Reklama
Reklama
Reklama

„Donald Tusk jest dyktatorem”. Stanowski o TK i szarpaninie z prezydentem

stano-inba-mini-2
Trybunał Konstytucyjny w ogniu. Krzysztof Stanowski: Donald Tusk jest dyktatorem (fot. Kanał Zero)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Od piątku trwa chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego. Przed gmachem trwają protesty, a prezydent Karol Nawrocki zwołuje pilne spotkania z liderami sił parlamentarnych. – Donald Tusk jest dyktatorem – komentuje Krzysztof Stanowski.

  • Przed gmachem Trybunału Konstytucyjnego trwają demonstracje, a prezydent Karol Nawrocki zwołuje pilne spotkania z liderami ugrupowań parlamentarnych. Krzysztof Stanowski obawia się, że wydarzenia te mogą oznaczać koniec polskiej demokracji.
  • Stanowski nazwał premiera Donalda Tuska dyktatorem, wskazując, że o władzy decyduje kontrola nad policją i sądami. Dziennikarz wyraził także obawę, czy w Polsce dojdzie w przyszłości do w pełni demokratycznych wyborów.
  • Szef Kanału Zero ostro skrytykował sytuację, w której doszło do szarpaniny z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego. Ocenił zachowanie Służby Ochrony Państwa oraz polityków koalicji rządzącej jako skandaliczne i kompromitujące państwo.
  • Zdaniem Stanowskiego przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej grają o najwyższą stawkę, a oddanie władzy może grozić im karą więzienia. Oznacza to – według publicysty – ryzyko „odsiadki” nawet przez 15 lat w przypadku utraty rządów.

Śledź naszą relację live z wydarzeń w Trybunale Konstytucyjnym. 

– Jest bardzo możliwe, że demokracja w Polsce się skończyła. Nie dlatego, że doszło do przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał jest to symbol, ważny symbol. Jest to przekroczenie kolejnej granicy. Ale nie to mam na myśli. Jest jeszcze gorzej – mówi Krzysztof Stanowski w komentarzu na Kanale Zero.

Jak stwierdza dziennikarz, „demokracja być może się skończyła, ponieważ jedna ze stron poszła tak bardzo po bandzie, że pokojowe oddanie władzy byłoby dla niej po prostu zgłoszeniem się do zakładu karnego i to z prośbą o bardzo długą odsiadkę”. – A nikt z własnej woli nie zgłasza się do zakładu karnego, żeby dać się zamknąć na bardzo długie lata. Musimy to sobie uświadomić wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami – tłumaczy.

Reklama
Reklama

– Proste ćwiczenie intelektualne. Do czego zdolny jest człowiek w sytuacji ekstremalnego zagrożenia? Bo po piątkowych wydarzeniach jest już jasne. Politycy Koalicji Obywatelskiej albo wygrają wybory, czego absolutnie nie można wykluczyć, albo będą siedzieć – wskazuje. I dodaje: – Nie wszyscy, rzecz jasna, ale wielu.

Stanowski o działaniach Koalicji Obywatelskiej: Grają o życie

Zdaniem Stanowskiego główne pytanie brzmi, czy aktualna władza zaryzykuje przegraną w wyborach. – Nie wiem, jakich sztuczek mogą użyć, by do takich wyborów nie doszło lub by były odpowiednio po ich myśli poprowadzone, ale wiem, że człowiek zdesperowany jest po prostu człowiekiem niebezpiecznym i jednocześnie pomysłowym. Jeśli sondaże nie będą po ich myśli, oni będą krańcowo zdesperowani – ocenia.

Reklama
Reklama

– Oni grają o życie, dosłownie o życie. To już nie jest walka o idee polityczne. To nie jest walka o inną wizję Polski. Nie taka będzie stawka tych wyborów. Po raz pierwszy to nie konkurs na to, kto obsadzi spółki Skarbu Państwa i dopcha się do koryta. Tym razem to jest dosłownie walka o życie. O to, czy z synem porozmawiasz jutro, czy za 15 lat. Wóz albo przewóz. Rządowy, luksusowy „wóz albo przewóz” do więzienia – stwierdza Stanowski.

– Nie było takiej sytuacji nigdy wcześniej. I po raz pierwszy, odkąd nabyłem prawo obywatelskie, mam wrażenie, że do prawdziwych wyborów może nie dojść. Po raz pierwszy w życiu boję się, czy aby na pewno demokracja, do jakiej się przyzwyczaiłem, dalej będzie obowiązywać – dodaje.

Jak wskazuje, wcześniej straszono, że Jarosław Kaczyński jest dyktatorem, a Prawo i Sprawiedliwość nie odda władzy. – Jak się okazało, były to tylko bzdury, potrzebne, by manipulować ludźmi. Komu innemu bliżej dziś do dyktatora i kto inny uzbraja policję w karabiny maszynowe? Pewnie już widzieliście to pismo z ostatnich dni. Patrzę na to i pierwszy raz w życiu jestem przerażony – mówi.

– Trzeba zakładać najgorsze w przypadku ludzi przyciśniętych do muru. Politycy PiS mieli tego przedsmak, bo kilku z nich zostało mocno przeciągniętych przez wymiar sprawiedliwości. Może niewystarczająco, ale jednak mocno. Kilku do teraz ucieka po całym świecie. Ale aktualnie kaliber zarzutów jest większy. Potencjalne wyroki dłuższe. I skoro koalicja tę grę w zamykanie rozpoczęła, to trudno sobie wyobrazić, że następcy nie będą chcieli jej kontynuować. Będą się mścić. I koalicja to wie – ocenia.

Reklama
Reklama

Według Stanowskiego „jeśli Koalicja Obywatelska już teraz idzie na rympał, to trudno sobie wyobrazić, że potencjalni następcy zdejmą nogę z gazu”. – Jeśli na dwa miesiące przed wyborami będzie jasne, że koalicja nie utrzyma władzy, to co się wydarzy? – pyta. – Ja nie wiem co, ale coraz częściej bardzo poważnie biorę pod uwagę, że coś bardzo, bardzo niedemokratycznego – wskazuje.

– Codziennie mamy tę demokrację walczącą, czy też, jak wczoraj usłyszałem, stan wyższej konieczności konstytucyjnej, więc może będzie też wyborcza siła wyższa. A że oznaczać to będzie podpalenie Polski? Płonąca Polska wciąż jest lepsza niż więzienie. Nie ma takiej ceny, jakiej nie zapłacą politycy, byle tylko nie iść siedzieć. A to jest dylemat, przed którym muszą stanąć we własnej głowie, we własnych myślach – stwierdza dziennikarz.

Stanowski o szarpaninie z udziałem prezydenta. „To był wstyd dla kraju”

– Granic zresztą już dawno nie ma. Wczoraj poszarpano prezydenta mojego kraju. Jakimś cudem pozwolił na to SOP. Jakimś cudem osoby, które szarpały się z prezydentem mojego kraju, skończyły całe i zdrowe, no i bez zarzutów. A kilku kretynów o znanych nazwiskach, rządowych kretynów, koalicyjnych kretynów, wrzucało te filmiki, jako dowód na rzekomą agresję prezydenta – mówi Stanowski.

– Z drogi, jak prezydent idzie z drogi. To był wstyd dla kraju, żeby prezydent musiał omijać policję, przeciskając się wzdłuż jakiegoś ogrodzenia, parkanu. Potem kolejny wstyd, że ktoś go szarpie. A jeszcze kolejny, że rządzą nami totalni kretyni, którzy wrzucają te filmy i sądzą, że kompromitują prezydenta, a nie samych siebie. Rządzą nami kretyni, którzy nie rozumieją, co widzą i co wrzucają dalej. Podniesienie ręki na prezydenta mojego kraju to powinna być ręka wykręcona albo i złamana – ocenia.

Reklama
Reklama

Jak zaznacza dziennikarz, „nie nawołuje do przemocy”, a „do braku przemocy wobec prezydenta, wobec głowy państwa”. – To jest ważne rozróżnienie. I płeć nie ma znaczenia, kto go szarpie – dodaje.

– Nie wiem, czy to już zamach stanu, czy to nie jest zamach stanu. Niech rozstrzygają to prawnicy. Ale mamy sytuację, w której zwycięża ten, kto ma policję i sądy. A to jest właśnie dyktatura. Donald Tusk stał się tym, z czym walczył. Jest tym, przed kim ostrzegał. Jest dyktatorem. Ładnym, uśmiechniętym, europejskim dyktatorem. Zna ludzi tu i tam, zapraszają go tu i tam. On zapraszał, nie jego. Ale co do faktów, to jest dyktatura – ocenia Stanowski.

I pyta: – Stąd moja obawa, czy będziemy mieli prawdziwe wybory. Czy dyktator może ustąpić? Bo czym innym jest wieczne wycieranie sobie gęb przez polityków takimi hasłami jak prawo i demokracja? A czym innym fakty?

Reklama
Reklama