Rozwój sztucznej inteligencji miał być argumentem przeciw pracom domowym, ale Polacy myślą inaczej. Najnowszy sondaż SW Research dla Zero.pl pokazuje wyraźne poparcie dla ich powrotu. Ten rozdźwięk ostro komentuje poseł Marcin Józefaciuk: – To był po prostu idiotyzm ze strony minister Barbary Nowackiej – mówi odnosząc się do narracji resortu.

- Zgodnie z sondażem SW Research dla Zero.pl 49 proc. badanych uważa, że w szkołach powinny obowiązywać jednolite mundurki. 10,4 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
- Poseł Marcin Józefaciuk studzi entuzjazm wobec powszechnych regulacji. Jego zdaniem jednolity strój powinien dotyczyć najwyżej wybranych wydarzeń.
- Jednocześnie 69,6 proc. Polaków chce powrotu obowiązkowych prac domowych. Zdaniem Marcina Józefaciuka problemem nie jest ich idea, lecz sposób zadawania i "testoza" w szkołach.
Sondaż dla Zero.pl. Co Polacy sądzą o obowiązkowych mundurkach?
W badaniu SW Research dla Zero.pl zapytano respondentów o dwie kwestie, które regularnie wracają w publicznej debacie o edukacji – jednolite mundurki szkolne oraz obowiązkowe prace domowe.
Na pytanie "Czy w szkołach powinien obowiązywać wymóg noszenia jednolitych mundurków przez uczniów?" odpowiedź "tak" wybrało 49 proc. badanych. Przeciwnego zdania było 40,6 proc., a 10,4 proc. wskazało odpowiedź "nie mam zdania".
W podziale na płeć kobiety częściej popierają taki wymóg (50,4 proc.) niż mężczyźni (47,7 proc.). Najwyższe poparcie widać w miastach liczących 200–499 tys. mieszkańców (59,9 proc.), a najniższe w miastach 100–199 tys. (42,5 proc.).

Czy w szkołach powinien obowiązywać wymóg noszenia jednolitych mundurków przez uczniów?
Tymczasem poseł Marcin Józefaciuk studzi nastroje zwolenników powszechnych regulacji. W rozmowie z Zero.pl podkreśla, że jednolity strój powinien obowiązywać co najwyżej przy okazji wybranych wydarzeń szkolnych.
– Ludzie szanują swoją niezależność, pokazują swój charakter i przywiązanie do pewnych symboli. O ile nie są to symbole agresywne czy niedozwolone, naprawdę nie ma potrzeby nakładania zakazów – ocenia. Jak dodaje, każdy dodatkowy zakaz może być "niebezpieczny dla edukacji", a szkoła powinna reagować indywidualnie, a nie systemowo.
Poseł zwraca też uwagę, że strój ucznia bywa sygnałem problemów, a nie przejawem buntu. – Jeśli uczeń przychodzi w ubiorze, który uznajemy za niewłaściwy, rolą pedagoga jest zrozumienie, co się za tym kryje. Często to sposób zwrócenia na siebie uwagi albo sygnał sytuacji domowej – mówi Marcin Józefaciuk.
Obowiązkowe prace domowe. Polacy zabrali głos
Znacznie mocniejszy sygnał płynie z odpowiedzi na pytanie "Czy do szkół powinny wrócić obowiązkowe prace domowe?". Aż 69,6 proc. respondentów wskazało "tak". Przeciwnego zdania było 19,7 proc., a 10,6 proc. nie miało opinii. W praktyce oznacza to wyraźny zwrot w stronę tradycyjnego modelu nauczania, przynajmniej na poziomie deklaracji.
Różnice widać także w podziale na płeć: powrót prac domowych popiera 72,8 proc. kobiet i 66,3 proc. mężczyzn. W każdej kategorii wielkości miejscowości poparcie utrzymuje się na wysokim poziomie – od 71,9 proc. na wsi po 64,2 proc. w miastach 100–199 tys. mieszkańców.
Ten wynik nie zaskakuje Marcina Józefaciuka, który wprost opowiada się za powrotem obowiązkowych prac domowych, choć jednocześnie przyznaje, że w przeszłości szkoła "przegięła". – Nauczyciele rzeczywiście przesadzili z pracami domowymi, bo taka była dominująca retoryka dydaktyczna. Każda lekcja miała kończyć się zadaniem domowym, a kolejna zaczynać od jego sprawdzenia – tłumaczy w rozmowie z Zero.pl.

Czy w szkołach powinien obowiązywać wymóg noszenia jednolitych mundurków przez uczniów?
Jak podkreśla, problemem nie jest sama idea prac domowych, lecz sposób ich zadawania. – Prace domowe uczą systematyczności i były pomyślane jako narzędzie elastyczne. Nie zawsze chodziło o ocenę, ale o informację zwrotną – zaznacza. Dlatego z niepokojem odnosi się do wypowiedzi wiceministry Katarzyny Lubnauer – Mam wrażenie, że o pracach domowych dużo się mówi, ale nikt się nimi realnie nie zajmuje – dodaje parlamentarzysta.
Najostrzejsze słowa kieruje jednak pod adresem argumentu, że prace domowe nie mają sensu, bo uczniowie korzystają ze sztucznej inteligencji. – To był po prostu idiotyzm ze strony minister Barbary Nowackiej. I nie będę przepraszał za to słowo – mówi wprost. Jego zdaniem AI nie jest dowodem na bezsens prac domowych, lecz na ich złe zaprojektowanie.
Marcin Józefaciuk przypomina też szkolne "ściągi" sprzed lat. – Paradoksalnie właśnie z przepisywania zapamiętywało się najwięcej, bo trzeba było zdecydować, co jest naprawdę ważne – zauważa.
Poseł odniósł się też do słów Barbary Nowackiej, która mówiła, że obecnie nauczyciele robią uczniom znacznie więcej kartkówek niż przed wprowadzeniem zmian, a "powtarzanie każdą metodą jest dobre".
– No to jest już absurd tygodnia, jak nie miesiąca – kwituje Marcin Józefaciuk.
I ostrzega przed zastępowaniem prac domowych kolejnymi testami. – Jeżeli szkoła ma przygotowywać uczniów praktycznie, to na pewno nie poprzez kolejne kartkówki i klasówki, czyli testozę, od której rzekomo chcemy odejść.
Badanie zostało zrealizowane w dniach 10.02-11.02.2026 przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on-line (CAWI - Computer-Assisted Web Interview) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 823 ankiety z ogólnopolską próbą dorosłych. Zastosowano dobór kwotowy - próba była reprezentatywna ze względu na łączny rozkład płci, wieku i klasy wielkości miejscowości zamieszkania.
