylii to kolejny kamyczek do toczącej się dyskusji na temat tego, czy gry z dystrybucji cyfrowej są faktyczną własnością kupującego. Według chińskich sądów tak, gry w edycji cyfrowej są wręcz wartością dziedziczną. Według amerykańskich już nie do końca i są traktowane jak odwołalne licencje i technologiczni giganci mogą nam je dowolnie zabrać.
Sytuacja bardzo podobnej do tej z Brazylii miała niedawno miejsce w Polsce. Twórca internetowy Retro Tata stracił swoje konto Microsoft z biblioteką ponad 200 gier, również pomimo aktywnej dwuskładnikowej weryfikacji. Podejście firmy było identyczne – gier nie ma, konta nie ma, nie możemy nic zrobić.
Sprawa została nagłośniona przez media oraz internautów i Microsoft zmienił zdanie. Po długiej wymianie wiadomości ze wsparciem firmy udało się odzyskać konto. Kluczowe było tu podanie wielu szczegółów, takich jak data utworzenia, historia resetów hasła, dane adresowe i podpiętych metod płatności czy numery seryjne konsol.
Brak spójnych przepisów i różne podejście sądów powodują, że gracze często są pozostawieni sami sobie. Przydałoby się jakieś wsparcie ze strony Unii Europejskiej, a ta, jak pokazała nam sprawa inicjatywy Stop Killing Games, nie jest zainteresowana stawaniem po stronie zwykłego użytkownika.
