Maroko wzmacnia bezpieczeństwo przy granicy z hiszpańską Ceutą w związku z dezinformacją nawołującą do kolejnego szturmu migrantów. – Nie spodziewam się szybkiej eskalacji, ale problem powróci. Maroko sięgnie po ten instrument, gdy znów będzie chciało coś ugrać – mówi Zero.pl dr Karol Wilczyński z UJ.

- Marokańskie MSW wzmocniło ochronę wokół Ceuty oraz Melilli z powodu krążącej w internecie dezinformacji dotyczącej możliwości kolejnego szturmu nielegalnych migrantów.
- Ekspert dr Karol Wilczyński przypomina, że Ceuta ma niespełna 20 km2 powierzchni i zamieszkuje ją około 80 tys. ludzi. W przypadku masowego naporu możliwości obronne Madrytu na pięciokilometrowej granicy szybko się wyczerpują.
- Działania Maroka przypominają mechanizmy stosowane przez Białoruś na granicy z Polską. Madryt stara się działać dyplomatycznie, jednak ekspert przewiduje, że Hiszpania będzie musiała częściowo ulec dyktatowi Maroka.
UE finansuje służby, które ją potem szantażują. Ekspert o paradoksie polityki Brukseli
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Maroka poinformowało, że zwiększyło środki bezpieczeństwa wzdłuż granic z hiszpańskimi eksklawami Ceutą i Melillą. Działania mają związek z krążącą w sieci dezinformacją. W mediach społecznościowych pojawiły się apele o kolejną masową migrację oraz nieprawdziwe informacje, że przejście graniczne między marokańskim Al-Funajdik a Ceutą będzie otwarte 15 sierpnia, kiedy w Hiszpanii wypada święto.
Wszystko zależy od Maroka
Czy kolejny masowy szturm migrantów do Ceuty jest możliwy? Jak zauważa dr Karol Wilczyński z Centrum Studiów Migracyjnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, „główna karta przetargowa leży w rękach Maroka”.
– Bez jego pomocy Hiszpania jest bezradna. Ceuta ma niespełna 20 km2 powierzchni, zamieszkuje ją około 80 tys. ludzi, a granica z Marokiem ma długość 5 km. Choćbyśmy postawili strażnika obok strażnika, to w sytuacji, gdy granicę zacznie szturmować kolejna kilkudziesięciotysięczna grupa, możliwości reakcji się wyczerpują – podkreśla ekspert.
I tłumaczy: – Hiszpania nie zacznie strzelać do bezbronnych migrantów, jak proponują niektórzy radykalni politycy. To nie są ludzie uzbrojeni ani stanowiący bezpośrednie zagrożenie fizyczne, a stosowanie przemocy nie jest rozwiązaniem, po które Europejczycy chcą sięgać.
Wilczyński wskazuje także, że działania Maroka w stosunku do migrantów przypominają sposób, w jaki obchodzi się z nimi także Białoruś przy naszej wschodniej granicy.
– Maroko nie tylko przepuszcza tych ludzi, ale wręcz zmusza ich do przekroczenia granicy – mechanizm ten przypomina działania Białorusi na granicy z Polską. Migranci, którzy znaleźli się na miejscu, nie mają wyboru. Stają się zakładnikami sytuacji: z jednej strony są wypychani przez hiszpańskie służby, z drugiej – blokowani przez funkcjonariuszy marokańskich. Trafiają w zawieszenie, z którego nie ma prostego wyjścia – podkreśla analityk.
Hiszpania będzie musiała ulec?
Ekspert zaznacza, że w tym momencie trudno przewidzieć, czy Maroko zdecyduje się na kolejny szturm, ponieważ „rozmowy toczą się za zamkniętymi drzwiami”.
– Wiemy jednak, że Madryt stawia na dyplomację. Rząd Hiszpanii działa rozsądnie – nie chce eskalować napięcia, bo wie, że jest całkowicie zależny od Rabatu, a jednocześnie mierzy się z naciskami z wnętrza Europy. Pozostawiony sam sobie, szuka pragmatycznych wyjść – zaznacza.
– Rabat z kolei – podobnie jak w przeszłości – oficjalnie odrzuca odpowiedzialność, stosując pokrętne tłumaczenia. Tym razem zasłania się koniecznością przeniesienia wojska na obchodzone właśnie urodziny króla. Wszystko to służy prowadzeniu cichego szantażu za kulisami – podkreśla ekspert z UJ.
I przewiduje: – Prawdopodobnie Hiszpania będzie musiała w jakimś stopniu ulec dyktatowi Maroka, ponieważ stawką jest utrzymanie jej posiadłości w północnej Afryce. Madryt nie może pozwolić sobie na utratę tych terytoriów, a Rabat będzie wykorzystywał tę presję, dopóki zdoła.
Problem powróci
A co z 15 sierpnia? – Nie spodziewam się natychmiastowego eskalowania konfliktu w najbliższych dniach, ale problem powróci. Maroko sięgnie po ten instrument, gdy znów będzie chciało coś ugrać – odpowiada Wilczyński.
Po czym dodaje: – I nie dotyczy to wyłącznie tego rejonu – analogiczne mechanizmy obserwujemy w relacjach Tunezji i Libii z Włochami, Turcji z Grecją czy Białorusi z Polską. Każde z tych państw będzie wykorzystywać ten sam fundamentalny błąd Unii Europejskiej, jakim jest polityka eksternalizacji zarządzania migracjami.

