Ponad jedna trzecia dorosłych Polaków nie leczy zębów, ponieważ ich na to nie stać – wynika z badania UCE Research, którego wyniki poznał portal Zero.pl. Pokazują one, że „stomatologia jest dla dużej części społeczeństwa dobrem luksusowym”. Ale to pozorna oszczędność – nieleczone choroby jamy ustnej ostatecznie powodują większe obciążenia i dla pacjentów, i dla systemu ochrony zdrowia.

- Brak pieniędzy na leczenie zębów jest głównym powodem, dla którego więcej niż co trzeci Polak omija gabinet dentystyczny szerokim łukiem. Najczęściej z wizyt u dentysty rezygnują tzw. młodzi dorośli oraz najstarsi obywatele.
- Wydatki na zaawansowane leczenie stomatologiczne są tak duże, że dla wielu gospodarstw domowych są barierą nie do przejścia. Tymczasem usługi dentystyczne w Polsce to głównie rynek prywatny.
- Tym samym Polacy zaciągają jednak coraz większy dług zdrowotny. Nieleczone dolegliwości prowadzą do poważnych powikłań, związanych nie tylko z jamą ustną.
Ponad jedna trzecia dorosłych Polaków (dokładnie 36,9 proc.) rezygnuje z wizyty u dentysty, ponieważ nie dysponuje odpowiednim budżetem. Rezygnacja z leczenia stomatologicznego dotyczy przede wszystkim ludzi młodych (18–34 lata) oraz seniorów (powyżej 65. roku życia) – to wnioski z badania platformy UCE Research przeprowadzonego na ogólnopolskiej próbie 1007 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.
Polacy o ochronie zdrowia: Mamy kryzys. Ekspertka: Koszty ponoszą pacjenci
Do płacenia za dentystę skłania dopiero ból
Najczęściej Polacy rezygnują z implantów (takie usługi pomija 43,6 proc. osób „odpuszczających” sobie opiekę stomatologiczna), leczenia ortodontycznego (39,4 proc.) i protetycznego (38,9 proc.).
Dr Piotr Przybylski z kliniki Implant Medical, konsultant merytoryczny badania, zaznacza, że pacjenci rezygnują z tych form leczenia głównie przez wysokie ceny pojedynczych usług i brak mechanizmów finansowania ich przez państwo. Procedury implantologiczne czy protetyczne, a także leczenie u ortodonty, wiążą się z wydatkami rzędu kilkunastu tysięcy złotych. – Dodatkowo leczenie to często nie jest jednorazowe, lecz rozłożone w czasie – zwraca uwagę lekarz.
Najrzadziej rezygnujemy z leczenia kanałowego (11,2 proc.) i klasycznego „łatania” ubytków powstałych na skutek próchnicy (21,2 proc.). – Są to procedury o niższym koszcie jednostkowym, często możliwe do sfinansowania jednorazowo bez konieczności długoterminowego planowania finansowego – mówi dr Przybylski. – Dodatkowo w niektórych przypadkach mogą być one częściowo refundowane.
Jak dodaje, nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że leczenie próchnicy często jest wymuszane dolegliwościami bólowymi. W sytuacji, kiedy ból zęba utrudnia codzienne funkcjonowanie, pacjenci nie kalkulują. – W sensie ekonomicznym są to wydatki nieelastyczne. To znaczy, że pacjent podejmuje decyzję o leczeniu niezależnie od sytuacji finansowej – zauważa lekarz.
Oszczędność młodych, ubóstwo zdrowotne seniorów
Zdaniem eksperta, w przypadku „młodych dorosłych” (18-34 lat) kluczowe znaczenie dla rezygnacji z opieki stomatologicznej wydaje się mieć niestabilność dochodów, wysokie koszty życia i ograniczony dostęp tej grupy wiekowej do oszczędności. Wszystko to sprawia, że wydatki na dentystę „przegrywają” z wydatkami na inne podstawowe potrzeby.
U osób starszych jak na dłoni widać zaś problem „ubóstwa zdrowotnego”. Według dr. Przybylskiego, dysponują one „zazwyczaj stałym, ale ograniczonym dochodem, który nie pozwala na pokrycie kosztów zaawansowanego leczenia, zwłaszcza protetycznego czy implantologicznego”.
Dług za nieleczone zęby narasta
Jednocześnie autorzy badania ostrzegają: odkładanie dentysty na później to pozorna oszczędność. Choroby jamy ustnej nie znikają, a ich rozwój sprawia, że ostateczny rachunek za leczenie będzie wielokrotnie wyższy. W efekcie pacjent wpada w pułapkę kosztów, z której trudno wyjść. Dr Przybylski podkreśla też, że nieleczone stany zapalne w jamie ustnej mogą prowadzić do chorób serca czy nerek. To generuje już poważne koszty dodatkowe dla państwowego systemu zdrowia w obszarze kardiologii czy nefrologii – nie mówiąc o koszcie zdrowotnym dla pacjentów.
Eksperci z UCE Research wskazują, że polska stomatologia to w głównej mierze rynek prywatny. Generuje to koszty dla pacjentów, a samą branżę mocno eksponuje na skutki pogorszenia się kondycji finansowej obywateli.
Tymczasem publiczny system ochrony zdrowia jest coraz bardziej niewydolny, jeśli chodzi o zapewnianie Polakom dostępu do usług dentystycznych. Pod koniec marca głośnym echem odbiły się zapowiedziane przez NFZ zmiany w pakietach stomatologicznych „na fundusz”.
Według lekarzy, ograniczą one dostęp pacjentów do bezpłatnej higienizacji – usuwanie złogów miękkich (takich jak osad czy płytka nazębna) ma przestać być świadczeniem gwarantowanym, a pakiety „na fundusz” mają obejmować jedynie usuwanie złogów twardych (kamień nazębny).
Lista hańby publicznego systemu ochrony zdrowia. 10 krytycznych obszarów
NFZ bronił się, że chodzi o wyeliminowanie nieprawidłowości w rozliczaniu świadczeń (twierdząc, że płaci dwukrotnie za te same usługi), stomatolodzy ripostowali zaś, że każda próba zmniejszania zakresu świadczeń zniechęca dentystów coraz bardziej do pracy na rzecz publicznego systemu.