
Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej składa wniosek o postawienie szefa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu – poinformowali członkowie komisji.
- Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej wnosi o postawienie szefa NBP przed Trybunałem Stanu.
- Zdaniem części posłów komisji, którzy złożyli odrębny wniosek, jest to próba sparaliżowania działania NBP.
- Wobec Adama Glapińskiego wysunięto osiem zarzutów, w tym o pośrednie finansowanie deficytu budżetowego przez skup obligacji w czasach pandemii i o upolitycznienie NBP.
- W 2024 r. Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej uznał dotychczasowe przepisy dotyczące stawiania szefa NBP przed Trybunałem Stanu za niekonstytucyjne. Bezprecedensowy wniosek Komisji może utonąć w prawnym chaosie.
Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej na zamkniętym posiedzeniu przyjęła sprawozdanie ws. wstępnego wniosku o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego. Poinformowali o tym członkowie Komisji na konferencji prasowej.
Adam Glapiński o poziomie stóp procentowych. „Na to się na razie nie zanosi”
Przedstawicielka PiS w sejmowej komisji: Cel to paraliż NBP
Zaraz po posiedzeniu komisji głos zabrała zastępczyni szefa komisji, Iwona Arent (PiS), która przekazała, że „Koalicja Obywatelska z niektórymi swoimi współkoalicjantami przegłosowała sprawozdanie komisji” (na czele Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej stoi Zdzisław Gawlik z KO).
– Komisja doprowadziła do tego, żeby postawić prezesa (NBP – red.) przed Trybunałem Stanu właśnie po to, żeby zdestabilizować sytuację finansową w naszym kraju, żeby okraść Polaków – stwierdziła Iwona Arent, wskazując, że „de facto jest to doprowadzanie Narodowego Banku Polskiego do paraliżu”.
– O to chodzi, żeby był skok na naszą złotówkę – mówiła Arent. – Chodzi o to, żeby wprowadzać euro. Chodzi też o to, żeby złoto, które jest w NBP, żeby wyjechało do Niemiec, żeby przejęły to inne kraje; kraje europejskie, nasze złoto.
Przedstawicielka PiS poinformowała także, że złożony został wniosek mniejszości w przeciwnym brzmieniu.
We wtorek 6 października komisja – która rozpoczęła pracę nad wnioskiem w maju 2024 r. – zakończyła zbieranie materiałów dowodowych i przesłuchiwanie świadków. Łącznie zostało ich przesłuchanych ponad 50. W tym gronie znaleźli się m.in. członkowie Rady Polityki Pieniężnej Joanna Tyrowicz i Ludwik Kotecki, szef Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski, były prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło i były premier Mateusz Morawiecki.
Co koalicja rządząca zarzuca Adamowi Glapińskiemu?
Pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu zapowiadał jeszcze w kampanii parlamentarnej w 2023 r. Donald Tusk. W marcu 2024 r. parlamentarzyści koalicji rządzącej skierowali do Sejmu wstępny wniosek w tej sprawie.
Wśród uchybień zarzucanych szefowi NBP są m.in. pośrednie finansowanie deficytu budżetu państwa poprzez skup obligacji w latach 2020–2021, prowadzenie tego skupu bez „należytego upoważnienia” od Rady Polityki Pieniężnej, upolitycznienie NBP i stanowiska jego prezesa, politycznie umotywowane decyzje o obniżkach stóp procentowych czy utrudnianie członkom zarządu NBP i RPP dostępu do dokumentów. Adamowi Glapińskiemu zarzucono również przyznanie sobie czterech automatycznych premii kwartalnych oraz to, że w 2023 r. zapowiedział wpłacenie do budżetu państwa 6 mld zł z zysku NBP, chociaż w momencie tej zapowiedzi było jasne, że bank centralny poniesie stratę.
Narodowy Bank Polski odrzuca oskarżenia kierowane w stronę Adama Glapińskiego, ostrzegając jednocześnie, że trwające postępowanie grozi zablokowaniem bieżącego funkcjonowania instytucji. Sam prezes NBP zapowiedział, że bank centralny nie zamierza uczestniczyć w procedurze. Podkreślił również, że ze względu na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2024 r. wszelkie ustalenia komisji nie będą miały dla banku centralnego żadnego znaczenia.
Wniosek w Sejmie – i co dalej? Możliwy pat prawny
Przypomnijmy, że na początku 2024 r. TK pod pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej (bez udziału tzw. sędziów-dublerów) uznał dotychczasowe przepisy dotyczące stawiania szefa NBP przed Trybunałem Stanu za niekonstytucyjne. Wskazał, że potrzebna jest do tego większość 3/5 głosów, a nie bezwzględna większość. To utrudniłoby sprawę koalicji rządzącej, bo wymagałoby poparcia ze strony części opozycji, by przegłosować wniosek.
Czytaj także: „Financial Times” o paraliżu w NBP. Marek Belka: Nikt nie wie, jakie będą konsekwencje
Uchwałę o pociągnięciu do odpowiedzialności przed TS prezesa NBP Sejm podejmuje bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy (230) ustawowej liczby posłów. Przyjęcie takiej uchwały powoduje zawieszenie w czynnościach osoby, której dotyczy. Jednak w 2024 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował także przepisy ustawy o TS dotyczące zawieszenia prezesa NBP. W związku z tym można spodziewać się, że kiedy wniosek o pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej trafi pod obrady Sejmu, nastąpi pat prawny.
Może zainteresuje Cię także: