
Po czterech latach przerwy Serena i Venus Williams ponownie zagrały razem w deblu na US Open. Mecz pierwszej rundy z Mayą Joint i Chan Hao-ching przerodził się w trzysetowy dramat na korcie Arthura Ashe’a. Mimo wsparcia 23 tys. kibiców, legendarne siostry przegrały w super tie-breaku.
- Serena i Venus Williams wróciły do gry podwójnej po raz pierwszy od czterech lat, przegrywając w pierwszej rundzie US Open 3:6, 7:6 (8-6), 6:7 (7-10) z Mayą Joint i Chan Hao-ching.
- Decyzję o powrocie na kort podjęła 44-letnia Serena za namową córki, a mecz obejrzało 23 tys. kibiców na korcie Arthura Ashe’a.
- Rozstawione z numerem 14 rywalki wygrały pierwszego seta, straciły drugiego, po czym w emocjonującym super tie-breaku wywalczyły zwycięstwo.
Siostry Serena i Venus Williams po czterech latach przerwy ponownie stanęły po tej samej stronie siatki podczas wielkoszlemowego turnieju. W pierwszej rundzie debla US Open zmierzyły się z Australijką Mayą Joint i reprezentującą Tajwan Chan Hao-ching. Mecz zakończył się porażką Amerykanek 3:6, 7:6 (8-6), 6:7 (7-10) po ponad trzech godzinach walki.
Przez całe spotkanie siostrom towarzyszyło niezwykłe wsparcie publiczności. Na trybunach kortu im. Arthura Ashe’a zasiadło 23 tys. kibiców, którzy głośno dopingowali swoje wieloletnie idolki, licząc na kolejny rozdział ich wspólnej historii.
44-letnia Serena pojawiła się na korcie w błyszczącej kurtce ozdobionej naszywkami upamiętniającymi jej triumfy w grze pojedynczej i podwójnej na US Open. Obok niej szła starsza o dwa lata Venus – obie niosły identyczne różowe torby na sprzęt, co od razu wywołało poruszenie wśród widzów.
Rodzinna decyzja i sportowa historia
Jak zdradziła Serena, impuls do wspólnego powrotu na kort dała jej własna córka. Decyzja ta otworzyła kolejny rozdział w karierze sióstr, które od ponad dwóch dekad wspólnie budują historię światowego tenisa. Na ich koncie znajduje się 14 tytułów wielkoszlemowych w grze podwójnej, w tym dwa triumfy w US Open, a także trzy złote medale olimpijskie.
Do tego dorobku trzeba dodać kolejne 30 tytułów wielkoszlemowych zdobytych w grze pojedynczej – osobno przez każdą z sióstr. To właśnie ta bogata historia sprawiła, że ich powrót na kort wzbudził tak ogromne zainteresowanie kibiców i mediów na całym świecie.
Rywalki, rozstawione z numerem 14, od początku musiały radzić sobie nie tylko z jakością gry Amerykanek, ale i z nieprzychylną atmosferą trybun. Joint i Chan przetrwały presję i wygrały pierwszego seta, pokazując, że mimo młodego wieku potrafią funkcjonować pod ogromną presją oczekiwań tłumu.
Dramatyczny finał meczu
W drugim secie role się odwróciły. Siostry Williams, czerpiąc energię z entuzjazmu publiczności, odrobiły straty i doprowadziły do wyrównania, zmuszając rywalki do rozegrania trzeciej partii. Widzowie na trybunach byli świadkami zaciętej, pełnej emocji wymiany ciosów między doświadczonymi legendami a młodszą, ambitną parą.
Ostatecznie o zwycięstwie zadecydował super tie-break w trzecim secie. W dramatycznych okolicznościach to Joint i Chan okazały się skuteczniejsze, kończąc spotkanie po ponad trzech godzinach gry i pozbawiając kibiców szansy na bajkowy scenariusz.
Po meczu wzruszona Maya Joint podkreśliła, jak wyjątkowym przeżyciem była dla niej gra przeciwko siostrom Williams. Przyznała, że brakuje jej słów, by opisać to doświadczenie, nazywając Serenę i Venus swoimi sportowymi idolkami. Mimo porażki, powrót sióstr na kort pozostanie jednym z najbardziej emocjonujących momentów tegorocznego US Open.
Obejrzyj także: