Reklama
Reklama
Reklama

Czy wniosek o Trybunał Stanu dla szefa NBP wstrząśnie rynkami? „To jest odlot”

TYLKO NA
Ekonomista dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski ocenia, że wniosek ws. Trybunału Stanu dla szefa NBP nie będzie brany pod uwagę przez międzynarodowych inwestorów
Ekonomista dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski ocenia, że wniosek ws. Trybunału Stanu dla szefa NBP nie będzie brany pod uwagę przez międzynarodowych inwestorów (fot. Rafał Guz, Albert Zawada / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła wstępny wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Jak zareagują na to międzynarodowi inwestorzy? Czy mogą uznać turbulencje wokół NBP za okoliczności podważające wiarygodność Polski? Ekonomista, dr Jan Oleszczuk–Zygmuntowski, uważa, że rynki się tym nie przejmą. – To jest polityczna historia szyta grubymi nićmi – mówi Zero.pl.

  • Jest wstępny wniosek o pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej. O tym, czy prezes NBP stanie przed Trybunałem Stanu, zdecyduje Sejm w głosowaniu.
  • Czy zagraniczni inwestorzy mogą odebrać zamieszanie wokół NBP jako zamach na niezależność banku centralnego i zacząć sprzedawać złotego lub obligacje?
  • Zdaniem dr. Jana Oleszczuka-Zygmuntowskiego, współprzewodniczącego Polskiej Sieci Ekonomii, rynki wiedzą swoje. – Na temat tego wniosku mogę powiedzieć tyle, że to jest odlot – mówi nam ekonomista.

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła sprawozdanie ze swoich prac i wnioskuje o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Grupa członków komisji złożyła wniosek w przeciwnym brzmieniu, o czym poinformowała posłanka Iwona Arent z PiS. Nie zmienia to jednak faktu, że Sejm będzie nad wnioskiem głosował, bo tak zdecydowała większość. Sprawozdanie trafi do wszystkich parlamentarzystów, którzy będą mieli 21 dni na zapoznanie się z jego treścią.

Adam Glapiński bliżej Trybunału Stanu – co na to rynki?

Podczas briefingu prasowego w czwartek 8 października Adam Glapiński ostrzegał, że „całe to postępowanie nie ma żadnych podstaw i może mieć bardzo istotny negatywny wpływ w relacjach z zagranicą”. Prezes NBP miał na myśli to, że międzynarodowi inwestorzy mogą postrzegać polską gospodarkę przez pryzmat niestabilności wokół banku centralnego, a to z kolei może zniechęcić ich do trzymania w portfelach złotego czy obligacji.

Czytaj więcej: Trybunał Stanu dla Adama Glapińskiego. Klamka zapadła

Reklama
Reklama

W piątek po godz. 16 na rynku forex nie było jednak widać żadnej panicznej ucieczki od złotego, który osłabiał się w stosunku do euro jedynie o ok. 0,2 proc., a w stosunku do dolara o niecałe 0,4 proc. Rentowności obligacji 10-letnich wręcz lekko spadły (spadek rentowności to dobry znak, wskazujący na wzrost ceny rynkowej). 

– Międzynarodowi inwestorzy zupełnie nie będą brali pod uwagę zarzutów wysuwanych wobec prezesa NBP we wniosku – uważa dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski, ekonomista, współprzewodniczący Polskiej Sieci Ekonomii.

– Nie wpłynie to ani na postrzeganie polskiego banku centralnego, ani też nie będzie skutkować wzrostem rentowności polskich obligacji – ocenia w rozmowie z Zero.pl.

Na krajowym podwórku wniosek o pociągnięcie prezesa NBP do odpowiedzialności konstytucyjnej budzi jednak emocje. Zapowiadał go w kampanii wyborczej 2023 r. Donald Tusk, oskarżając Adama Glapińskiego, że upolitycznił NBP i dopuścił się prawnych uchybień.

– Na temat tego wniosku mogę powiedzieć tyle, że to jest odlot – kwituje dr Oleszczuk-Zygmuntowski. – Nie muszę być fanem prezesa Glapińskiego, żeby tak sądzić.

Ryszard Petru wylicza zarzuty wobec Adama Glapińskiego

Zarzuty wysuwane we wniosku wobec prezesa Glapińskiego podsumował na platformie X poseł Ryszard Petru z klubu parlamentarnego centrum, członek sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Jest ich osiem:

Reklama
Reklama
  • złamanie konstytucyjnego zakazu finansowania deficytu: 144 mld zł z NBP dla rządu;
  • skup obligacji za 144 mld zł z pominięciem Rady Polityki Pieniężnej;
  • interwencje walutowe na własną rękę bez zgody Zarządu NBP, by osłabić złotego;
  • inflacja podsycana skupem aktywów, a stopy obniżone pod kampanię wyborczą;
  • blokowanie dokumentów członkom RRP i Zarządu oraz czyszczenie protokołów z niewygodnych wypowiedzi;
  • obietnica 6 mld zł zysku dla budżetu, podczas gdy NBP spodziewał się 17 mld zł straty;
  • kwartalne nagrody wypłacane samemu sobie, niezależnie od wyników;
  • upolitycznienie urzędu – prezes banku centralnego jako agitator PiS w kampanii wyborczej.

– Te wszystkie zarzuty zostały tu udowodnione – powiedział Petru w nagraniu dołączonym do wpisu.

– Teraz Sejm – i Sejm podejmie decyzję prawdopodobnie w listopadzie o tym, czy postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu – dodał Petru.

Jan Oleszczuk-Zygmuntowski nisko ocenia merytoryczną zawartość wniosku.

– To jest polityczna historia szyta grubymi nićmi – dlatego że skup papierów skarbowych przez bank centralny na rynku wtórnym nie jest nielegalny – mówi. – Wiele banków centralnych w czasach kryzysów robiło to, co NBP.

NBP broni skupu obligacji

Chodzi tu o tzw. luzowanie ilościowe w latach 2020-2021. NBP w czasie pandemii Covid-19 skupił obligacje o łącznej wartości ok. 144 mld zł od banków komercyjnych i wybranych instytucji (jak BGK). Oznacza to, że kupił je na rynku wtórnym, a nie bezpośrednio od resortu finansów – wtedy naruszony zostałby artykuł Konstytucji stanowiący, że ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w banku centralnym.

Banki centralne dokonują skupu obligacji by zapewnić płynność bankom komercyjnym. Chodzi o to, by w sektorze było więcej pieniędzy na kredyty i by kredyty te były tańsze. Celem jest pobudzenie gospodarki (kiedy ceny kredytów spadają, firmy chętniej finansują inwestycje długiem; także konsumenci mogą być bardziej skłonni do zapożyczania się w celu dokonywania zakupów, a to ma pozytywny wpływ na konsumpcję). W trakcie pandemii aktywność gospodarcza była mocno zaburzona, NBP stoi więc na stanowisku, że działał słusznie i zgodnie z przepisami.

Reklama
Reklama

– O politycznej naturze tego wniosku mówiła zresztą jakieś dwa lata temu prezes Europejskiego Banku Centralnego, Christine Lagarde – mówi Jan Oleszczuk-Zygmuntowski. I dodaje:

– Ja rozumiem, że idą wybory i potrzebny jest taki spektakl, ale argument o nielegalności działania NBP w pandemii się nie broni i rynki to wiedzą.

Prezes EBC broni Adama Glapińskiego

W grudniu 2023 r. prezes EBC odpowiedziała na list Adama Glapińskiego, w którym ten informował ją o planach postawienia go przed Trybunałem Stanu. 

„W przypadku, gdyby posłowie byłych partii opozycyjnych rzeczywiście złożyli wniosek wstępny do Sejmu, każdy środek wpływający na Pana zdolność do wykonywania obowiązków Prezesa NBP może, jeśli nie jest zgodny z prawem, wpłynąć na Pana niezależność, a tym samym na niezależność Rady Ogólnej (EBC – red.)” – napisała szefowa EBC.

Adam Glapiński jest członkiem Rady Ogólnej Europejskiego Banku Centralnego.

W piśmie do prezesa NBP Lagarde dodała, że statut EBC „zapewnia ochronę” na wypadek, gdyby Sejm miał podjąć uchwałę o postawieniu Adama Glapińskiego „w stan oskarżenia”, bo – jak zauważyła – taka uchwała „prowadziłaby do automatycznego zawieszenia” Adama Glapińskiego w czynnościach Prezesa Narodowego Banku Polskiego i członka Rady Ogólnej EBC”.

Reklama
Reklama

Czytaj także: Adam Glapiński o poziomie stóp procentowych. „Na to się na razie nie zanosi”

Lagarde oceniła też, że prezes NBP mógłby zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z prośbą o ocenę zgodności uchwały z prawem.

Może zainteresuje Cię też:

Reklama
Reklama