Groźny pożar w okolicach chorwackiej miejscowości Omiš zmusił mieszkańców i turystów do ewakuacji. – Zostawiliśmy samochód przy hotelu i uciekliśmy pieszo – relacjonuje w rozmowie z Zero.pl Polak wypoczywający tam z rodziną. W sąsiedniej Nemirze część osób szukała schronienia w morzu, skąd zabierały ich łodzie.

- Groźny pożar w Chorwacji w rejonie Omiša – ogień objął okolice Lokva Rogoznica, Marušići i Mimice; obecnie trwa dogaszanie.
- Ewakuacja mieszkańców i turystów – ludzi kierowano m.in. do hali sportowej w Omišu, część osób ewakuowano również drogą morską.
- Silny wiatr utrudniał akcję – pożar zniszczył część zabudowań, samochody i infrastrukturę energetyczną, powodując przerwy w dostawie prądu.
- Zero.pl rozmawiało z jednym z ewakuowanych Polaków.
Dla wypoczywających w południowo-zachodniej Chorwacji noc z czwartku na piątek była niezwykle stresująca.
Wszystko to przez groźny pożar w miejscowości Lokva Rogoznica w okolicach Omiša. Obecnie trwa jego dogaszanie.
„Ogień rozprzestrzenia się w kierunku Marušići i Mimice. Miejscowe służby ewakuują mieszkańców i turystów, kierując ich do hali sportowej Ribnjak w Omišu. Policja zamknęła dla ruchu Jadranską Magistralę (DC8) na odcinku od Stanići od strony Splitu do Medići od strony Makarskiej” – czytamy w nocnym komunikacie Ambasady RP w Zagrzebiu.
Zaapelowano o bezwzględne stosowanie się do zaleceń miejscowych władz.
Według publicznego nadawcy HRT ogień pojawił się po godzinie 20:00 w rejonie Lokva Rogoznica. Z pożarem walczyli wszyscy dostępni strażacy. Sytuację dodatkowo pogarszał silny wiatr, który komplikował akcję ratowniczą.

Omiš w nocy. (fot. archiwum prywatne/Jany)
W okolicy doszło do przerw w dostawie prądu. Ogień zniszczył też część zabudowań.
Pożary w Chorwacji. Polak: Wszędzie czuć zapach spalenizny
Ewakuację prowadzono drogą lądową, a także – według relacji świadków – morską.
Zero.pl rozmawiało z Polakiem, który odpoczywał z rodziną w Chorwacji.
– Zostawiliśmy samochód przy hotelu i uciekliśmy pieszo. W mieście, w hali sportowej, zorganizowano pomoc – łóżka polowe, materace, wodę, posiłki. Wszystko działało bardzo sprawnie – relacjonuje Jany.

Hala w miejscowości Omiš, do której ewakuowano turystów i mieszkańców. (fot. archiwum prywatne/Jany)
Jak dodaje, wcześniej nie było żadnego alertu.
– Nasz hotel ocalał. Omiš otwarto dla ruchu o 8:00. Nie ma prądu i wszędzie czuć zapach spalenizny.

Skutki pożaru w miejscowości Omiš. (fot. archiwum prywatne/Jany)
Obecnie rodzina wróciła już do hotelu. – Właściciele przekazali nam, że wszyscy uciekli. Obecnie czekamy na elektryczność i zobaczymy, jak dalej się to potoczy. Jest dość spokojnie, choć wokół krajobraz ponury – dużo spalonych samochodów i słupów energetycznych.

Spalone samochody. (fot. archiwum prywatne/Jany)
Jany podkreśla, że w sąsiedniej Nemirze „ludzie uciekali do morza”. – Stamtąd zabierały ich łodzie, też sprawnie i pomocnie. Wielkie dzięki dla ratowników – zaznacza nasz rozmówca.