
W Jastrzębskiej Spółce Węglowej znów kipią emocje. Górników rozwścieczyły kontrakty, które JSW zawarła z firmą ukraińskiego oligarchy. Pytają, skąd wzięły się na to pieniądze, skoro w spółce trwa program naprawczy i cięcie etatów. „Państwo zwalnia 4400 polskich górników i w to samo miejsce wchodzi ukraińska firma”, „Gdzie tu logika i oszczędności?!” – komentują. Sprawdzamy, o co chodzi – i czy restrukturyzacja w JSW faktycznie działa.
- Spółka należąca do holdingu Coal Energy, który prowadził niegdyś kopalnie w ukraińskim Donbasie, zdobyła dwa kontrakty na prace górnicze z Jastrzębską Spółką Węglową.
- Wiadomość wywołała oburzenie wśród górników – w państwowym gigancie realizowany jest bowiem program naprawczy, w ramach którego z JSW ma odejść do połowy 2027 r. aż 4,4 tys. pracowników.
- Docelowo do 2031 r. państwo planuje wydać 2,05 mld zł na osłony dla górników opuszczających JSW.
- Intencją JSW jest ograniczenie zakresu robót zlecanych firmom zewnętrznym do niezbędnego minimum – zapewnia nas spółka. Tłumaczy też, dlaczego korzysta z usług Coal Energy.
- JSW poprawiła ostatnio wyniki produkcyjne, ale swój kluczowy produkt – węgiel koksowy – sprzedawała po niższej cenie niż w poprzednim kwartale.
Temperatura emocji w Jastrzębskiej Spółce Węglowej znów dochodzi do wrzenia. W mediach społecznościowych górnicy dzielą się informacjami o kontraktach, które podpisała z JSW firma Advanced Industrial Technologies (AIT). To spółka zależna notowanego na GPW holdingu Coal Energy, który działa w branży górniczej i energetycznej.
Holding Coal Energy jest zarejestrowany w Luksemburgu, ale korzenie ma w ukraińskim Donbasie, gdzie prowadził niegdyś 10 kopalń. Strategia Coal Energy na lata 2025–2027 zakłada m.in. powrót do działalności wydobywczej oraz zaangażowanie w sektor surowców strategicznych dla transformacji energetycznej w Europie.
„Bomba” wybuchła po tym, jak serwis ISBNews opublikował komunikat prasowy Coal Energy, w którym holding mówi o „wejściu na zupełnie nowy rynek usług specjalistycznych”.
Czytaj także: Pożegnanie z węglem odłożone. Rząd zmienia kurs, patrzy na wschód Polski
Restrukturyzacja JSW. Zagraniczny holding widzi w tym swoją szansę
„We wrześniu 2026 r. podpisano pierwszy kontrakt na demontaż i montaż sekcji obudowy zmechanizowanej w kopalni KWK Knurów-Szczygłowice Ruch Szczygłowice (to jedna z kopalń JSW – red.) – czytamy w komunikacie. – Udana realizacja tego zadania pozwala na utworzenie własnego, wyspecjalizowanego zespołu, którego celem jest długofalowe świadczenie tego typu usług w kopalniach JSW SA. Z kolei 5 października firma zawarła kontrakt w trybie awaryjnym na pilną odbudowę i wzmocnienie wyrobisk w kopalni KWK Borynia-Zofiówka Ruch Zofiówka, co potwierdza jej gotowość do szybkiego reagowania na najbardziej złożone wyzwania”.
Komunikat zawierał też komentarz prezesa Coal Energy, Wiktora Wiśniowieckiego: „Wdrażany przez JSW Program Naprawczy oraz dążenie do trwałej poprawy efektywności operacyjnej to dla nas wyraźny sygnał rynkowy. Przy planowanej znaczącej redukcji zatrudnienia wewnętrznego w kopalniach i jednoczesnym utrzymywaniu celów wydobywczych zapotrzebowanie na profesjonalne, zewnętrzne usługi inżynieryjne będzie dynamicznie rosnąć. Kopalnie muszą zlecać specjalistyczne prace na zewnątrz, by zachować ciągłość operacyjną. Nasza spółka zależna, Advanced Industrial Technologies, wypełnia tę lukę”.
Mówiąc wprost: prezes Coal Energy dostrzega szansę biznesową w tym, że JSW zamierza ograniczyć liczbę etatów, a jednocześnie chce realizować założone wydobycie węgla i koksu.
Związkowcy o „skandalu w JSW”
Na profilach organizacji związkowych zawrzało. „Państwo zwalnia 4400 polskich górników i w to samo miejsce wchodzi ukraińska firma” – to jeden z komentarzy.
Rzeczywiście, w ramach programu naprawczego do połowy 2027 r. z JSW ma odejść 4,4 tys. pracowników, głównie na zasadzie dobrowolnych odejść – to ok. jedna czwarta załogi. Redukcja zatrudnienia to część planu ratunkowego, który realizuje zagrożony utratą płynności państwowy gigant.
„Skandal w JSW” – tak z kolei zaczyna się wpis związkowców z „Sierpnia 80”. „Wydajemy miliardy złotych na ratowanie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Kolejne setki milionów złotych wydajemy z budżetu państwa na urlopy górnicze dla górników JSW. (...) Miliardy złotych wydajemy po to, aby korzystały na tym spółki oligarchów ukraińskich” – czytamy.
„Dopiero co 20 pracowników ze zmiany ścianowej przeniesiono z Ruchu Szczygłowice do KWK Pniówek! Z jednej strony alokujemy własnych, doświadczonych górników do innych kopalń, a z drugiej zlecamy roboty firmom zewnętrznym! Gdzie tu logika i oszczędności?!” – to już głos związkowców z KWK Knurów-Szczygłowice, gdzie, przypomnijmy, kontrakt dostała spółka AIT.
Nieoficjalnie ze źródeł w spółce dowiadujemy się, że w JSW nikt nie jest zadowolony z komunikatu wystosowanego przez Coal Energy i burzy, która się po nim rozpętała.
JSW tłumaczy się z „zatrudniania Ukraińców”
Poprosiliśmy zarząd o zajęcie stanowiska w sprawie robót zlecanych w JSW firmie z ukraińskim rodowodem. Zapytaliśmy także, czy jastrzębski gigant zamierza zlecić AIT, spółce zależnej Coal Energy, kolejne prace.
– JSW korzysta z usług firm zewnętrznych przede wszystkim w przypadku robót wymagających specjalistycznych kompetencji, dodatkowych zasobów lub szybkiej realizacji, szczególnie w sytuacjach awaryjnych – tłumaczy nam spółka. – Decyzje dotyczące ewentualnego zlecania kolejnych robót będą podejmowane na podstawie bieżących potrzeb produkcyjnych, technologicznych i organizacyjnych poszczególnych kopalń, z uwzględnieniem ich efektywności ekonomicznej.
Dostajemy też zapewnienie, że zgodnie z założeniami programu naprawczego JSW dąży do ograniczenia zakresu robót wykonawcom zewnętrznym do niezbędnego minimum. – Ewentualne kolejne zlecenia będą realizowane zgodnie z obowiązującymi procedurami zakupowymi, a wykonawcy wyłaniani w ramach transparentnych postępowań przetargowych, na podstawie określonych warunków i kryteriów – słyszymy.
Pozostaje jednak pytanie, czy zlecanie robót wykonawcom zewnętrznym generuje mniejsze koszty niż np. powierzanie ich pracownikom spółki JSW Szkolenie i Górnictwo (to tzw. kuźnia kadr JSW) albo przenoszenie pracowników z innych kopalń tam, gdzie akurat są potrzebni.
– Zlecanie określonych robót firmom zewnętrznym może być rozwiązaniem korzystniejszym w przypadku prac specjalistycznych, awaryjnych lub krótkotrwałych – odpowiada nam spółka. – Każdorazowo znaczenie mają charakter i zakres zadania, dostępność odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, czas realizacji oraz całkowite koszty wykonania robót.
Dodatkowo JSW podkreśla, że firmy zewnętrzne często realizują zadania pomocnicze i interwencyjne, które wymagają zaangażowania dodatkowych zasobów w krótkim czasie. – Kierowanie do takich prac własnych pracowników mogłoby wiązać się z koniecznością ograniczenia ich zaangażowania w podstawowe procesy produkcyjne, w tym wydobycie węgla.
JSW zapewnia ponadto, że optymalnie wykorzystuje własne kadry. Obejmuje to również czasowe przesunięcia personelu między kopalniami, wynikające z potrzeb produkcyjnych.
Dokładnych wyliczeń czy też szacunków dotyczących kosztów obu wariantów (firma zewnętrzna vs. przesunięcie pracowników JSW do innych zadań) jednak nie dostaliśmy. Holding Coal Energy w cytowanej informacji prasowej też nie podał wartości kontraktów z JSW. Nie ujawnił jej także poprzez raport rynkowy – spółki giełdowe co do zasady raportują wysokość kontraktów według własnych kryteriów istotności, np. w odniesieniu do kapitałów własnych czy do przychodów. Holding mógł zatem uznać, że te dwie umowy nie wpływają istotnie na jego biznes czy zmianę prognoz zysku.
JSW pomału wychodzi na prostą, ale są znaki zapytania
A co z biznesem głównego bohatera naszej opowieści, czyli JSW? Czy program naprawczy działa? Ostatnio na rynek napłynęły pozytywne informacje o skali wydobycia w III kwartale. Spółka wyprodukowała ogółem ok. 3,31 mln ton węgla, czyli więcej o ok. 2,7 proc. w porównaniu z II kw. Poprawa wyniku nastąpiła, mimo iż w jednej ze ścian w kopalni Borynia-Zofiówka wzrosło stężenie tlenku węgla i ścianę trzeba było otamować, to znaczy fizycznie izolować i wyłączyć z produkcji. Produkcja węgla koksowego – kluczowego produktu spółki – też była większa kwartał do kwartału (kdk) o ok. 0,4 proc. i wyniosła ok. 2,77 mln ton.
Sprzedaż też wzrosła – dotyczy to zarówno węgla ogółem (o ok. 7,8 proc. kdk), jak i węgla koksowego (o ok. 14,3 proc. kdk). Ale wolumen sprzedaży to jedno. Drugim, istotniejszym czynnikiem, jest cena. Według szacunków spółki sprzedawała ona w III kw. węgiel energetyczny nieco taniej (o 2 proc.) niż w II kw.; rozczarowywać może też cena węgla koksowego, która była niższa kwartał do kwartału o 1,6 proc. i wyniosła ok. 755 zł za tonę.
Spółka tłumaczy w raporcie, że notowania węgla koksowego na światowych rynkach były w III kw. bardzo zmienne – szczególnie niekorzystny okazał się tu lipiec, kiedy notowania spadły o 5,7 proc. z powodu ograniczonego popytu spowodowanego okresem monsunowym w Indiach. Potem było już lepiej: Chiny zwiększyły zakupy na rynku spot po wypadku w jednej ze swoich kopalń, co z kolei podbiło ceny węgla koksowego.
– Ceny węgla koksującego na świecie odbiły, ale w cenach JSW z kontraktów sprzedaży niestety tego nie widzimy – komentuje Jakub Szkopek, analityk Erste Securities. – Pewną zagadką są też wciąż utrzymujące się duże zapasy węgla koksującego na zwałowiskach. W III kwartale było to 1,4 mln ton i były one zbliżone w ujęciu kwartał do kwartału. Takie poziomy mieliśmy tylko w okresie pocovidowego zastoju, standardem powinno być 300-400-500 tys. ton. To pokazuje, że być może jest jakiś problem z węglem koksującym JSW – ale tu możemy tylko spekulować, o co chodzi. Być może po serii różnych wydarzeń związanych z siłą wyższą dla części klientów stali się dostawcą uzupełniającym; niejako wypadli z optyki klientów.
– Zakładałem, że w III kw. spółka pokaże wynik EBITDA (zysk przed potrąceniem odsetek od kredytów, podatku i amortyzacji – red.) rzędu 300 mln zł na plusie. Teraz, patrząc na ceny sprzedaży, zakładam raczej 150 mln zł. Spółka cały czas pali też gotówkę; mniej niż w poprzednich kwartałach, ale pali – dodaje analityk.
A co z miarą efektywności ekonomicznej kopalń, na której poprawie zależy JSW? Tu, jak mówi Jakub Szkopek, jest lepiej. Świadczy o tym kluczowy parametr pokazujący, jak koszty działalności spółki węglowej mają się do wolumenu produkcji. – Jednostkowy koszt wydobycia węgla spadł według moich obliczeń do 565 zł za tonę w III kwartale i jest najniższy od połowy 2022 r. W ujęciu dolarowym też wygląda to dużo lepiej. Daje to powody do umiarkowanego optymizmu na kolejne kwartały.
„Dostosowanie”, czyli odejścia górników
JSW podtrzymuje, że chce zwiększać wydobycie mimo ograniczania liczby pracowników. Program naprawczy na lata 2026–2035 zakłada wzrost produkcji węgla do 14 mln ton w 2029 r., a następnie utrzymanie jej na poziomie około 14,1 mln ton rocznie, wobec 13,3 mln ton szacowanych na ten rok (ten wynik akurat może być mniejszy z uwagi na wspomniany incydent w kopalni Zofiówka).
JSW planuje też zwiększenie udziału węgla koksowego w całkowitej produkcji z 85 proc. w 2025 r. do 94 proc. w 2029 r.
– JSW pozytywnie ocenia swój potencjał do utrzymania i stopniowego zwiększania wydobycia – odpowiada nam spółka, pytana o to, czy zmniejszanie zatrudnienia nie zaszkodzi tym planom.
– Realizacja tych założeń ma być możliwa przede wszystkim dzięki poprawie efektywności operacyjnej, optymalizacji wykorzystania zasobów oraz zmianom w organizacji pracy – informuje JSW. Jak dodaje, dostosowanie poziomu zatrudnienia jest częścią tego procesu.
Pod pojęciem „dostosowania” kryją się konkretne liczby. Tylko w tym roku, według informacji podanych przez prezesa Bogusława Oleksego na niedawnej konferencji wynikowej, zakładany jest spadek zatrudnienia o 4 248 osób (na koniec 2025 r. JSW zatrudniała 20 488 osób). Górnicy odchodzą, korzystając z pakietu świadczeń osłonowych: jednorazowych odpraw pieniężnych (przy spełnieniu określonych warunków to 170 tys. zł) oraz urlopów górniczych i przeróbkarskich.
Czytaj także: Polska walczy w Brukseli, stawką bloki węglowe. „Gwarant naszego bezpieczeństwa”
– Zarząd JSW w pełni podtrzymuje zasadność realizacji programu osłonowego – informuje spółka. Jeszcze raz wraca przy tym do kontraktów z AIT. – Korzystanie z usług firm zewnętrznych nie jest konsekwencją odejść pracowników na urlopy górnicze, jednorazowe odprawy pieniężne czy emerytury. Powierzanie określonych zadań wyspecjalizowanym wykonawcom jest od lat stosowaną praktyką w branży górniczej, wynikającą przede wszystkim z uwarunkowań technologicznych, organizacyjnych i bezpieczeństwa.
W tym roku na odprawy pieniężne dla pracowników JSW budżet państwa wyda 500 mln zł. Łącznie program osłonowy dla odchodzących ze spółki, rozpisany na lata 2026–2031, ma kosztować podatników 2,05 mld zł.
Może zainteresuje Cię także:

