Chicago Fire wywalczyło cenny remis 2:2 z Seattle Sounders w meczu MLS, mimo że przez większość spotkania przegrywało. Kluczową rolę odegrał Robert Lewandowski, który asystował przy pierwszym golu, a w końcówce głową ustalił wynik, ratując drużynę przed kolejną porażką.

- Chicago Fire remisowało 2:2 z Seattle Sounders w meczu MLS, mimo że przez większość spotkania goniło wynik.
- Dejan Joveljić dwukrotnie trafiał do siatki dla gospodarzy, wykorzystując słabą dyspozycję defensywną gości.
- Robert Lewandowski zanotował asystę przy pierwszym golu i strzelił wyrównującego gola głową w 82. minucie.
Chicago Fire, świeżo po odpadnięciu z Leagues Cup, w sobotę zmierzyło się w MLS z Seattle Sounders – drużyną w fatalnej formie, która w dziewięciu poprzednich meczach ligowych zdobyła zaledwie jeden punkt. Ostatnie zwycięstwo gospodarzy w krajowych rozgrywkach miało miejsce 14 maja.
Historia pewnego kubka. Tak niemieccy „bohaterowie” wracają do Polski
Mimo słabej formy to Sounders lepiej rozpoczęli spotkanie. Już w 12. minucie Sebastian Gomez dograł płasko wzdłuż linii bramkowej do Dejana Joveljicia, który otworzył wynik meczu i dał gospodarzom prowadzenie.
Lewandowski ratuje pierwszą połowę
Chicago długo nie potrafiło znaleźć odpowiedzi. Bliski wyrównania był Philip Zinckernagel, którego uderzenie trafiło w poprzeczkę. Przełom nastąpił w 38. minucie, gdy Robert Lewandowski świetnie zasłonił piłkę rywalom i podał do Marena Haile-Selassiego.
Skrzydłowy Chicago nie zmarnował okazji – mocnym strzałem pokonał bramkarza Andrew Thomasa, doprowadzając do remisu 1:1 tuż przed przerwą.
Joveljić znów trafia
Początek drugiej połowy ponownie należał do gospodarzy. Już w 48. minucie Joveljić popisał się kolejnym trafieniem, przejmując piłkę na przedpolu i precyzyjnie umieszczając ją przy dalszym słupku.
Chicago Fire przez długi czas nie potrafiło zagrozić bramce Sounders. Próby Jacka Elliotta czy Jonathana Bamby były skutecznie neutralizowane przez Thomasa, a goście z minuty na minutę tracili nadzieję na punkty.
Walka o Europę właśnie się zaczęła. Polska nadal patrzy w złą stronę
Głowa Lewandowskiego ratuje punkt
Cierpliwość przyjezdnych opłaciła się w 82. minucie. Puso Dithejane dośrodkował w pole karne, a Robert Lewandowski, mimo trudnego kąta, skierował piłkę głową do siatki, ustalając wynik na 2:2.
Chwilę później 38-letni Polak mógł dać swojej drużynie prowadzenie, jednak jego uderzenie po podaniu Dithejane trafiło prosto w bramkarza. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, a Chicago Fire uniknęło kolejnej ligowej porażki dzięki kolejnemu udanemu występowi Lewandowskiego.