Iga Świątek przegrała w półfinale turnieju WTA 1000 w Cincinnati z Jessicą Pegulą po zaciętym, trzysetowym meczu. Mimo dobrej dyspozycji i wygranej drugiej partii, Polka nie obroniła tytułu sprzed roku i odpadła z rywalizacji o finał.

- Świątek przegrała z Pegulą 5:7, 6:4, 4:6 w emocjonującym półfinale, mimo korzystniejszej sytuacji wyjściowej – w poprzedniej rundzie Polka zagrała zaledwie 28 minut z powodu skreczowania Rybakiny.
- Decydujący okazał się trzeci set, w którym Amerykanka przełamała rywalkę w kluczowym momencie po podwójnym błędzie serwisowym Świątek, a następnie pewnie zamknęła spotkanie.
- W finale Pegula zmierzy się z Coco Gauff lub Sarą Bejlek – Amerykanka jest zdecydowaną faworytką, ale Czeszka gra turniej życia, eliminując po drodze m.in. Sabalenkę i Keys.
Iga Świątek przystępowała do sobotniego półfinału w Cincinnati w teoretycznie komfortowej sytuacji. Poprzednią rundę zakończyła po zaledwie 28 minutach gry, gdy Jelena Rybakina wycofała się z meczu przy stanie 1:4. Jessica Pegula miała za sobą znacznie cięższą drogę – dwa trzysetowe pojedynki, które łącznie zajęły jej ponad cztery godziny na korcie.
Nerwowy początek i walka o pierwszego seta
Opóźniony przez deszcz mecz od pierwszych gemów przebiegał pod znakiem wzajemnych przełamań – żadna z zawodniczek nie potrafiła utrzymać własnego podania aż do szóstego gema. Później obie tenisistki zmagały się nie tylko ze sobą, ale i z silnym, uciążliwym wiatrem, co potęgowało nerwowość na korcie.
O losach pierwszej partii zadecydował jedenasty gem, w którym Pegula, mimo niekorzystnego stanu, zdołała przełamać rywalkę i objęła prowadzenie. Chwilę później, korzystając z pomyłki Świątek przy siatce, zamknęła seta po zaciętej, 66-minutowej walce.
Polka odrabia straty w drugiej partii
Druga odsłona meczu ponownie zaczęła się nerwowo – obie zawodniczki broniły break pointów już w pierwszych gemach. Świątek konsekwentnie budowała jednak przewagę, mimo że Amerykanka odpowiadała natychmiastowymi kontrami po każdym przełamaniu.
Ostatecznie to Polka okazała się skuteczniejsza w kluczowych momentach. Wygrała seta 6:4, zmuszając rywalkę do rozstrzygnięcia w trzeciej partii i podtrzymując nadzieje na awans do finału.
Emocje w decydującym secie
Trzeci set od początku przypominał huśtawkę nastrojów. Świątek wyszła na prowadzenie po wczesnym przełamaniu, ale rozpędzona Pegula szybko odrobiła straty, a nawet miała szansę na objęcie prowadzenia. Polka broniła się skutecznie, wracając na minimalny plus.
W kluczowym momencie meczu Amerykanka jednak przyspieszyła. Po pewnym utrzymaniu własnego podania mocno naciskała przy serwisie rywalki – Świątek obroniła trzy piłki, lecz przy czwartej okazji popełniła podwójny błąd, tracąc serwis w najgorszym możliwym momencie. Pegula już nie oddała inicjatywy i wygrała przy pierwszej piłce meczowej.
Rywalka w finale jeszcze nieznana
W finale Amerykanka zmierzy się z Coco Gauff lub rewelacyjną w tym turnieju Sarą Bejlek, która wyeliminowała już m.in. Barborę Krejcikovą, Arynę Sabalenkę i Madison Keys. Początek finału zaplanowano na około 3:30 czasu polskiego.