Na łamach prestiżowego „Journal of Archaeological Science: Reports” opublikowano właśnie podsumowanie wielodyscyplinarnych badań pochówku młodej kobiety na XVII-wiecznym cmentarzu w miejscowości Pień koło Bydgoszczy. Analizy genetyczne i izotopowe przybliżają nas do rozwiązania zagadki śmierci „wampirzycy Zosi”. W rozmowie z Zero.pl prof. Dariusz Poliński zapowiada kolejne odkrycia.

- Wielodyscyplinarny zespół naukowców pod kierownictwem archeologa prof. Dariusza Polińskiego opublikował wyniki badań zagadkowego pochówku z XVII w.
- Młoda kobieta została pochowana z sierpem wokół szyi i kłódką na stopie. Wiadomo, że członkowie lokalnej społeczności z jakiegoś powodu się jej obawiali.
- Naukowcy już wcześniej wiedzieli, że kobieta chorowała na nowotwór. Jak podkreślają, prawdopodobnie nie on był przyczyną jej śmierci.
W Journal of Archaeological Science: Reports ukazało się podsumowanie badań unikalnego pochówku z XVII-wiecznego cmentarza w Pniu w woj. kujawsko-pomorskim. Zespół badaczy pod kierownictwem prof. Dariusza Polińskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu opisał przypadek kobiety w wieku 17-19 lat, która zmarła w połowie XVII wieku. Pochowano ją jednocześnie z sierpem założonym wokół szyi oraz trójkątną kłódką na dużym palcu lewej stopy.
Niezwykłe odkrycie sprzed 100 mln lat. Zmienia wiedzę o prehistorycznych oceanach
Przedmioty te mogą świadczyć o antydemonicznych lub antywampirycznych praktykach, które miały uniemożliwić zmarłej powrót do świata żywych. Stąd przydomek „wampirzyca Zosia”, który zmarłej już wcześniej nadały media.

Miejsce pochówku młodej kobiety na XVII-wiecznym cmentarzu w Pniu. (C) TSE "Ewolucja"/Projekt Pień; fot. Łukasz Czyżewski (fot. (C) TSE "Ewolucja"/Projekt Pień; fot. Łukasz Czyżewski)
– Jesteśmy już coraz bliżej poznania odpowiedzi na kluczowe pytania o okoliczności śmierci kobiety. Choroby, które do tej pory potwierdziliśmy, nie mogły być jej przyczyną – mówi Zero.pl prof. Dariusz Poliński. Jak dodaje, aktualnie prowadzone prace wskazują, na co mogła umrzeć Zosia, ale potrzebne są jeszcze dodatkowe analizy biochemiczne, a także ponowna analiza szczątków kostnych. – Wstępnie ustalona przez nas przyczyna śmierci mogła rzeczywiście budzić strach i obawę przed zmarłą – zaznacza prof. Poliński. Tłumaczy jednocześnie, że nie chce zdradzać tej hipotezy przed wykonaniem ostatnich badań.
Tajemnicze cmentarzysko
W miejscowości Pień już od ponad 20 lat trwają badania archeologiczne XVII-wiecznego cmentarzyska. Odkryto łącznie 101 pochówków, natomiast grobów atypowych jest zastanawiająco dużo: co najmniej kilkanaście. Kilka kolejnych może się takimi okazać. W ostatnich latach odkryto kolejne cztery groby, tym razem płodów, noworodków i nastolatków między 12. a 15. rokiem życia.
Atypowe groby należą prawdopodobnie do ludzi odrzucanych przez społeczeństwo: chorych albo podejrzewanych o opętanie przez demony. Takie osoby chowano w specyficzny sposób.
XVII wiek to czas małej epoki lodowcowej, głodu, epidemii, wojen, m.in. potopu szwedzkiego. Ludzie nie rozumieli przyczyn chorób i śmierci, więc szukali winnych wśród zmarłych. Obawiali się wampirów, demonów i zarazy rozprzestrzeniającej się z grobów.
Unikalne zabezpieczenia i otwarcie grobu
Ślady w ziemi i ułożenie szkieletu „wampirzycy Zosi” wskazują, że grób otwarto jakiś czas po pochówku. Prawdopodobnie dopiero wówczas dołożono sierp wokół szyi jako dodatkowe zabezpieczenie. Kłódka była na stopie od początku. Jedyna zachowana część odzieży to galon na czepcu utkany z nici z czystego srebra i złota. W XVII wieku były one drogie i rzadkie – używane przez arystokrację, szlachtę i bogatych mieszczan. To wyraźny znak wysokiego statusu społecznego zmarłej.

Konfrontacja. Rekonstrukcja postaci kobiety. (C) TSE "Ewolucja"/Projekt Pień; fot. Magdalena Zagrodzka (fot. (C) TSE "Ewolucja"/Projekt Pień; fot. Magdalena Zagrodzka)
– Analiza DNA wykazała haplogrupę (pojęcie z genetyki oznaczające grupę ludzi dzielących wspólnego przodka ze względu na tę samą mutację genetyczną – red.) typową dla Skandynawii, niemal nieobecną u współczesnych Słowian – mówi prof. Dariusz Poliński. – Badania izotopów strontu i tlenu z zębów i kości dowodzą jednak, że kobieta wychowała się lokalnie w Pniu lub okolicach – dodaje.
Drony ładowane laserem? Chińscy naukowcy pokazali działający prototyp
Możliwe, że była potomkinią drugiego lub dalszego pokolenia migrantów ze Skandynawii, co mogło wpływać na to, jak postrzegali ją lokalni mieszkańcy. Cmentarz w Pniu, protestancki lub mieszany, leżał z dala od wsi, na zboczu.
Prof. Poliński podkreśla, że nie ma żadnych przekazów pisanych o kobiecie. Z pobliskiego Fordonu są natomiast informacje o procesach czarownic. – Czasem w źródłach pisanych pojawiają się wzmianki o konkretnych osobach, ale w tym przypadku nie mamy niczego – rozkłada ręce.
Blisko odpowiedzi na przyczynę śmierci
– Naszym zdaniem ten pochówek nie ma analogii wśród dotychczas odkrytych grobów. Jednoczesne wystąpienie sierpa i kłódki jest czymś szczególnym – mówi prof. Poliński. Jak wyjaśnia, badania nad pochówkiem Zosi poszerzają wiedzę o życiu w XVII-wiecznej Rzeczypospolitej – nie tylko dotyczącym ówczesnych wierzeń i zabobonów, ale także mechanizmów wykluczenia.
Prof. Poliński podkreśla, że aktualne badania skupiają się na analizie artefaktów. Naukowców szczególnie interesuje kłódka, z którą pochowano zmarłą. – Jeśli przedmiot miał funkcjonować jako „pieczęć” zamykająca grób, to kłódka powinna być zamknięta, ale w tym grobie była otwarta – zaznacza.
Szczegółowe badania kłódki zostaną przeprowadzone w październiku na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie – w tym badania mikrotomografem pod kątem zawartości pierwiastków. – Już teraz wiemy, że kłódka z grobu Zosi jest szczególna – mówi zagadkowo profesor. Nie chce jednak zdradzić, dlaczego. – Może stanowić kolejny, dotąd nieudokumentowany, element ówczesnych praktyk apotropaicznych – odpowiada lakonicznie. Praktyki apotropaiczne to działania o charakterze magicznym, mające chronić przed złem.
Na szkielecie kobiety nie znaleziono śladu urazów, chorób czy doświadczanej przemocy. Dieta była typowa jak na tamte czasy: zboża, warzywa, trochę mięsa, choć z niższym udziałem białka zwierzęcego niż u innych pochowanych. – Jest nalot na podniebieniu barwy zielononiebieskiej – naszym zdaniem nie od srebrnej czy miedzianej monety, co potwierdziły przeprowadzone analizy porównawcze – mówi prof. Poliński.

