Reklama
Reklama
Reklama

„To marchewka, dzięki której siadają do stołu”. Co amerykańscy wysłannicy ugrają w Katarze?

Amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli we wtorek do Dohy. Mają spotkać się z katarskimi mediatorami w sprawie trwających negocjacji z Iranem. Bezpośrednie rozmowy na wysokim szczeblu z przedstawicielami Teheranu nie są jednak planowane. Jak zauważa prof. Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, w tym momencie negocjacji stroną „odmawiającą” są Irańczycy.

Witkoff i Kushner przybyli do stolicy Kataru. Negocjacji z Teheranem nie będzie.
Witkoff i Kushner przybyli do stolicy Kataru. Negocjacji z Teheranem nie będzie. (fot. ABEDIN TAHERKENAREH / PAP / EPA)
  • Do Dohy w Katarze przybyli przedstawiciele amerykańskiej administracji Steve Witkoff i Jared Kushner. Prezydent Donald Trump zapowiedział w poniedziałek, że dojdzie do amerykańsko-irańskich rozmów.
  • Strona irańska zaprzeczyła, lecz potwierdziła wysłanie do Kataru delegacji ekspertów.
  • Prof. Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego postrzega przybycie do Kataru Witkoffa i Kushnera jako zachowanie dotychczasowej formuły negocjacji. – W tym przypadku stroną „odmawiającą” są jednak Irańczycy – podkreśla w rozmowie z Zero.pl. I wskazuje na to, co może być „marchewką” dla negocjatorów z Teheranu.

Amerykańscy wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przybyli we wtorek do Dohy. Katar pełni rolę pośrednika w negocjacjach pokojowych Stanów Zjednoczonych i Iranu. Wizyta ma charakter roboczy. Bezpośrednie rozmowy na wysokim szczeblu nie są planowane.

Koszmar w prosektorium. Śledczy powinni „zadziałać niezwłocznie”

Mocna delegacja Stanów Zjednoczonych w Katarze

– Konflikt między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi znowu wszedł w aktywną fazę. Obu stronom trudno zatem spotkać się bezpośrednio – tłumaczy prof. Michał Urbańczyk, amerykanista z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jak zauważa, po to jednak w dyplomacji korzysta się z pracy pośredników.

Reklama
Reklama

Prof. Urbańczyk zwraca uwagę na reprezentującego amerykańską administrację Jareda Kushnera. Przypomina, że właśnie on prowadził negocjacje w sprawie zawarcia porozumień Abrahamowych pomiędzy Izraelem a państwami arabskimi w 2020 r. – Dał się poznać liderom tych państw jako sprawny negocjator – zauważa ekspert.

– Rozmowy w formule pośredniej to jest dominujący tryb rozmów w tych negocjacjach – zgadza się prof. Łukasz Fyderek z Instytutu Bliskiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przybycie do Kataru Witkoffa i Kushnera postrzega jako zachowanie dotychczasowej formuły. – W tym przypadku stroną „odmawiającą” są jednak Irańczycy – podkreśla.

Niespełnione zapowiedzi prezydenta USA

Jeszcze w poniedziałek prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiadał amerykańsko-irańskie rozmowy w Dosze. Strona irańska zaprzeczyła tym informacjom. Jednocześnie Teheran potwierdził, że delegacja ekspertów dotrze do stolicy Kataru jeszcze w tym tygodniu.

Rzecznik MSZ Iranu Esmail Baghei przekazał we wtorek, że rozmowy przedstawicieli Teheranu z katarskimi mediatorami o uwolnieniu zamrożonych funduszy być może odbędą się w środę.

Reklama
Reklama

W ostatnich dniach napięcie między USA a Iranem ponownie wzrosło. Doszło do serii wzajemnych ataków – również ostrzałów statków handlowych w cieśninie Ormuz, które przypisywane są Iranowi. Spotkały się one z odwetem ze strony amerykańskiego wojska.

Obie strony oskarżają się wzajemnie o łamanie wstępnych uzgodnień. Stanowiły one warunki dalszych negocjacji. Do spornych kwestii należą ruch przez cieśninę Ormuz, rozejm w Libanie, gdzie Izrael walczy z proirańskim Hezbollahem, oraz uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów, głównie z powodu amerykańskich sankcji.

„Mamo, jedziemy na mundial!”. Elliot Anderson – piłkarz, który „zniszczył” rynek transferowy

Reklama
Reklama

Od czego zależy zawarcie pokoju

W rozmowie z Zero.pl prof. Łukasz Fyderek zaznacza, że również aktualne rozmowy w Katarze mogą zakończyć się porażką.

– Nie sądzę jednak, żeby to był bazowy scenariusz – zastrzega. Zauważa, że po ostatnich atakach Stanów Zjednoczonych w okolicach cieśniny Ormuz istnieje presja na to, żeby uregulować kwestię swobody przepływu przez ten szlak wodny. W ostatnich dniach Irańczycy domagali się, żeby statki handlowe przepływały przez ich wody terytorialne, a nie te należące do Omanu.

Irańczycy zadeklarowali, że stworzą system, w którym statki muszą się rejestrować w irańskim systemie. – To jest coś, co niepokoi sojuszników Stanów Zjednoczonych w regionie. Jest obawa, że kolejnym krokiem będzie pobór opłat – mówi ekspert.

Jednocześnie podkreśla, że Irańczykom zależy na swoich zamrożonych aktywach. Jak poinformowały w poniedziałek irańskie media, na mocy kolejnych porozumień miałoby dojść do uwolnienia środków wartych 6 mld dol. zamrożonych w Katarze. – To „marchewka”, dzięki której siadają do stołu – tłumaczy Łukasz Fyderek.

Reklama
Reklama

Waszyngton i Teheran podpisały 17 czerwca wstępne porozumienie. Dokument przewiduje 60 dni na wypracowanie ostatecznej umowy. Stacja CNN poinformowała we wtorek, że niemal dwa tygodnie po podpisaniu ramowego memorandum osiągnięto niewielkie postępy na drodze do trwałego porozumienia.

 

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama