Reklama
REKLAMA
Reklama

Sześć ofiar śmiertelnych, ranni policjanci i żałoba narodowa. Co wiemy o zamachu w Krakowie?

działania śledczych
Zamach w Krakowie. (fot. Art Service / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sześć osób zginęło, a 16 zostało rannych w strzelaninie na Rynku Głównym w Krakowie. Zamaskowany 24-latek poruszał się samochodem i strzelał do przechodniów. Pościg zakończył się po około 20 minutach, a dwóch policjantów zostało rannych. Jeden z nich, Jakub Kulik, walczy o życie. W całym kraju rozpoczęła się dwudniowa żałoba narodowa.

  • Atak rozpoczął się około godz. 15. Napastnik strzelał z samochodu do ludzi na ul. Sławkowskiej, a następnie odjechał przez Rynek w stronę ul. Grodzkiej. Zatrzymano go około godz. 15.20 w rejonie ul. Dietla.
  • Policjant Jakub Kulik jest w stanie ciężkim. 6. Brygada Powietrznodesantowa apeluje o oddawanie krwi grupy AB Rh+. Do pomocy włączył się także Krzysztof Stanowski. W zbiórce pojawiła się wpłata w wysokości 100 tys. zł.
  • Od północy w niedzielę obowiązuje żałoba narodowa. Potrwa do poniedziałku. Były prezydent Bronisław Komorowski nazwał atak wydarzeniem bez precedensu w Polsce.

Tragiczne wydarzenia w centrum Krakowa rozpoczęły się w sobotę około godz. 15. Jak przekazała małopolska policja, zamaskowany 24-latek poruszał się samochodem. Nadjechał od ul. Szczepańskiej, zatrzymał się na rogu Rynku Głównego i zaczął strzelać w kierunku osób idących ul. Sławkowską.

Strzelanina w Krakowie. Kanał Zero dotarł na osiedle sprawcy zamachu

Przebieg ataku zamachowca

Strzelanina trwała niecałą minutę. Następnie napastnik odjechał przez Rynek w stronę Bazyliki Mariackiej. Kolejna osoba została postrzelona przed sklepem przy Rynku Głównym 5, na rogu ul. Siennej.

REKLAMA
Reklama

Samochód skręcił w ul. Grodzką. Za nim ruszył radiowóz. Pościg prowadził przez pl. Wszystkich Świętych i pl. Marii Magdaleny w kierunku Wawelu. Około godz. 15.20, w rejonie skrzyżowania ul. Stradomskiej z ul. Dietla, kierowca po uderzeniu w inny pojazd wysiadł z auta. Doszło do wymiany ognia z funkcjonariuszami.

W jej wyniku najpierw na ziemię upadają policjanci, potem jeden ze zranionych funkcjonariuszy trafia zamachowca, który się do niego zbliża. Strzał powala napastnika na ziemię. Wtedy z ziemi podnosi się drugi policjant, który jest ranny m.in w prawą rękę. Kilkukrotnie z bliska strzela do leżącego lewą ręką. Następnie zakłada na prawą rękę stazę taktyczną by zatamować krwotok.

Policjanci w szpitalu, zamachowiec walczy o życie

Obaj funkcjonariusze przeszli operacje. Ich stan jest stabilny. Taką informację przekazał krótko po północy rzecznik małopolskiego urzędu wojewódzkiego. Poinformował również, że napastnik przeszedł wiele operacji i znajduje się w „stabilnym, ale bardzo krytycznym stanie”.

Wśród rannych funkcjonariuszy jest starszy posterunkowy Jakub Kulik, były żołnierz 6. Brygady Powietrznodesantowej im. gen. Stanisława Sosabowskiego. Niedawno zakończył służbę wojskową i wstąpił do policji. Podczas sobotniej strzelaniny został ciężko ranny w wymianie ognia z napastnikiem.

REKLAMA
Reklama

Strzelanina w Krakowie. Relacja świadka. „Zatrzymałby się i wszystkich zastrzelił”

Brygada zaapelowała o oddawanie krwi dla funkcjonariusza. Potrzebna jest krew grupy AB Rh+. Przy jej oddawaniu należy wyraźnie zaznaczyć, że jest przeznaczona dla Jakuba Kulika.
O pomoc zwrócił się również minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Przekazał, że policjant ma niesprawne jedno płuco i walczy w szpitalu o życie. Żurek podkreślił, że bez interwencji funkcjonariuszy liczba ofiar mogłaby być znacznie większa. Według jego relacji policjanci stanęli naprzeciw napastnika strzelającego z broni automatycznej. Jeden z nich miał zostać postrzelony trzy razy.

O rannych funkcjonariuszach napisał także premier Donald Tusk. Wskazał, że starsi posterunkowi Jakub Kulik i Artur Morański uratowali prawdopodobnie wiele ludzkich istnień, nie zważając na ryzyko. Dodał, że obaj są pod opieką lekarzy, a ich stan jest poważny.

Do apeli o pomoc dołączył Krzysztof Stanowski, który zapowiedział zbiórkę na krew dla rannego policjanta. Pojawiła się wpłata w wysokości 100 tys. zł. „Co się przed chwilą wydarzyło? Niesamowita wpłata” – napisał Stanowski.

W internecie pojawiają się również zbiórki pieniędzy na wsparcie poszkodowanych funkcjonariuszy.

REKLAMA
Reklama

Bilans sobotniej strzelaniny to sześć ofiar śmiertelnych i 16 rannych, w tym napastnik. W ścisłym centrum Krakowa pojawiły się liczne siły policji, wspierane przez straż pożarną i straż miejską. Wśród poszkodowanych są obcokrajowcy. Agencja Reutera, powołując się na MSWiA, podała, że pięciu rannych cudzoziemców pochodzi z Austrii, Niemiec, Portugalii, Rosji i Wielkiej Brytanii.

Trzy ciała w domu zamachowca

Podczas działań służb w domu 24-letniego sprawcy w Ostrowcu Świętokrzyskim znaleziono ciała trzech osób – dwóch kobiet i mężczyzny. Informację przekazał premier Donald Tusk podczas odprawy służb. Jak zaznaczył, wiele wskazuje na to, że ofiary są najbliższymi członkami rodziny napastnika.

Według informacji przekazanych przez rzecznika Komendanta Głównego Policji Andrzeja Fijołka, mogą to być rodzice i siostra 24-latka. Ciała zlokalizowano przy użyciu policyjnego drona. W budynku prowadzono działania kontrterrorystów, a mieszkańców ewakuowano. Okoliczności śmierci trzech osób mają zostać wyjaśnione przez śledczych.

Żałoba narodowa po tragedii w Krakowie

Od północy w niedzielę w całym kraju obowiązuje dwudniowa żałoba narodowa. Rozporządzenie prezydenta Karola Nawrockiego zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw w sobotę późnym wieczorem. Żałoba potrwa do poniedziałku.

W tym czasie flagi państwowe są opuszczone do połowy masztu. Instytucje i serwisy internetowe umieszczają symbole żałoby, a stacje radiowe i telewizyjne zmieniają ramówki. Odwoływane są także wydarzenia rozrywkowe.

REKLAMA
Reklama

Prezydent może ogłosić żałobę narodową w drodze rozporządzenia. Podstawą prawną jest ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych. Rozporządzenie wymaga kontrasygnaty premiera i publikacji w Dzienniku Ustaw.

Komorowski: Coś się zmienia w niedobrą stronę

O wydarzeniach w Krakowie mówił w programie „Prezydenci i Premierzy” w Polsat News były prezydent Bronisław Komorowski. Zwrócił uwagę na użycie broni automatycznej i skalę tragedii.

– Pierwszy raz w Polsce doszło do ataku z użyciem broni automatycznej, długiej i z takimi dramatycznymi konsekwencjami. Coś się więc zmienia w Polsce. Coś się zmienia w niedobrą stronę – powiedział Komorowski. Określił strzelaninę na Rynku Głównym jako „wydarzenie bez precedensu, jeśli chodzi o Polskę”.

Ulice w ścisłym centrum Krakowa były pilnowane przez liczne siły policji, wspierane przez straż pożarną i strażników miejskich.

 

REKLAMA
Reklama