Reklama
Reklama
Reklama

Efekt Igi. Jak Polska wychowuje tenisowe gwiazdy

TYLKO NA

Sukcesy Igi Świątek uruchomiły lawinę zmian w polskim tenisie: więcej dzieci na kortach, więcej inwestycji i rosnąca siła całego rynku. Teraz w ślady liderki idzie kolejne pokolenie zawodniczek.

Świątek, Chwalińska
Iga i Maja znają się od lat. (fot. Robert Prange / Getty Images)

Tekst ukazał się w Magazynie Zero#3.

  • Kiedyś był efekt Igi, dziś efekt Mai – dynamiczny rozwój dyscypliny i napływ środków na infrastrukturę sprawiają, że polski tenis przestaje być teatrem jednej aktorki; system rodzi nowe talenty, które już teraz idą śladami mistrzyni.
  • Panie znają się od lat – sukcesy na szczycie WTA to nie przypadek, ale efekt wieloletniej, równoległej rywalizacji i wspólnej drogi z kortów juniorskich.
  • W Zero.pl przypominamy historię Igi Świątek, która pokazała, że sukces nie musi być dziełem przypadku, ale wynikiem zaplanowanego procesu popartego twardą wiedzą i opieką psychologiczną.

W historii naszego tenisa takiej sztuki w grze pojedynczej nie dokonał nikt inny, chociaż do wielkoszlemowych finałów docierały przecież legendy dyscypliny w kraju – Agnieszka Radwańska i osiągająca sukcesy daleko przed erą tenisa zawodowego Jadwiga Jędrzejowska. Od przełomowego dla kart historii wydarzenia minęło już pięć lat.

Reklama
Reklama

Świątek powiększyła wielkoszlemową kolekcję o pięć kolejnych tytułów i przez 125 tygodni przewodziła liście najlepszych tenisistek na całej planecie. Co zrozumiałe, trofea, imponujące gaże, kolejne rekordy i wygrane mecze niosą się w funkcjonującym w szybkim tempie świecie mediów najbardziej. Ale czy już teraz Iga nie oddała polskiemu tenisowi zdecydowanie więcej? Momentem, kiedy zaobserwowaliśmy wśród grających u nas dzieci wyraźną fascynację Igą, był wygrany przez nią pierwszy Roland Garros. Stała się inspiracją głównie dla dziewczynek, które po treningach mówiły, że „chcą być jak Iga”. Pewnego razu dostaliśmy plakat z autografem Igi i powiesiliśmy go w domku klubowym. Dzieci bardzo chętnie przychodziły, aby go zobaczyć, stał się ważnym elementem ich wizyty na treningu – mówią Asia i Rafał, trenerzy funkcjonującej pod Warszawą Akademii Tenisa Paliński.

 

Spektakularna kariera Igi przyciągnęła na korty treningowe większą niż wcześniej liczbę dzieci. Część z nich zostanie z pewnością w rekreacyjnym wydaniu tenisa, który wpłynie pozytywnie na ich zdrowie i rozwój. Innym lata spędzone na korcie dadzą może nawet fach, który w przyszłości przyniesie korzyści materialne i poprawi standard życia. Patrząc jednak na tę tendencję przez pryzmat chęci wyszkolenia przyszłych mistrzów, lepsza frekwencja daje więcej komfortu trenerom, bo to oni prowadzą selekcję w poszukiwaniu kolejnych tenisistów z potencjałem do grania w światowej czołówce.

Reklama
Reklama

W ostatnich latach obserwujemy ogromny wzrost zainteresowania tenisem dziecięcym. Rozmawiam z trenerami z różnych regionów Polski i widzę, jak wielu młodych zawodników pojawia się na kortach. Trzeba jednak umiejętnie wykorzystać ten potencjał – kluczową rolę odgrywają tu kompetencje i doświadczenie trenerów. Sam fakt, że dziecko przyjdzie na zajęcia, nie oznacza jeszcze, że zostanie z nami na dłużej.

Przeczytaj także: „To jest fenomenalne, ale przerażające!” Wywiad z Piotrem Latałą

Dla nas najważniejszy jest napływ potencjalnych zawodników, nawet jeśli część z nich potraktuje tenis rekreacyjnie – to właśnie z tej grupy można później wyłonić talenty i rozwijać przyszłych zawodowców. Bez wątpienia ogromne znaczenie w tym procesie mają sukcesy i medialna obecność Igi Świątek – mówi Paweł Marciszewski, koordynator tenisa dziecięcego w Polskim Związku Tenisowym.

Trenowanie po szopach

„Efekt Igi” jest widoczny również w sferze edukacyjnej. Coraz więcej osób odpowiedzialnych za szkolenie na kortach aktywnie poszukuje wiedzy i podnosi swoje kwalifikacje. Przykładem może być II Kongres Tenisa Dziecięcego w Lesznie, który odbył się pod koniec października i zgromadził rekordową liczbę prelegentów oraz uczestników. To dowód na rosnące zainteresowanie tenisem na różnych poziomach.

Reklama
Reklama

Przeczytaj także: Jak nie spaść ze szczytu i mądrze wydać kasę. Zero nudy, sam konkret na Torwarze

Równocześnie coraz więcej trenerów – zarówno początkujących, jak i doświadczonych – dąży do poszerzania swojej wiedzy. – Efekty ich pracy nie będą widoczne z dnia na dzień, ale za pięć, dziesięć lat mogą mieć ogromny wpływ na kształt polskiego tenisa. W tym czasie Iga z pewnością nadal będzie kontynuowała swoją karierę, a my realnie odczujemy znaczenie jej osiągnięć dla rozwoju tej dyscypliny w kraju – dodaje Marciszewski.

Istotną rolę dla rozwoju kolejnych pokoleń zdolnych tenisistów odgrywać będą też warunki do treningu, czyli infrastruktura. Prawdziwe historie o „trenowaniu po szopach” przywoływane kilkanaście lat temu przez półfinalistę Wimbledonu Jerzego Janowicza i losy innych znanych w świecie tenisa osób, które w młodym wieku zmuszone były zmienić miejsce zamieszkania z powodu braku odpowiednich warunków do treningu, nie powinny być zlekceważone przez ludzi, którym dobro tenisa leży na sercu.

Reklama
Reklama

Powstają więc kolejne obiekty z pieniędzy publicznych oraz prywatnych i wszystko wskazuje na to, że mapa profesjonalnych kortów tenisowych w Polsce będzie w najbliższych latach zapełniała się jeszcze bardziej. – Zwiększenie liczby projektów realizowanych we współpracy z Ministerstwem Sportu i Turystyki stanowi ważny element tego procesu. Część z nich, zwłaszcza te dotyczące budowy hal tenisowych, znacząco wpływa na rozwój infrastruktury. Bez sukcesów Igi Świątek ten proces z pewnością nie nabrałby takiego tempa – ocenia Marciszewski.

Dzięki wynikom Igi, ale też świetnym występom Magdy Linette (półfinał Australian Open 2023 r.) czy Magdaleny Fręch (w szczytowym momencie numer 22. na świecie), w rozbudowanym i prestiżowym świecie tenisa zmieniła się także pozycja Polski. Dla organizacji WTA jesteśmy obecnie jednym z najważniejszych rynków, a prawa do transmitowania cyklu kobiecego tenisa w telewizji, choć coraz droższe, są prawdopodobnie w top trzech najbardziej pożądanych na krajowym rynku medialnym.

Skoro karierę zawodowego sportowca można przedstawić za pomocą statystyk, wykresów i setek liczb, spróbujmy więc użyć ich, pokazując wielkość wkładu najlepszej polskiej tenisistki w to, co w ostatnich latach dzieje się w ośrodkach tenisowych w całej Polsce.

Reklama
Reklama

Z pełnym przekonaniem potwierdzam, że „efekt Igi Świątek” to już nie tylko medialny fenomen, ale przede wszystkim twardy, mierzalny trend biznesowy, który realnie kształtuje polski rynek tenisowy. Z perspektywy lidera rynku e-commerce, dysponującego szerokim panelem danych, obserwujemy to zjawisko bardzo wyraźnie. Sukcesy Igi Świątek działają jak potężny katalizator popytu, co ma bezpośrednie przełożenie na nasze wyniki sprzedażowe i strategię asortymentową, którą realizujemy we współpracy z naszymi kluczowymi partnerami – podkreśla Blanka Kasprzyk, Head of Marketing Strefy Tenisa/Tennis Zone – największego sklepu tenisowego w Polsce. – Nasze analizy identyfikują dwa kluczowe segmenty wzrostu napędzane tym trendem.

Po pierwsze, notujemy bezprecedensowe zainteresowanie asortymentem juniorskim. Iga stała się inspiracją dla nowego pokolenia, co przekłada się na decyzje zakupowe rodziców inwestujących w sprzęt dla swoich dzieci. To strategiczny sygnał dla całej branży, wskazujący na budowanie fundamentów pod przyszłą bazę klientów. Po drugie, co równie istotne, obserwujemy dynamiczną i dwutorową aktywizację kobiet. Nie mówimy już tylko o biernym śledzeniu rozgrywek. Nasze dane analityczne wyraźnie pokazują, że kobiety stanowią obecnie aż 42,6 proc. wszystkich użytkowników aktywnie monitorujących rynek. Jest to wzrost o ponad 20 proc. w stosunku do analogicznego okresu w poprzednich latach. Co kluczowe z biznesowego punktu widzenia, ten wzrost zaangażowania ma bezpośrednią korelację ze sprzedażą. W Strefie Tenisa zauważamy stały wzrost udziału kobiet w naszej bazie klientów. Dane za bieżący rok (2025 r.) pokazują, że odsetek klientek robiących zakupy wzrósł do ponad 35 proc. – dodaje.

Wysyp amatorów

Liczby jednoznacznie podkreślają skalę sukcesu Igi oraz jego wpływ na teraźniejszość, ale i przyszłość tenisa w Polsce. – Fenomen Igi Świątek realnie napędza koniunkturę. Co ważniejsze, trwale aktywizuje on nowe, dotychczas mniej zaangażowane grupy konsumentów, co stanowi solidny fundament pod dalszy, zrównoważony rozwój rynku tenisowego w Polsce – podsumowuje Blanka Kasprzyk, a jej słowa potwierdzi pewnie wiele tysięcy osób regularnie odwiedzających korty we wszystkich polskich miastach. Ostatnie lata obfitują bowiem w wysyp amatorów, którzy trafiają na korty już w wieku dorosłym. W rozgrywkach krakowskiej Relaksmisja Tennis League tylko w tym sezonie wzięło udział aż 753 amatorów!

Reklama
Reklama

Chętnych jest tak wielu, że od długiego czasu liga podzielona jest na kilka kategorii i poziomów zaawansowania. Część osób dołączyła do zabawy zainspirowana właśnie dokonaniami Świątek i jej sposobem przedstawiania tenisa. – Jeszcze kilka lat temu dorośli amatorzy tenisa najczęściej trenowali późnym wieczorem, zwykle po godzinie 20. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej – coraz więcej osób pojawia się na kortach już o 16 czy 17, czyli tuż po zakończeniu pracy. Ten wzrost aktywności amatorów przekłada się na większe współzawodnictwo – przybywa lokalnych lig i turniejów, dzięki czemu powstaje silna tenisowa społeczność. Co więcej, dorośli często przyprowadzają na zajęcia swoje dzieci, więc pełen efekt tego zjawiska zobaczymy dopiero za kilka lat – dodaje Paweł Marciszewski, który pełni też funkcję trenera w sekcji tenisowej Legii Warszawa.

Przeczytaj także: Z Warszawy do Manili. Moja ucieczka na koniec świata #1

Opisywane zjawisko przekłada się oczywiście na dostępność kortów, a znalezienie miejsca do gry w dużych miastach w najbardziej pożądanych godzinach graniczy dziś z cudem. Z tego z kolei cieszą się ci, którzy inwestują potężne pieniądze w budowę i funkcjonowanie takich obiektów, więc ich także należy dopisać do długiej już listy beneficjentów sukcesu Igi Świątek.

Reklama
Reklama

Bez względu na to, czy w poszukiwaniu „efektu Świątek” zaglądamy na lokalne korty, do sklepu z asortymentem tenisowym czy amatorskiej ligi z tradycją, usłyszymy jednogłośne: jest lepiej. A biorąc pod uwagę to, jak wiele sukcesów w najbardziej prestiżowych turniejach na świecie odnosili Polacy, gdy tego „lepiej” nie było, w kierunku tenisowej przyszłości należy wyglądać z dużym entuzjazmem. Chyba że pokrętna tenisowa logika znów czymś nas zaskoczy...

Źródło: Zero.pl
Marek Furjan
Marek FurjanDziennikarz sportowy - autor zewnętrzny
Reklama
Reklama