Reklama
Reklama
Reklama

Kotula zawiadamia prokuraturę. Chodzi o możliwy wyciek danych do fundacji Kai Godek

Kotula składa zawiadomienie do prokuratury. Chodzi o dane pacjentki ze szpitala
Kotula składa zawiadomienie do prokuratury. Chodzi o dane pacjentki ze szpitala (fot. Paweł Supernak / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Katarzyna Kotula złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie podejrzenia wycieku wrażliwych danych pacjentki ze szpitala we Wrocławiu do Fundacji Życie i Rodzina Kai Godek. Kobiecie, według doniesień medialnych, odmówiono wykonania legalnej aborcji.

  • Kotula chce, by prokuratura sprawdziła, czy Fundacja Życie i Rodzina weszła w posiadanie wrażliwych danych pacjentki.
  • Pełnomocniczka rządu ds. równości zapowiedziała, że zwróci się także do Rzecznika Praw Pacjenta oraz prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
  • W połowie października fundacja poinformowała o hospitalizacji kobiety i jej staraniach o przerwanie ciąży. Do szpitala przyjechała policja, by sprawdzić, czy nie przeprowadzono nielegalnego zabiegu.

PKW domaga się zmian w ordynacji wyborczej. Sejm ma czas do maja

Pełnomocniczka rządu ds. równości Katarzyna Kotula poinformowała w środę w Sejmie o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w sprawie podejrzenia wycieku wrażliwych danych pacjentki ze szpitala we Wrocławiu do Fundacji Życie i Rodzina, kierowanej przez Kaję Godek. Chodzi o kobietę, której – jak wynika z doniesień medialnych – odmówiono wykonania legalnej aborcji.

– Od kilku dni organizacje kobiece donoszą o skandalicznej sytuacji, która miała miejsce we wrocławskim szpitalu. Pacjentce nie tylko odmówiono prawa do legalnego przerwania ciąży, ale jej dane wrażliwe z tego szpitala wyciekły – powiedziała Kotula.

Reklama
Reklama

Kotula chce zabezpieczenia nośników fundacji

Pełnomocniczka rządu wskazała, że istnieje – w jej ocenie – prawdopodobieństwo, że fundacja Kai Godek dysponuje wrażliwymi danymi pacjentki. Dlatego chce, by prokuratura zbadała sprawę i zabezpieczyła materiały mogące pomóc w ustaleniu, w jaki sposób informacje opuściły placówkę.

– W związku z tym składam zawiadomienie do prokuratury, dotyczące tej fundacji. Chcę, żeby prokuratura zabezpieczyła wszystkie nośniki, komputery, telefony, maile, media społecznościowe, na których fundacja udostępniała informacje, że taki zabieg w szpitalu jest planowany – zapowiedziała.

Posłanka oczekuje, że analiza zabezpieczonych materiałów pozwoli ustalić, skąd fundacja mogła pozyskać informacje o pacjentce. Chce również wyjaśnienia, czy w przekazanie danych były zaangażowane osoby pracujące w szpitalu.

Reklama
Reklama

Pełnomocniczka rządu zapowiedziała, że zwróci się w tej sprawie także do Rzecznika Praw Pacjenta oraz prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Oczekuje ponadto, że policja przedstawi dokumentację dotyczącą interwencji przeprowadzonej w placówce.

Kotula o działalności fundacji Kai Godek

Podczas wystąpienia w Sejmie Kotula ostro skrytykowała działalność Fundacji Życie i Rodzina. Wskazała na protesty organizowane przed szpitalami i działania wymierzone w aborcję.

– Działalność fundacji Kai Godek nosi w mojej ocenie znamiona terroryzmu. Wystawanie pod szpitalami, protesty, cała działalność fundacji doprowadziła dziś do tego, że w polskich szpitalach odmawia się dokonywania legalnych aborcji – oceniła.

Podbój Bałtyku bez pensji. Bunt na promach Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. „Jest tragicznie”

Podkreśliła również, że celem działań rządu powinno być zapewnienie kobietom poczucia bezpieczeństwa w placówkach medycznych.

– Chcemy, żeby polskie kobiety czuły się w polskich szpitalach bezpieczne – zaznaczyła.

Sprawa pacjentki ze szpitala we Wrocławiu

Jak informowały  media, w tym OKO.press, w Szpitalu Specjalistycznym im. A. Falkiewicza we Wrocławiu odmówiono pacjentce wykonania legalnej aborcji. Według tych doniesień wrażliwe informacje dotyczące jej stanu zdrowia, którymi dysponowała placówka, miały trafić do Fundacji Życie i Rodzina.

Reklama
Reklama

W połowie października fundacja poinformowała o hospitalizacji kobiety i o tym, że ubiegała się ona o przerwanie ciąży. Organizacja zawiadomiła również prokuraturę. Do szpitala przyjechała policja, aby sprawdzić, czy nie doszło tam do nielegalnego zabiegu.

Sprawa dotyczy zatem zarówno okoliczności odmowy przeprowadzenia aborcji, jak i podejrzenia ujawnienia danych pacjentki. Zawiadomienie złożone przez Kotulę ma doprowadzić do wyjaśnienia, czy doszło do nieuprawnionego przekazania informacji i kto mógł za to odpowiadać. Same podejrzenia dotyczące pozyskania danych przez fundację wymagają jednak weryfikacji przez właściwe organy.

Może zainteresuje Cię także:

Reklama
Reklama